Ziemia już dawno opustoszała.
Ludzie mieszkają na Pierścieniach, składających się w Różaniec, a rytm ich
życia dyktuje elektroniczny system, który stwierdza, czy są w stanie żyć w
społeczeństwie, czy nie. Jeśli nie, czeka na nich Eliminacja. W Pierścieniu Warszawa
nuzzler Harpad jako jeden z niewielu potrafi sprawdzać, ile komu zostało czasu.
Przez swoją umiejętność zostaje wplątany w Sprawę, przez którą może ucierpieć
jego córka.
Przyznam
szczerze – bałam się „Różańca”. Gdyby nie wygrana w konkursie u Ducha Lasu prawdopodobnie nigdy bym się z nim
nie zapoznała, zwłaszcza po moim spotkaniu z „Verticalem” tego autora, którego
– jak się okazało jakiś czas po lekturze – wcale nie zrozumiałam. Ale książka
trafiła w moje ręce... i nie żałuje. Wcale nie żałuje!
Nim
jednak przejdę do samej treści, wydaje mi się, że temu wydaniu należy się kilka
słów. Choć nie jest to najpiękniejsza książka, jaką trzymałam (po części przez
biały papier wewnątrz, którego nie lubię) to bardzo dobrze leży w ręce i
jest... po prostu klimatyczna. A fakt,
że sam Kosik projektował okładkę tylko to wrażenie potęguje. Naprawdę,
to jest ładnie wydana pozycja.
Gdy
już skończyłam podziwiać „Różaniec” i w końcu go otworzyłam pierwsze co
poczułam skojarzenie z „Psycho-Passem”: tak jak i w tamtym anime, tak i tu na
wolności mogą przebywać tylko osoby, które według obowiązującego systemu mają
wystarczająco niską ilość punktów. Oczywiście od razu rzuca się w oczy to, jak
niemoralne jest takie wyjście: wystarczy być nerwowym człowiekiem, by zostać uznanym
za niepasującego do społeczeństwa. Osobiście lubię ten motyw, dlatego to
skojarzenie uznaje za naprawdę pozytywne.
![]() |
Tytuł: Różaniec
Autor: Ian
Tregillis
Liczba
stron: 510
Gatunek: dystopia,
thiller
Wydanie: Wydawnictwo
Powergraph, Warszawa 2017
|
W
„Różańcu” Kosik wydaje się nieco czerpać z Zajdla: tak jak i u tego autora,
naszym głównym „zadaniem”, jako czytelników, jest zrozumienie systemu i
odkrycie zagadek, jakie się za nim kryją. Z tym, że Janusz Zajdel pisał raczej
książki dość krótkie, a ta powieść to ponad pięćset stron. Dlatego tu poza
samym opisem rzeczywistości dostajemy pełnoprawną, dobrą fabułę, utrzymaną w
klimacie thillera.
I...
ta historia poprowadzona jest naprawdę bardzo dobrze. Choć motywy wykorzystane
w książce nie są mi obce to „Różaniec” ma w sobie sporo świeżości. Wyjścia
fabularne naprawdę zaskakują, zwłaszcza po pierwszej połowie powieści. Tu wiele
się dzieje i wszystko składa się w jednolitą całość, zarówno jeśli spojrzymy na
wątek związany z Harpardem, jak i na wątek związany z polityką.
Gdybym
miała określić styl Kosika najbardziej pasowałoby mi słowo „czysty” – widać w
tym dobry warsztat autora. Mam jednak jeden drobny zarzut do niego: w pierwszej
połowie „Różańca” odczułam lekkie dłużyzny.
Postacie,
z którymi się tu spotykamy, są dobrze wykreowane i jak najbardziej, są
realistyczne. Z tym, że przy powieściach tego typu osobiście traktuje ich jako
„narzędzia w rękach Boga”, których rolą jest po prostu prowadzenie fabuły,
dlatego sama się do nich mocno nie przywiązałam. Niemniej, naprawdę, pod
względem postaci ta pozycja też nie zawodzi i wydaje mi się, że sporo
czytelników znajdzie wśród nich osobę, której będzie kibicować. Nawet. Jeśli
nie będzie to Harpad, mimo że trudno nie wspierać rodzica, który przez
właściwie całą historię próbuje przede wszystkim pomóc swojej córce.
„Różaniec”
to inteligentna, ciekawa powieść, obok której każdy fan nieco poważniejszej
fantastyki nie powinien przejść obojętnie. Wprawdzie nie jest to lektura
bardzo lekka, ale w końcu to przede wszystkim dystopia, a takie pozycje raczej
nie należą do najprzyjemniejszych i najmilszych. Niemniej, już dawno jakaś
książka nie zaskakiwała mnie tak często i nie sprawiała, że byłam naprawdę
zainteresowana pomysłami autora. To naprawdę była dobra przygoda.
*
* *
Przeszli
do kopuły jurajskiej, gdzie po skrzypowym lesie przechadzały się mechaniczne
dinozaury. [...]
–
Pancerne świnie giganty – powiedział.
–
Śmierdzi tutaj.
–
To sztuczny zapach – wyjaśnił. – Tak chyba śmierdział wtedy cały świat. Kiedy
żyły dinozaury.
Nie
dodał, że nie tylko zapach, ale i
zwierzęta były sztuczne, i to nie tylko tutaj, ale w całym zoo.
Fragment
„Różańca” Rafała Kosika
Nie jestem do końca przekonana czy to mój klimat, ale nie mówię też tej książce 'nie'. :)
OdpowiedzUsuńNie mój świat. Ale kto wie może po przeczytaniu zmieniłbym zdanie.
OdpowiedzUsuńPo przeczytaniu twojej recenzji moje pierwsze skojarzenie było filmowe, z In Time. Chociaż to pewnie taka tematyka, że znalazłoby się ich wiele. Klimaty postapo lubię i może kiedyś ją przeczytam, a okładka jak dla mnie bardzo ładna, związana z tematem.
OdpowiedzUsuńNo jednek post-apo tu raczej nie ma xD To znaczy, niby mamy świat, który zaczął od nowa, więc pod definicje podchodzi, ale w praktyce to jednak mieszanka fantastyki socjologicznej z thillerem, nie post-apo.
UsuńDobrze wiedzieć, dzięki :)
UsuńKsiążka nie do końca w moim stylu.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam. ;**
P.
Ten tytuł mnie zaciekawił, w sumie tematyka też, recenzja jest świetna, raczej kiedyś sięgnę po tę książkę.
OdpowiedzUsuńhttp://recenzentka-doskonala.blogspot.com/2018/03/cae-miasto-o-tym-mowi-fannie-flagg.html
Czekam, aż napiszesz, że ksiązka zrobiła na Tobie wrażenie, takie WOW :) Pewnie we wcześniejszych recenzjach takie się pojawiały, ale cóż ciężko przekopać tak wiele wpisów :) A tu na pewno przyciągnęłaby mnie okładka, bo faktycznie jest świetna!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
http://zksiazkanakanapie.blogspot.com
Książek, które są "wow" jest generalnie dość mało xD
UsuńNo ta książka zdecydowanie ma szansę mi się spodobać, także muszę gdzieś ją teraz poszukać. ;)
OdpowiedzUsuńMi ten pomysł wydaje się jednak nieco dziwny i nie w moim klimacie :D
OdpowiedzUsuńChyba najpierw przydałaby Ci się lżejsza/krótsza dystopia. No jak Zajdel chociaż - jego książki są strasznie krótkie i bardzo dobrze się je czyta.
UsuńOkładka bardzo przyciąga wzrok (jako była mieszkanka stolicy mam podejście sentymentalne), a o samej książce nie słyszałam. Lubię cięższą fantastykę więc koniecznie muszę nadrobić tę pozycję. Mam nadzieję, że się nie zawiodę.
OdpowiedzUsuńDziękuję za recenzję.
Pozdrawiam!
Ewa z www.mybooksandpoetry.blogspot.com