Sprawdź: https://fantastykacodzienna.pl/2021/02/27/marilyn-na-mantattanie-recenzja/
sobota, 27 lutego 2021
środa, 24 lutego 2021
niedziela, 21 lutego 2021
czwartek, 18 lutego 2021
poniedziałek, 15 lutego 2021
piątek, 12 lutego 2021
Co przeczytałam od początku 2021 roku? + Kilka nowych pozycji na półce
Znajdziesz mnie teraz tu: https://fantastykacodzienna.pl/
Cześć! Przychodzę dziś z trochę postem-hybrydą, bo właściwie chcę pokazać, co książkowego do mnie przyszło w ostatnich dniach, ale jednocześnie mam tego za mało, by poświęcić tym pozycjom cały wpis. Dlatego uznałam, że mogę zrobić też małe podsumowanie tego, co przyniósł mi czytelniczo początek 2021 roku.
Jak widać po stosiku, królował u mnie
Maciej Parowski. Cztery tytuły po prawej są z nim bezpośrednio związane. Dwa są
jego autorstwa, „Fenix Antologia” zawiera między innymi jego treści, a „Pożeracz
szarości” został wydany pod jego redakcją. Posty na temat większości z tych
książek już się pojawiły, o „Czasie fantastyki” jeszcze niedługo będzie.
Przyznam, że do jedynej powieści z tej grupy, czyli „Twarzy ku ziemi” nie pałam
nadmierną miłością, ale to generalnie były pozycje warte poznania.
Poza nimi przeczytałam jeszcze
pięćinnych książek. „Trylogię snów” Kerstin Gier skończyłam już w całości
(recenzja trzeciego tomu niedługo) i podsumowując, mogę właściwie tylko się
powtarzać. To porządna warsztatowo rzecz, ale raczej dla młodszego czytelnika. „Pyłu”,
jak wiecie, nie skończyłam, ale męczyłam go tak długo, że postanowiłam uznać,
za przeczytany, zaś o „Trupokupcach” ledwo wczoraj pojawił się post, do którego mogę Was tylko odesłać.
Przyznaję, nie był ten początek roku zbyt porywający. Pojawiły się pozycje ciekawe, ale nie takie, do których pałałabym wybitnie żarzącym się uczuciem. Mam nadzieję jednak, że teraz będzie po prostu lepiej.
Jeśli chodzi o nowości, to jest ich „aż” cztery. Pierwsza książka od góry to najnowszy „Virion” Ziemiańskiego, który trafił do mnie poprzez portal Czytam Pierwszy. Z tego powodu już sobie go powoli czytam, ale jestem na zbyt wczesnym etapie, by cokolwiek mówić. Do tej pory z tym autorem spotkałam się tylko raz przy okazji „Pomnika cesarzowej Achai” i nie było to spotkanie zbyt miłe, ale miało miejsce przed laty. Także sprawdzę, przeczytam, a potem wydam sąd, czy Ziemiański ponownie jeszcze zagości na mojej półce. Może się nawet „odobrażę” na Fabrykę Słów? Zobaczymy, bo dawno nie miałam nic od tego wydawnictwa. W każdym razie post o tamtej książce pojawił się na samym początku istniena bloga: był siódmym opublikowanym!
Następne trzy książki to moje zakupy w
Taniej Książce. Ilustrowana „Nawałnica mieczy” to właściwie główny powód tych
zakupów. Kupowałam ją nie dla siebie, ale dostęp mieć mam. A że nie mogła
przybyć do mnie sama, to postanowiłam spełnić marzenie, które tliło się we mnie
od dawna. I tak do koszyka trafił „Ostatni jednorożec” Beagle’a w ilustrowanym
wydaniu Nowej Baśni. Chciałam go od dawna i na pewno będę z radością go czytać,
bo obrazki wewnątrz są przesłodkie. No i oczywiście, skoro już wzięłam dwie
powieści, to nie mogło zabraknąć i trzeciej, także do koszyka wpakowałam „Zabawki
diabła” Anny Kańtoch. Skoro już zaczęłam zbierać mocniej jej książki, to pozostało
mi tylko kontynuowanie tego zbieractwa.
A Wam jak minął początek tego roku pod
czytelniczym kątem?
czwartek, 11 lutego 2021
poniedziałek, 8 lutego 2021
piątek, 5 lutego 2021
wtorek, 2 lutego 2021
Kolejne nowości na półce. Antykwariat i SQN
Chyba trochę oszalałam. Mój stosik
książek do przeczytania już dawno nie był tak wysoki, a i tak właśnie dołączyło
do niego 12 nowych książek! Standardowo: pokazuje je Wam już teraz, a nie pod
koniec jakiegoś okresu, bo później zapominam co i kiedy do mnie przyszło. A
wiem, że lubicie spojrzeć na półkowe nowości.
Właściwie tym razem książki przyszły do
mnie w trzech turach. Najpierw przyszło antykwariatowe zamówienie. Następnie
dotarła do mnie książka z SQNu, która jednak trafiła do mnie dzięki uprzejmości
autorki. A jak już ta powieść była na mojej półce uznałam, że wokół SQN Store
kręcę się już za długo i po prostu zrobiłam zakupy. Wzięłam, co chciałam i na
razie z tego wydawnictwa raczej nic szczególnie kupować nie będę. Poczekam, aż
się uzbiera, a wcześniej może napadnę na przykład na księgarnie Powergraphu, bo
wokół niego również się „kręcę”. Ale najpierw może przeczytam chociaż trochę z
tych książek, które do mnie trafiły.
Lećmy więc chronologicznie. Najpierw dwie pierwsze paczki, a potem ta najświeższa!
· „Prorok”,
Krzysztof Piskorski – dwa poprzednie tomy są już za mną (pierwszy i drugi),
więc w końcu chciałam nabyć ostatni. Ta książka była właściwie powodem, dla którego zamawiałam wszystkie z używanych książek. W stanie pobibliotecznym, tak
jak inne książki z tego cyklu, które mam; jeśli kiedyś wyjdzie wznowienie
(najchętniej w jednym tomie), to pewnie wymienię.
· „Zbójecki
gościniec”, Anna Brzezińska – ta książka to moja wpadka. Nie doczytałam, w jakim stanie jest i właściwie nawet nie bardzo nadaje się do czytania. Zobaczymy, co
z nią jeszcze zrobię. Na razie po prostu jest.
· „Gandziolatki”
oraz „Wizyta u wiedźmy”, Mirosława Sędzikowska – dwie opowieści w jednej
książce, wydane w… cóż, niecodziennej w dzisiejszych czasach formie. Wzięłam
książkę tej autorki po przeczytaniu jej opowiadania w „Fantastycznychopowieściach wigilijnych”. Chcę sprawdzić, co takiego jeszcze ma na swoim
koncie.
· „Dzień drogi do
Meorii”, Marek Oramus – ciąg dalszy kompletowania starszej polskiej fantastyki.
Książka jest w całkiem dobrym stanie, choć wydanie nie jest wcale najlepszej
jakości. Będę czytać i sprawdzać. W tym momencie dwie książki Oramusa leżą mi
na półce z tą włącznie.
· „Trupokupcy”,
Magdalena Świerszczek-Gryboś – od kiedy wyszła, kręciłam się wokół tej książki,
a skoro autorka zechciała mi ją wysłać, to po prostu miałam duże szczęście.
Niedługa, bo licząca około 200 stron, jest właśnie w trakcie czytania.
· „Akwaforta”, K.
J. Bishop – gdy znajduję używaną Ucztę Wyobraźni, kupuje zawsze i bez wyjątku. A
to jeszcze ma być weird west! Nie znam wielu książek łączących fantastykę z
westernem, a do tej drugiej konwencji mam słabość, chociaż w życiu przeczytałam
aż jedną taką powieść. Ale no – wizualnie lubię.
· „Tajemnica
diabelskiego kręgu”, Anna Kańtoch – przeczytałam pięć książek tej autorki, a
więc czas na szóstą. Przyda mi się w ramach odskoczni po cięższych książkach.
· „Impuls”, Tomasz
Duszyński – właściwie miałam kupować coś innego, ale to „coś” nie było akurat
dostępne, a „Impuls” miał ogółem lepsze opinie, więc wzięłam.
Trzy kolejne książki to tytuły, które wzięłam głównie dlatego, że to mniej znane twórczynie (choć jednolitość płci jest przypadkowa), a chcę sprawdzać zarówno te starsze powieści, jak i te, które nowsze i często mniej znane. Ledwo zerknęłam na ich opisy, także nawet nie napiszę, o czym są:
· „Skrzydła”,
Karolina Fedyk
· „Openminder. Tom I. Koty”, Magdalena
Świerszczyk-Gryboś
· „Cynobrowe pola”,
Aleksandra Radlak
· „Harda Horda”, antologia – mam wydane w podobny sposób „Inne światy” i wyglądają absolutnie cudownie, a że nie umiem się zmotywować do czytania ich… to ten zbiorów ma jako motywator zadziałać. Poza tym nie mamy zbyt wiele antologii, nie są często bardzo popularne, więc jak już coś wychodzi to fajnie mieć na półce.




