Hausenberg to miasto mroku i tajemnic oraz –
przede wszystkim – karcianych oszustw. Młody i niezwykle utalentowany szuler,
Salva, zostaje przyjęty pod skrzydła jednego z legendarnych graczy. Tworząc
komitywę z zabójcą o imieniu Niko oraz złodziejaszkiem, Peterem, postanawia
wykonać przekręt, dzięki któremu nigdy nie zostanie zapomniany.
![]() |
Tytuł: Wszyscy
patrzyli, nikt nie widział
Tytuł
serii: Miasto Szulerów
Numer tomu: 1
Autor: Tomasz
Marchewka
Liczba
stron: 325
Gatunek: urban
fantasy
Wydanie: SQN,
Kraków 2017
|
„Wszyscy
patrzyli, nikt nie widział” zbierało różne opinie: od pozytywnych, po
zdecydowanie negatywne. Nie dziwię się ani jednej, ani drugiej ze stron: to
zdecydowanie nie jest książka idealna i choć sama ją polubiłam, to do ideału wiele jej brakuje.
Zacznijmy
więc może najpierw od tych negatywnych aspektów. Tomasz Marchewka to osoba,
która pracowała przy „Wiedźminie 3” jako autor scenariuszu, więc teoretycznie
miał już do czynienia z pisaniem. Jednak stworzenie książki to trochę inna para
kaloszy i kilka rzeczy naprawdę wyszło
tutaj kiepsko. Zacznijmy od fabuły: w książce o łotrzykach ta powinna być raczej
prosta i klarowna, z jasno wyznaczoną akcją. Niestety, tego tu zdecydowanie
brakuje. Teoretycznie „coś” cały czas się dzieje, jednak… często trudno odpowiedzieć
sobie na pytanie konkretnie co.
Wynika
to, w mojej ocenie, z dwóch głównych problemów. Po pierwsze, Marchewka bawi się
chronologią i chociaż jest ona zaznaczona przed każdym z rozdziałów to
poukładanie sobie tego w całość w trakcie czytania może być męczące. Po drugie,
same charaktery nie są zbyt wyraziste. Poza Salvą raczej nie mają w sobie
niczego konkretnego, nawet jego kompani zlewali mi się w jedno, a co dopiero
postacie trzecioplanowe, knujące w tle istotne dla całokształtu intrygi?
Mam
jednak nadzieję, że Marchewka jeszcze się „wyrobi”, bo osobiście widzę w nim
potencjał. Przede wszystkim zaczął od czegoś niekoniecznie oczywistego. Jego
świat przypomina mi trochę „Grimm City” Ćwieka: dostajemy wymyślone miasto z
bandziorami i z mrocznym klimatem, ale z minimalną ilością „nadprzyrodzonych”
elementów. Z tym, że całość skupia się nie na baśniach, a grach karcianych od
których tu się wręcz roi. Jednocześnie wyraźnie widać, że twórca jest tym tematem
po prostu mocno zainteresowany, co buduje naprawdę ciekawy nastrój całości.
Styl
autora jest stosunkowo przystępny, choć czasem brakuje mu lekkości. Niemniej,
przyjął w tym wszystkim konkretną konwencje i nie gubił się. Miałam wrażenie,
że jeszcze przed pisaniem zaplanował, jakie zwroty będą w tekście budowały
język specyficzny dla tego świata i nie wahał się ich używać, co także tworzy dobry
klimat.
Naprawdę
chciałabym zobaczyć książkę tego autora, utrzymaną w dokładnie tym klimacie,
ale napisaną teraz, po tym, gdy już zdobył doświadczenie przy tworzeniu
pierwszej. A że „Wszyscy patrzyli, nikt nie widział” rozpoczyna serię, mam na to
spore nadzieje. Przyznam jednak, że życzyłabym sobie, aby nie były to teksty
bezpośrednio ze sobą związane: choćbym chciała to do tych postaci nie
przywiązałam się wcale i zapewne za jakiś czas będę pamiętała jedynie klimat
tego świata, a nie jego bohaterów.
*
* *
- Poza tym - zagadnął znowu Nino -
nie wiem, coście są tacy naburmuszeni. Prawda, może nie wszystko poszło, jak
zaplanowaliśmy, ale przynajmniej była pierwszorzędna awantura! Zupełnie jak
wtedy, kiedy zawalił się ten burdel w Salinie, pamiętacie?
- Nino - westchnął ciężko Petr - on
się nie zawalił. Rozpieprzyłeś belki podporowe głową ochroniarza.
Fragment
„Wszyscy patrzyli, nikt nie widział” Tomasza Marchewki
Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi czytampierwszy.pl!
Nie sądzę, aby to była książka dla mnie :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
Lady Spark
[kreatywna-alternatywa]
Nie czuję się przekonana do sięgnięcia po tą pozycję. :) Myślę, że książka szybko by mi się nie spodobała i prawie od razu odłożyłabym ją. Pozdrawiam :D
OdpowiedzUsuńCoś w stylu Grimm? Ja to chcę <3
OdpowiedzUsuńNo ja jestem jedną z tych osób, którym książka w ogóle się nie podobała. :) Najbardziej drażniło mnie to skakanie w czasach, brak jakiś konkretnych bohaterów no i... właśnie nie wiadomo było, co tam się w ogóle działo. Po dalsze tomy sięgać nie będę.
OdpowiedzUsuńKiedyś już czytałam książki napisane przez scenarzystę gier i to takich, których fabuła naprawdę mi się podobała, ale również w tym przypadku okazało się, że z napisaniem książki już nie poradzili sobie tak dobrze ;) Jednak scenopisarstwo i powieściopisarstwo to zupełnie różne światy. Przyznam, że opis tej książki nawet mnie zaintrygował, ale to chyba jednak nie moje klimaty. Może kiedyś dam jej szansę ;)
OdpowiedzUsuńMam wielką ochotę na tę książkę. Już sam tytuł bardzo mnie zaintrygował, a po przeczytaniu opisu stwierdziłam, że to coś co muszę mieć. Nie zrażam się ze względu na niedopracowaną fabułę i bohaterów, bo myślę, że klimat tej książki i świat bandziorów może mi wynagrodzić niedociągnięcia.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ♡♡
Nawet klimatu nie poczułam, może za bardzo denerwowała mnie cała reszta. Nie mam dużych nadziei co do kontynuacji. Jeszcze jeden tom pewnie przeczytam, ale nie nastawiam się, że będzie lepiej.
OdpowiedzUsuńA mnie zaintrygowała, bo gry karciane bywają mocno niebezpieczne. Jeżeli jest ten pokerowy klimat to może być ciekawie.
OdpowiedzUsuńSzkoda, że bohaterowie nie są ciekawi, ale sam klimat wydaje się być intrygujący... Może kiedyś :D
OdpowiedzUsuńJakoś szczególnie mnie do tej książki nie ciągnie.
OdpowiedzUsuńKsiążka chyba nie w moim guście ale bardzo fajne karty :P
OdpowiedzUsuńNie dla mnie, ale super, że Tobie się podobało. ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam. ;**
P.
Myślę, że ta książka pewnie mi się nie spodoba, chociaż ten motyw gier karcianych mnie nieco do niej przyciąga. ;)
OdpowiedzUsuń