czwartek, 21 czerwca 2018

Ziemia osamotniona: Przyzwoite młodzieżowe SF


Ziemia została zaatakowana przez obcą rasę. Udało jej się odeprzeć atak, jednak od pięćdziesięciu lat jest w stanie wojny. Każdy osiemnastolatek musi więc przejść pięcioletnią służbę wojskową. W tej sytuacji jest Marco, który razem ze swoją przybraną siostrą zaczyna swoje szkolenie na rekruta.

„Ziemia osamotniona” jest pierwszą częścią dość długiej, bo liczącej dziesięć tomów serii, napisana przez bardzo płodnego autora. Daniel Arenson swoją pierwszą powieść wydał w 2010 roku i od tamtej pory spod jego pióra wyszło około czterdziestu książek. Czy to świadczy o jego geniuszu? Czy przeciwnie: o jego grafomaństwie? Ja wprawdzie na to pytanie nie odpowiem, ale postaram się mniej więcej pokazać, czego po jego pierwszej powieści wydanej po polsku można się spodziewać.
Tytuł: Ziemia osamotniona
Tytuł serii: Wschód Ziemi
Numer tomu: 1
Autor: Daniel Arenson
Tłumaczenie: Iwona Nowak
Liczba stron: 347
 Gatunek: młodzieżowe science-fiction
Wydanie: Wydawnictwo Niezwykłe, Oświęcim 2018
Zacznijmy może jednak od okładki. Ta polska jest przerobioną wersją amerykańskiej, oryginalnej. Widnieje na niej naprawdę ładna grafika statku kosmicznego, którą z chęcią powiesiłabym u siebie na ścianie. Jednocześnie przypomina mi o polskim trendzie w PRLu: wtedy każda książka science-fiction po prostu musiała mieć rakietę na okładce, niezależnie od wnętrza. No bo właśnie… we wnętrzu „Ziemi osamotnionej”, wbrew pozorom, nie ma wycieczek w kosmos. Są jedynie informacje o tym, że coś takiego się dzieje.
Nie bez powodu. Tom pierwszy można określić jednym słowem: ekspozycja. Nasz główny bohater, Marco, trafia do wojska, trenuje, poznaje nowych przyjaciół i… razem z nami wysłuchuje wykładów na temat broni, sposobów walki i obcych, dzięki czemu możemy ten cały świat wykreowany przez Arensona dość dobrze poznać. Niestety, cierpi na tym linia fabularna: tak naprawdę aż do samego końca powieści nie rozgrywa się na jej kartach żadna akcja, chyba że za taką uznamy budowanie mniej, lub bardziej udanych relacji między bohaterami.
Jednocześnie mam do tej książki inny, dość istotny w moim odczuciu, zarzut: niespójność świata przedstawionego. Akcja „Ziemi osamotnionej” rozgrywa się w przeszłości: od „dzisiaj” minęło około dwustu lat, z czego pięćdziesiąt ostatnich to czas wojny z obcymi. Mimo tego bohaterowie cały czas odwołują się do tworów kultury naszych czasów, tak jakby ta dziedzina kompletnie się nie rozwinęła. Poza tym mamy choćby nawiązania do Holocaustu, o którym bohaterzy uczyli się w szkole (bo 250-300 lat po II wojnie światowej te wspomnienia dalej są świeże, zwłaszcza w USA), przez co porównują ten czyn do ich pobytu w wojsku, co mi osobiście wydało się jednak trochę niesmaczne. Przy tym wszystkim z jednej strony mamy opisy zniszczonego, post apokaliptycznego świata, a z drugiej: nasi bohaterowie w wojsku marzą o pizzy i tłustych potrawach, tak, jakby problem głodu nie pojawiał się chwilach katastrof.
Niemniej, poza tymi kwestiami nic mnie ani nieszczególnie dotknęło negatywnie, ani pozytywnie. „Ziemia osamotniona” to w końcu przede wszystkim science-fiction dla młodzieży i to w tym przypadku bardzo wyraźnie widać. Choćby przez to, że osiemnastoletni bohaterowie zachowują się, jakby byli gimnazjalistami: są często dziecinni, bawią ich żarty ze zbliżeń seksualnych, często krzyczą, nie mają poczucia obowiązku. W tym przypadku nie odbieram tego jako wadę książki: po prostu uznaje, że postacie zostały dostosowane do planowanego przez autora targetu. Zwłaszcza, że nie są bardzo rytujący i da się ich przynajmniej w jakimś stopniu polubić.
Styl autora jest bardzo lekki i prosty, co sprawia, że powieść może doskonale nadać się dla tych, którzy fantastyki naukowej albo się boją, albo nigdy nie próbowali i nie wiedzą od czego zacząć. Naprawdę: tę książkę da się bardzo szybko „połknąć”. Jednocześnie choć występują tu sceny zbliżeń seksualnych to są one mocno ucinane, powiedziałabym wręcz, że napisane dość topornie, co sprawia, że młodszy czytelnik nie powinien poczuć się zgorszony (chociaż starszy może poczuć pewne… nienaturalnie urwanie tematu. Choć może to kwestia tego, że autorem jest mężczyzna?).
Książka porusza też trochę istotnych dla młodzieży tematów, takich jak kwestia depresji, utraty bliskich, czy homoseksualizmu i wydaje mi się, że dla młodych osób to będzie olbrzymia zaleta tej pozycji. Ja jednak po prostu z tym nie do końca się utożsamiam i najzwyczajniej w świecie w tym przypadku istotniejszy był dla mnie sam świat przedstawiony i opowieść snuta przez Arensona.
No i właśnie, dochodzimy do konceptu autota. Sam pomysł na historię i świat nie jest nadzwyczaj oryginalny. Mieliśmy już przecież owady-robaki (a takie tu występują) atakujące nasz świat. Czy to w „Wyjściu z cienia” Zajdla, czy to w „Na skraju jutra” Sakaruzaki, które z resztą jest bardzo podobne, jeśli chodzi i o koncept, i o sytuacje życiową bohatera. Niemniej, nie jest też niczym złym; może i jest to coś powtarzalnego, może i to już było, ale przecież nie każdy poznał inne podobne dzieła i być może „Ziemia osamotniona” będzie dla niego czymś nowym. Zwłaszcza, że jak już wspominałam, mam wrażenie, że to może być dobra książka na rozpoczęcie przygody z tym gatunkiem.
Muszę też dodać kilka słów o moim odczuciu dotyczącym struktury powieści. Mam wrażenie, że o wiele lepiej będzie się ją czytało, gdy wyjdzie tom drugi: o ile nie mam nic przeciwko spokojnie snującej się fabule, tak w tej części jakiejkolwiek treści poza ekspozycją jest po prostu bardzo mało. A ponieważ podejrzewam, że kolejna część będzie wyglądać inaczej… wszystkim nie do końca zdecydowanym i nie potrafiącym czytać powieści w języku angielskim polecałabym jednak poczekać do premiery kontynuacji.
Podsumowując: „Ziemia osamotniona”, jako science-fiction dla młodzieży nie wypada źle; może być też dobrym startem z tym gatunkiem dla osób niezaznajomionych. Niemniej, oceniana po prostu jako powieść fantastyczno-naukowa jest raczej pozycją przeciętną. Trudno mi powiedzieć, co takiego tu zawiodło: może to sama prędkość tworzenia kolejnych książek przez Arensena sprawia, że po prostu autor nie przemyślał niektórych kwestii? Bo i problemu z tempem akcji, i sprawy związanej z brakiem rozwoju kultury dałoby się stosunkowo prosto rozwiązać. Nie zmienia to faktu, że powieść czytało mi się i szybko, i stosunkowo przyjemnie.



* * *

– W sensie… naprawdę dobrze się tu bawisz? Tak jak mówiłaś wcześniej?
Addy odłożyła mopa. Odwróciła się do Marco i położyła mu dłonie na ramionach.
– Marco, jestem, kurwa, przerażona, okej? W kosmosie jest około miliona wijców. One tylko czekają, żeby nas zabić, a my właśnie spędziliśmy kilka godzin z kapralem, którego prawie wybebeszyły. Poza tym nie mogę przestać myśleć o swoich rodzicach i chcę już wrócić do domu. Chcę do domu, Marco – nagle po policzkach Addy popłynęły łzy. – Boję się, tęsknię za domem i nienaidzę tego miejsca. Ale… – pociągnęła nosem. – Ale chcę walczyć. Tak, nadal trego pragnę. Marzę o tym, żeby zabić wszystkie wijce. Dlatego cieszę się, że tu jestem.
Fragment „Ziemi osamotnionej” Daniela Arensona



Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe!




5 komentarzy:

  1. Eee dobra pizza nie jest zła nawet na polu wojennym :D Ksiązka to nie moja bajka ale wpis jak zwykle świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przy nadmiarze wolnego czasu - przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Science-fiction to jeden z nielicznych gatunków, po który nie sięgam. Jeszcze nigdy nie przeczytałam książki z tej kategorii i nawet jeśli mówisz, że "Ziemia osamotniona" jest dobra do rozpoczęcia z nią przygody, to nadal mnie to nie przekonuje. Ten brak akcji, sama ekspozycja i pewne nieścisłości świata przedstawionego odstraszają, więc chyba tym razem podziękuję.
    Pozdrawiam ♡

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba spasuję tym razem ;) Z tego typu sci-fi chyba już wyrosłam, a takie nieścisłości w konstrukcji świata chyba sprawiłyby, że moja ocena byłaby dużo ostrzejsza.

    OdpowiedzUsuń

Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy.
Usuwam spam.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Nomida zaczarowane-szablony