wtorek, 23 sierpnia 2016

Furie: Nic więcej, niż tania młodzieżówka

Tę recenzję znajdziesz teraz tutaj: https://fantastykacodzienna.pl/2016/08/23/furie-recenzja/

10 komentarzy:

  1. Trafiłam kiedyś na tę książkę na kiermaszu taniej książki. Przeczytałam losową stronę oraz opis z tyłu i stwierdziłam, że to nie dla mnie. Romanse mnie nie kręcą, a nastolatkowie z burzą hormonów tym bardziej. Sam pomysł na splecenie mitologii i współczesności nie jest taki zły, ale wykonanie - sądząc z Twojej recenzji - średnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wstawka z mitologii mnie się podoba, ale całość jakoś nie bardzo niestety ;(
    Subiektywne Recenzje

    OdpowiedzUsuń
  3. O nie, w stylu Ever? Brrrr :D
    Mi ta czcionka na okładce się podobała, jest super, ale jej tło... Niekoniecznie, bo, jak twierdzisz, jest tandetne :P Choć mi i to zdjęcie się nie podoba, nie powiem z czym kojarzy mi się jej mina :P
    Gratuluję wygranej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak usłyszałam o Ever, to NIE DZIĘKUJĘ. Ta seria straszy na mojej półce i muszę się jej pozbyć...

    OdpowiedzUsuń
  5. okładka na pierwszy rzut oka nie jest zła, ale po chwili już mi się nie podoba :D będę omijać. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Okładka mi się podoba, ale co do opisu też nie jestem przekonana do niej. Nie wiem czy przeczytam. ;)
    Pozdrawiam. ;**

    P.

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba nie spodobałaby mi się ta książka, ale okładka jest śliczna ;D
    Pozdrawiam ♥ #Smile
    Nasz blog - klik ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja na razie podziękuję, mam i tak długą listę książek do przeczytania i szkoda czasu na takie bardzo infantylne i przewidywalne serie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chyba się starzeję :'(. Ni cholery nie ciągnie mnie już do takich młodzieżówek (nie żebym wcześniej pałała do nich miłością). Mi twoja recenzja skojarzyła się z Pragnieniem Carrie Jones. Tam tez było stado pustych nastolatków, tylko zamiast Furii dostałam jakieś leśne stworzenia sypiące złotym pyłem. Już nawet nie pamiętam czym były, tak bardzo zapadła mi w pamięć ta książka :')
    A co do okładek, to mam podobnie. Wiem, ze nie wolno oceniać po nich historii, ale na litość boską, po to zatrudnia się grafików, żeby okładka zachęcała nawet bez czytania opisu -,-
    Pozdrawiam,
    Q.

    https://doinnego.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdecydowanie podziękuję, bo miałam etap w życiu, gdzie czytałam tylko te tanie młodzieżówki wydawanie przez Amber a one wszystkie były pisane na jedno kopyto

    OdpowiedzUsuń

Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy.
Usuwam spam.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Nomida zaczarowane-szablony