piątek, 12 lutego 2021

Co przeczytałam od początku 2021 roku? + Kilka nowych pozycji na półce

Znajdziesz mnie teraz tu: https://fantastykacodzienna.pl/


Cześć! Przychodzę dziś z trochę postem-hybrydą, bo właściwie chcę pokazać, co książkowego do mnie przyszło w ostatnich dniach, ale jednocześnie mam tego za mało, by poświęcić tym pozycjom cały wpis. Dlatego uznałam, że mogę zrobić też małe podsumowanie tego, co przyniósł mi czytelniczo początek 2021 roku.

Jak widać po stosiku, królował u mnie Maciej Parowski. Cztery tytuły po prawej są z nim bezpośrednio związane. Dwa są jego autorstwa, „Fenix Antologia” zawiera między innymi jego treści, a „Pożeracz szarości” został wydany pod jego redakcją. Posty na temat większości z tych książek już się pojawiły, o „Czasie fantastyki” jeszcze niedługo będzie. Przyznam, że do jedynej powieści z tej grupy, czyli „Twarzy ku ziemi” nie pałam nadmierną miłością, ale to generalnie były pozycje warte poznania.

Poza nimi przeczytałam jeszcze pięćinnych książek. „Trylogię snów” Kerstin Gier skończyłam już w całości (recenzja trzeciego tomu niedługo) i podsumowując, mogę właściwie tylko się powtarzać. To porządna warsztatowo rzecz, ale raczej dla młodszego czytelnika. „Pyłu”, jak wiecie, nie skończyłam, ale męczyłam go tak długo, że postanowiłam uznać, za przeczytany, zaś o „Trupokupcach” ledwo wczoraj pojawił się post, do którego mogę Was tylko odesłać.

Przyznaję, nie był ten początek roku zbyt porywający. Pojawiły się pozycje ciekawe, ale nie takie, do których pałałabym wybitnie żarzącym się uczuciem. Mam nadzieję jednak, że teraz będzie po prostu lepiej.


 

Jeśli chodzi o nowości, to jest ich „aż” cztery. Pierwsza książka od góry to najnowszy „Virion” Ziemiańskiego, który trafił do mnie poprzez portal Czytam Pierwszy. Z tego powodu już sobie go powoli czytam, ale jestem na zbyt wczesnym etapie, by cokolwiek mówić. Do tej pory z tym autorem spotkałam się tylko raz przy okazji „Pomnika cesarzowej Achai” i nie było to spotkanie zbyt miłe, ale miało miejsce przed laty. Także sprawdzę, przeczytam, a potem wydam sąd, czy Ziemiański ponownie jeszcze zagości na mojej półce. Może się nawet „odobrażę” na Fabrykę Słów? Zobaczymy, bo dawno nie miałam nic od tego wydawnictwa. W każdym razie post o tamtej książce pojawił się na samym początku istniena bloga: był siódmym opublikowanym!

Następne trzy książki to moje zakupy w Taniej Książce. Ilustrowana „Nawałnica mieczy” to właściwie główny powód tych zakupów. Kupowałam ją nie dla siebie, ale dostęp mieć mam. A że nie mogła przybyć do mnie sama, to postanowiłam spełnić marzenie, które tliło się we mnie od dawna. I tak do koszyka trafił „Ostatni jednorożec” Beagle’a w ilustrowanym wydaniu Nowej Baśni. Chciałam go od dawna i na pewno będę z radością go czytać, bo obrazki wewnątrz są przesłodkie. No i oczywiście, skoro już wzięłam dwie powieści, to nie mogło zabraknąć i trzeciej, także do koszyka wpakowałam „Zabawki diabła” Anny Kańtoch. Skoro już zaczęłam zbierać mocniej jej książki, to pozostało mi tylko kontynuowanie tego zbieractwa.

 

A Wam jak minął początek tego roku pod czytelniczym kątem?

wtorek, 2 lutego 2021

Kolejne nowości na półce. Antykwariat i SQN


Spotkasz mnie teraz tutaj: https://fantastykacodzienna.pl/


Chyba trochę oszalałam. Mój stosik książek do przeczytania już dawno nie był tak wysoki, a i tak właśnie dołączyło do niego 12 nowych książek! Standardowo: pokazuje je Wam już teraz, a nie pod koniec jakiegoś okresu, bo później zapominam co i kiedy do mnie przyszło. A wiem, że lubicie spojrzeć na półkowe nowości.

Właściwie tym razem książki przyszły do mnie w trzech turach. Najpierw przyszło antykwariatowe zamówienie. Następnie dotarła do mnie książka z SQNu, która jednak trafiła do mnie dzięki uprzejmości autorki. A jak już ta powieść była na mojej półce uznałam, że wokół SQN Store kręcę się już za długo i po prostu zrobiłam zakupy. Wzięłam, co chciałam i na razie z tego wydawnictwa raczej nic szczególnie kupować nie będę. Poczekam, aż się uzbiera, a wcześniej może napadnę na przykład na księgarnie Powergraphu, bo wokół niego również się „kręcę”. Ale najpierw może przeczytam chociaż trochę z tych książek, które do mnie trafiły.

Lećmy więc chronologicznie. Najpierw dwie pierwsze paczki, a potem ta najświeższa!

· „Prorok”, Krzysztof Piskorski – dwa poprzednie tomy są już za mną (pierwszy i drugi), więc w końcu chciałam nabyć ostatni. Ta książka była właściwie powodem, dla którego zamawiałam wszystkie z używanych książek. W stanie pobibliotecznym, tak jak inne książki z tego cyklu, które mam; jeśli kiedyś wyjdzie wznowienie (najchętniej w jednym tomie), to pewnie wymienię.

·  „Zbójecki gościniec”, Anna Brzezińska – ta książka to moja wpadka. Nie doczytałam, w jakim stanie jest i właściwie nawet nie bardzo nadaje się do czytania. Zobaczymy, co z nią jeszcze zrobię. Na razie po prostu jest.

·  „Gandziolatki” oraz „Wizyta u wiedźmy”, Mirosława Sędzikowska – dwie opowieści w jednej książce, wydane w… cóż, niecodziennej w dzisiejszych czasach formie. Wzięłam książkę tej autorki po przeczytaniu jej opowiadania w „Fantastycznychopowieściach wigilijnych”. Chcę sprawdzić, co takiego jeszcze ma na swoim koncie.

· „Dzień drogi do Meorii”, Marek Oramus – ciąg dalszy kompletowania starszej polskiej fantastyki. Książka jest w całkiem dobrym stanie, choć wydanie nie jest wcale najlepszej jakości. Będę czytać i sprawdzać. W tym momencie dwie książki Oramusa leżą mi na półce z tą włącznie.

·  „Trupokupcy”, Magdalena Świerszczek-Gryboś – od kiedy wyszła, kręciłam się wokół tej książki, a skoro autorka zechciała mi ją wysłać, to po prostu miałam duże szczęście. Niedługa, bo licząca około 200 stron, jest właśnie w trakcie czytania.

·   „Akwaforta”, K. J. Bishop – gdy znajduję używaną Ucztę Wyobraźni, kupuje zawsze i bez wyjątku. A to jeszcze ma być weird west! Nie znam wielu książek łączących fantastykę z westernem, a do tej drugiej konwencji mam słabość, chociaż w życiu przeczytałam aż jedną taką powieść. Ale no – wizualnie lubię.

·  „Tajemnica diabelskiego kręgu”, Anna Kańtoch – przeczytałam pięć książek tej autorki, a więc czas na szóstą. Przyda mi się w ramach odskoczni po cięższych książkach.

 

· „Impuls”, Tomasz Duszyński – właściwie miałam kupować coś innego, ale to „coś” nie było akurat dostępne, a „Impuls” miał ogółem lepsze opinie, więc wzięłam. 

Trzy kolejne książki to tytuły, które wzięłam głównie dlatego, że to mniej znane twórczynie (choć jednolitość płci jest przypadkowa), a chcę sprawdzać zarówno te starsze powieści, jak i te, które nowsze i często mniej znane. Ledwo zerknęłam na ich opisy, także nawet nie napiszę, o czym są:

· „Skrzydła”, Karolina Fedyk

·  „Openminder. Tom I. Koty”, Magdalena Świerszczyk-Gryboś

·  „Cynobrowe pola”, Aleksandra Radlak

·  „Harda Horda”, antologia – mam wydane w podobny sposób „Inne światy” i wyglądają absolutnie cudownie, a że nie umiem się zmotywować do czytania ich… to ten zbiorów ma jako motywator zadziałać. Poza tym nie mamy zbyt wiele antologii, nie są często bardzo popularne, więc jak już coś wychodzi to fajnie mieć na półce.

Nomida zaczarowane-szablony