Co
by było, gdyby historia potoczyła się inaczej? Gdyby to Niemcy i Japonia
wygrały II Wojnę Światową, a Żydzi i Słowianie zostali poddani niemal
całkowitej eksterminacji?
„Człowiek
z Wysokiego Zamku” to już moje trzecie spotkanie z twórczością Philipa K.
Dicka. Tym razem dostajemy powieść, która jest alternatywną historią, pewną
analizą rzeczywistości, przez człowieka, który II Wojnę Światową dość dobrze
pamiętał. Wydana w 1962 roku, z akcją również osadzoną mniej więcej w tych
czasach, tylko w świecie, którego losy wróciły się o 180*... To samo w sobie
brzmi interesująco, choć muszę przyznać, że... nie do końca wiem, jak tę
powieść traktować.
![]() |
Tytuł: Człowiek z Wysokiego Zamku
Autor: Philip K. Dick
Tłumaczenie: Lech Jęczmyk
Liczba stron: 336
Gatunek: science-fiction, weird fiction
Wydanie: Rebis, Poznań 2011
|
Nie
ulega wątpliwości, że to dzieło jest czymś absolutnie wyjątkowym. Jednocześnie
jednak daleko jej to powieści łatwej. Po pierwsze, ja sama mam dylemat, jak
traktować autora: czy to nieco szalony geniusz-filozof, czy może najzwyklejszy
w świecie ćpun z dobrym piórem i wyobraźnią? Bo jeśli to pierwsze to forma i
treść „Człowieka z Wysokiego Zamku” wręcz musi zmusić nas do analizy i
przemyśleń. Jeśli zaś to drugie to... jednak możemy tę powieść traktować po
prostu jako literacką rozrywkę z bardzo dziwną formą.
Jest
to jednak lektura, która zdobyła Nagrodę Hugo, więc – nie chcąc wyjść na
ignoranta – jednak sugerowałabym wybranie opcji pierwszej. Jednak w tym
przypadku mam wrażenie, że nie do końca jestem w stanie poddać tę książkę
głębszej analizie, bo po prostu brakuje mi do tego odpowiedniej wiedzy.
W
przypadku tej powieści sam świat przedstawiony jest o wiele istotniejszy od
samej historii. Ta zaś to wątki kilku bohaterów, które wzajemnie się zazębiają
i w pewnej mierze są ciekawe, jednak zdecydowanie nie jest to typowa powieść
akcji, czy sensacja. Mamy tu wprawdzie i podrabianie antyków, i zmianę władzy w
nazistowskich Niemczech, i problem związany z ukrywającymi się Żydami. Nie
brakuje też wątku związanego z pisarstwem, który jest tu z resztą spoiwem i
głównym motywem. Mimo tego jednak naprawdę to nie są rzeczy w tej powieści najistotniejsze, zwłaszcza, że sama
przyłapałam się na gubieniu w treści: to dość chaotyczna historia, w której
tylko świat przedstawiony konkretnie trzyma się całości.
Muszę
też przyznać, że przez ten ogrom mistyki i filozofii, które jednak wychodzą tu
na pierwszy plan, samo czytanie sprawiało mi zdecydowanie mniej radości samej w
sobie w porównaniu z „Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?”, która w
porównaniu z tą książką wpada bardzo... normalnie i zwyczajnie. Tam jednak mamy
zwykłą linię fabularną – tu niekoniecznie. Mam jednak wrażenie, że jestem
czytelnikiem dość twardo stojącym na Ziemi, który woli mieć wszystko w miarę
jasno wyłożone: nie mam absolutnie nic przeciwko analizie rzeczywistości i
rozważaniach filozoficznych, ale jednak w nieco bardziej konkretnej formie. A
Dick jednak lubi „odpływać” i mieszać tak, że sama czasem gubię się w tym, co
czytam.
„Człowiek
z Wysokiego Zamku” to niewątpliwie powieść istotna, ciekawa, intrygująca. Ma w
sobie coś ponadczasowego i niezwykłego, ale jednocześnie nie jest książką dla
każdego. Sięgając po nią należy uzbroić się w sporą dawkę cierpliwości, bo choć
nie jest książką długą, może zająć dłuższą chwilę, zwłaszcza w przypadku osób,
które tak jak ja nie potrafią się w takie wyjścia w pełni w nią wczuć.
* * *
Rozejrzał się dokoła. Nieostrość ustąpiła, jak się wydaje. Po tym można docenić celne słowa świętego Pawła... „Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno”. To nie przenośnia, lecz trafne powołanie się na odkształcenie optyczne. My rzeczywiście widzimy astygmatycznie w fundamentalnym sensie: nasza przestrzeń i czas są wytworami naszej własnej psychiki i mogą ulegać chwilowym zniekształceniom, jak przy ostrym zaburzeniu błędnika. Chwiejemy się wówczas ekscentrycznie, tracąc wszelkie poczucie równowagi.
Fragment „Człowieka z
Wysokiego Zamku” Philipa K. Dicka
Myślę, że dam szansę tej książce, choć pewnie zrozumiem ją tylko w małym stopniu. Z pewnością będzie to powieść dość wymagająca, ale brzmi na tyle intrygująco i ciekawie, że nie mogę przejść obok niej obojętnie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam! ♡
Jeśli mogę tu komuś małą reklamę zrobić, to polecam Ci recenzję na Fantasmarium tej książki - zapewne pomoże Ci ją nieco lepiej zrozumieć :)
OdpowiedzUsuńSama wciąż nic z Dicka nie czytałam, bo zwyczajnie nie wiem, czy podołam ze zrozumieniem jego powieści :)
O, zerknę sobie potem w takim razie ;) Moim zdaniem lepiej sięgnąć na start choćby po "Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?" - to po prostu naprawdę dużo jaśniejsza książka.
UsuńTo chyba nie moja bajka, ale zapisze sobie tytuł. Moze, kiedys :-)
OdpowiedzUsuńTematyka książki wydaje się bardzo ciekawa, aczkolwiek obawiam się, że niekoniecznie może do mnie trafić, jednak zapiszę sobie tytuł, może za jakiś czas sięgnę. :P
OdpowiedzUsuńze wszystkich książek autora jakie czytałam to chyba "Człowiek" najmniej mi przypadł do gustu, trochę właśnie za dużo tej mistyki, która akurat w tym przypadku mi przeszkadzała, nie pasowała do akcji
OdpowiedzUsuńMam tak samo, inne książki Dicka nie spodobały mi się aż tak bardzo jak ta.
UsuńMam wrażenie, że w tej wymianie zdań doszło do jakiegoś niezrozumienia :D
UsuńJest całkiem dobry serial na podstawie tej książki. Bardzo luźna adaptacja, wiele zmienia, rozszerza świat, dodaje świetnych bohaterów i niesamowicie gra na emocjach. Ja polecam bardzo.
OdpowiedzUsuń