Recenzja przeniesiona: https://fantastykacodzienna.pl/2016/09/30/tasmy-watykanu-recenzja/
piątek, 30 września 2016
czwartek, 29 września 2016
środa, 28 września 2016
niedziela, 25 września 2016
czwartek, 22 września 2016
Liebster Blog Award #7
Spotkasz mnie teraz tutaj: https://fantastykacodzienna.pl/
Poprzedni tag był jeszcze w tym miesiącu, więc nie minęło od niego bardzo dużo czasu, niemniej, Alexis z bloga Fan of books nominowała mnie do LBA i po prostu nie mogłam jej odmówić :)
Właściwie nie mam żadnej konkretnej, pojedynczej książki, którą bym uwielbiała ponad wszystko. Wśród moich ulubieńców zwykle są serie, a i nawet spośród nich trudno mi wybrać jedną, najlepszą. Chcecie konkretów? Pogrzebcie w innych moich tagach, a na pewno znajdziecie konkretne tytuły, które bardzo lubię :)
Jaki gatunek książek czytasz?
Bardzo staram się nie ograniczać i czytać, co tylko mogę i ile tylko mogę... Książki jednak kosztują, a pieniądze na drzewach nie rosną - dlatego coraz uważniej wybieram co trafia na moją półkę. Chociaż staram się nie mówić nie żadnemu gatunkowi zdecydowanie dominuje u mnie fantastyka (z naciskiem na fantasy). Nie mam też nic przeciwko kryminałom. Za to raczej unikam młodzieżówek (i to ostatnio coraz bardziej) oraz obyczajówek, aczkolwiek z zupełnie innych powodów :)
Może tak. Może nie. Nie mam pojęcia! Wszystko zależy od mojego czasu i chęci, a te są zależnie od miliarda czynników. W każdym razie raczej nie miałabym większych oporów, gdyby okazało się, że z jakiś powodów muszę to rzucić, albo odstawić na jakiś czas. Blog nie jest moim życiem.
Jesteś humanistą, czy raczej matematyka?
Zdecydowanie humanistą! Nie mam nic przeciwko matematyce, szanuje ją jako naukę, niemniej - wole pisanie, wole lanie wody. Byłabym w stanie nauczyć się jej, gdyby mi się chciało, owszem, ale nie sprawia mi to takiej radości i potrafi nieźle zirytować.
Nie, nie mam. Jasne, są książki, których nie lubię, albo takie, które mnie irytują, ale po nie po prostu więcej nie sięgnę i tyle. Nienawiść to raczej zbyt silne uczucie, bym mogła żywić je do przedmiotu martwego.
Wróćcie do pytania pierwszego :)
Dlaczego założyłaś bloga ?
Bo taki miałam kaprys. Bo mi się nudziło. Bo wcześniej miałam sporo blogów, żaden nie poszedł - i w końcu chciałam mieć jakiegoś porządnego, którego prowadzenie będzie miało sens. I... chyba ma, a przynajmniej tak mi się wydaje.
Już chyba kiedyś na blogu o tym pisałam ;) Najpierw czytali mi rodzice, co lubiłam. Później, w podstawówce miałam małe załamanie, bo czytanie wydawało mi się bardzo nudne i nie chciałam się tego w ogóle uczyć. A potem... potem się nauczyłam. I od wtedy czytam :D
Jaka jest Twoja ulubiona postać?
Tyle jest ciekawych postaci, a ja miałabym wybrać jedną? W życiu! Nie mam ulubionej postaci, tak samo, jak nie mam ulubionej książki. Jest dużo dobrze wykreowanych bohaterów, których lubię, niemniej, uważam, że są oni narzędziami w rękach pisarzy i raczej śle modły do nich, a nie - do napisanych przez nich postaci.
Jakiej książkowej postaci nie lubisz, chociaż jest dobra?
Nie wiem o jakie dobro chodzi.
Jeśli chodzi o dobrze wykreowaną postać, której nie lubię - to takich nie ma. Każdy bohater, który jest poprawnie napisany będzie dla mnie interesujący, a co za tym idzie: będę go lubić.
Jeśli chodzi o bohatera, który jest dobry z charakteru, a za którym nie przepadam... cóż, mogłabym tu podać większość głównych bohaterów młodzieżówek :D
Czy zamierzasz rozwinąć jeszcze jakoś Swojego bloga?
Każda treść go rozwija, więc - owszem! Aczkolwiek jeśli chodzi o jakieś większe plany względem niego... nie mam ich. Wszystko wyjdzie w praniu.
poniedziałek, 19 września 2016
piątek, 16 września 2016
Nie dałam rady do końca - połowiczne recenzje
Spotkasz mnie teraz tutaj: https://fantastykacodzienna.pl/
Hej :) Dziś przychodzę do Was z postem dotyczącym (jak widzicie po tytule) filmów, seriali i książek, które zaczęłam, nie dałam rady ich skończyć z jakiegoś powodu oraz nie planuje tego robić, przynajmniej z własnej woli. Cóż, większość z nich to po prostu buble w moim odczuciu, po które nie warto sięgać... także pozwólcie, że Was przed nimi ostrzegę :D Nie robię dla tych rzeczy osobnych postów, bo w końcu nie poznałam ich w całości i nie mogę się w pełni na ich temat wypowiedzieć.
Książki
Jak wywołano powstanie warszawskie. Tragiczne decyzje Henryka Zamojskiego
Tą historyczną pozycje kupiłam w Biedronce, mówiąc sobie, że nauczę się czegoś do matury z historii dzięki niej... I naprawdę próbowałam to zrobić. Niestety, po prostu nie dałam rady przez nią do końca przebrnąć. Nie była tragiczna, nie była bardzo zła... ale kompletnie nic mnie w niej nie pociągało, a ja nie mam zamiaru zmuszać się do czytania.
Ósmy nawyk Stephena R. Covey
Książka była prezentem - dostałam ją na wyjeździe rekolejcyjnym od ojca, który uznał, że mnie się bardziej przyda, a on już w sumie przeczytał. Otwarłam i... po paru stronach po prostu się załamałam. To typowy motywator dla smutnych ludzi - jeśli się do takich czytelnik zalicza, to będzie tą książkę uwielbiać, dla mnie jest po prostu głupia.
Przez dziki Kurdystan Karola Maya
Dostałam tą książkę z odzysku i... gdyby nie fakt, że to kontynuacja, z chęcią bym ją przeczytała. Niestety, po prostu kompletnie nic z niej nie rozumiałam, dlatego postanowiłam sobie ją odpuścić.
Tą historyczną pozycje kupiłam w Biedronce, mówiąc sobie, że nauczę się czegoś do matury z historii dzięki niej... I naprawdę próbowałam to zrobić. Niestety, po prostu nie dałam rady przez nią do końca przebrnąć. Nie była tragiczna, nie była bardzo zła... ale kompletnie nic mnie w niej nie pociągało, a ja nie mam zamiaru zmuszać się do czytania.
Ósmy nawyk Stephena R. Covey
Książka była prezentem - dostałam ją na wyjeździe rekolejcyjnym od ojca, który uznał, że mnie się bardziej przyda, a on już w sumie przeczytał. Otwarłam i... po paru stronach po prostu się załamałam. To typowy motywator dla smutnych ludzi - jeśli się do takich czytelnik zalicza, to będzie tą książkę uwielbiać, dla mnie jest po prostu głupia.
Przez dziki Kurdystan Karola Maya
Dostałam tą książkę z odzysku i... gdyby nie fakt, że to kontynuacja, z chęcią bym ją przeczytała. Niestety, po prostu kompletnie nic z niej nie rozumiałam, dlatego postanowiłam sobie ją odpuścić.
Antologia 15 Blizn
Jak po zdjęciu możecie poznać - bardzo chciałam tą książkę przeczytać i myślałam, że przebrnę przez całość... Niestety. Okazało się, że w połączeniu z dołkiem czytelniczym i średniej jakości opowiadaniami po prostu postanowiłam sobie ją odpuścić. Jeśli bardzo lubicie horror możecie ją sprawdzić, ale osobiście jej nie polecam :)
Film i serial
Breaking Bad
Wszyscy widzieli, to ja też powinnam, prawda? Z tym, że odpadłam już po jednym odcinku tego serialu. Dla niedoinformowanych - serial opowiada o chorym na raka chemiku, który postanawia pomóc swojej rodzinie produkując narkotyki. Niestety, ale półnagi facet na środku pustyni i dziwne sceny łóżkowe w czasie jednego epizodu to dla mnie trochę za dużo.
Gra o tron
W 2013 roku obejrzałam trzy sezony w niecałe dwa tygodnie. Rok później oglądałam na bieżąco każdy odcinek, a teraz...? Serialowa wersja Westeros jest mi znana głównie z opowieści innych o tym, jak bardzo serial zszedł na psy. Z resztą, ostatni odcinek szóstego sezonu widziałam w całości i taak, to nie jest martinowska Pieśń Lodu i Ognia a słabe fanfiction w chwili obecnej.
Immortals. Bogowie i herosi (2011)
Grecja. Herosi. Wielka akcja. Bitwy. Tłuczenie się. Niby fajnie nie? No fajnie, jeśli nie interesuje Cię fabuła, a nawalanki, bo ta kompletnie nie trzyma się tu kupy. By nie było, może to i fajny film jeśli chodzi o starożytne akcyjniaki, ale ja w czasie jego oglądania po prostu zasnęłam.
Babadook (2014)
W skrócie - horror o potworze straszącym dzieci. Powinno być przynajmniej lekko i śmiesznie, a wyszło - irytująco i bez najmniejszego sensu. Zdecydowanie nie polecam tego obrazu komukolwiek.
Nie ma tego dużo, ale cóż... mam w zwyczaju kończyć to, co zaczęłam :) Jakie Wy macie niedokończone książki, filmy, czy choćby gry? Co zdecydowanie odradzacie? Proszę o wysyp odradzań dla mnie pod tym postem, bym nie trafiała zbyt często na buble, OK? :D
wtorek, 13 września 2016
sobota, 10 września 2016
środa, 7 września 2016
Nie oceniaj książki po okładce!
Teraz znajdziesz mnie tutaj: https://fantastykacodzienna.pl/
Dzisiejszy post będzie raczej z tych luźniejszych, bardziej z moimi wrażeniami, niż konkretną opinią i nie sądzę, aby wiele do Waszych żyć wniósł. Ale cóż, coś zauważyłam - więc chętnie dowiem się, czy Wy również :D Może akurat zwrócę Waszą uwagę na coś, czego wcześniej nie dostrzegaliście.
![]() |
| źródło |
Nie jest tajemnicą, że na każdą książkę idzie inny nakład funduszy, jeśli chodzi o promocje, czy wydanie jej. To normalne, prawda? I to, że czasem lepsza książka wydana jest jakimś cudem za mniejsze pieniądze też zdarzyć się może. Ba, dość często tak bywa i w tym zupełnie nic dziwnego nie ma. Niemniej, czytając i przeglądając książki, zauważyłam pewną zależność między funduszami wydawnictwa, a jakością treści. Nie chodzi mi jednak o książki polskie - bo one nie są tak przesiane jak te zagraniczne i tu może być na prawdę różnie - a o tłumaczenia, które do nas przychodzą z przeróżnych państw.
Jeśli pozycja jest przetłumaczona, to prawdopodobnie w kraju rodzimym w miarę dobrze się sprzedała - gdyby była totalną klapą mało które wydawnictwo będzie chciało ją wydać (a przynajmniej - tak mi się wydaje). Ale... są bestsellery i pozycje, które po prostu zniknęły w miarę z półek, nie będące wielkimi hitami. Zarobią prawdopodobnie mniej, ale ludzie chcą czytać, dlatego i takie rzeczy na półki naszych księgarni trafiają. Czasami są to prawdziwe perełki, owszem. Zauważyłam jednak, że szczególnie w przypadku tej całej młodzieżówkowej sieczki okładka na prawdę ma znaczenie.
O co mi chodzi dokładnie? A no, przyjrzyjcie się tym okładom:
Nie istotne, czy Wam się podobają, czy nie, obiektywnie są po prostu porządnie zrobione pod względem graficznym. Grafiki są eleganckie, porządnie wykonane, nie są po prostu zdjęciem. Napisy - może i proste, ale przyjemne dla oka. To książki, które miały się sprzedać po wydaniu. Miały zachęcić okładką. Wiadomo było, że zdobyły jakiś rozgłos, tak samo, jak wiadomo było, że się sprzedadzą, kwestią była tylko ilość egzemplarzy. A ta zależna jest od reklamy, na którą składa się także okładka.
A teraz, dla porównania, dwie inne okładki:
Furie mają ładne zdjęcie w tle, ale już cała otoczka jest po prostu kiepska: wygląda, jakby ktoś okładkę wykonał w Paincie. Okładka druga jest już lepsza (książka jednak więcej zarobiła), ale dalej trzyma się wśród tych tanich, trochę bezgustnych okładek. Losowy chłopak, aktor z filmu, byleby tylko zarobić, prawda? No i ten napis, prawie większy od niego....
Okej, by jeszcze fajniej Wam to pokazać, teraz dwie książki z okłądkami - pozornie - bardzo podobnymi:
Kolorystyka podobna, niby podobny motyw... a jednak, jest zupełnie inaczej. Cienie to po prostu zdjęcie, niezbyt ładne i średnio przerobione z losowymi słowami. A Wybrana? Tajemnicza grafika, porządnie obrobiona, nawiązująca do treści książki. Na dodatek mamy graficzne dodatki, które ładnie wpasowują się w całość i dobrze dobrane czcionki oraz logo. Od razu widać, która książka była droższa, prawda?
Wkleiłam okładki pozycji, które po prostu sama przeczytałam i które potwierdzają moje wrażenia. Bo jakie one są? Już mówię.
Jak sporo z Was wie, średnio przepadam za młodzieżówkami i raczej ich unikam. Po prostu z nich trochę wyrosłam. Irytują mnie, zbyt często są głupkowate. Aleee.... to młodzieżówki nakręcają rynek wydawniczy, dlatego tak wiele ich do nas trafia i często są to książki o przeróżnej jakości. A ich jakość można często (nie zawsze, ale często!) rozpoznać właśnie po okładce. Oczywiście, to dotyczy się mniej, lub bardziej również innych gatunków, ale mi akurat rzuciło się to w oczy przy tego typu pozycjach.
O co mi dokładnie chodzi z tą jakością...? Bo przecież już nie raz wyżywałam się tu nawet na popularnych młodzieżówkach, prawda? A no... o klimat. O korektę. O jakość samego czytania.
Gdy sięgamy po droższe książki, które ładnie wyglądają, do których ktoś przyłożył większą uwagę po pierwsze, prawdopodobnie więcej ludzi ją kupiło, więc jakiś poziom musi trzymać. Mówiąc jakiś poziom mam na myśli przede wszystkim lekki styl i dużo akcji/ckliwych scenek/czegoś kluczowego dla danego gatunku, co podoba się czytelnikom tego typu literatury. Zauważyłam, że te pozycje, często mimo totalnie głupiej fabuły mają swój klimat i da się przez nie przejść bez kompletnego załamania. Mogę się z nich pośmiać (bo fabuła, bo logika, bo bohaterowie), ale... często przy poprawnej korekcie i lekkiemu stylowi jest to po prostu całkiem przyjemne. Postacie jakieś charaktery mają, coś się w tych książkach dzieje, nawet, jeśli są przeciętne same w sobie. No i milej się te dobrze wydane książki trzyma.
Z tanimi sprawa ma się trochę inaczej. Często wewnątrz spotykamy masakrę: korekta leży, a bohaterowie to płaskie postacie wykonujące proste rzeczy i będące totalną kopią bohaterów z droższych książek. Ani się tego przyjemnie w rękach nie trzyma - bo papier nie raz gorszy, niż toaletowy - ani przyjemnie nie czyta. Bywają bardzo trudne w odbiorze. I choć zwykle ten lekki styl w nich jest to... nie jest TEN lekki styl. Nie ten z droższych książek. Zauważyliście też coś takiego? Wiecie, co mam na myśli?
Ocenianie książek po okładkach często się więc sprawdza. Nie, nie zawsze, wiem, że nie - ale ta zależność występuje stosunkowo często. Okładka sporo może nam powiedzieć o książce, jeśli umiejętnie czytamy znaki, które nam przesyła :D I mimo wszystko, polecam czasem pójść na żywioł i kupić coś, co po prostu ładnie wygląda, bo szansa, że się nie zawiedziecie jest mniejsza, niż w chwili, w której kupicie coś opakowanego w gorsze obrazki. A jeśli pozycja do gustu Wam nie przypadnie, to albo przynajmniej będzie wyglądać ładnie na Waszej półce, albo łatwiej będzie ją po prostu odsprzedać.
Takie to luźne... może trochę głupie, ale może akurat znaleźliście w tym tekście coś dla siebie :D
![]() |
| źródło |
niedziela, 4 września 2016
Collen Hoover Book TAG
Znajdziesz mnie teraz tutaj: https://fantastykacodzienna.pl/
Dawno nie było tagu, no nie? W sumie, dobrze, bo one mimo wszystko zbyt wiele do bloga nie wnoszą. Ale skoro zostałam do powyższego tagu nominowana przez Pisane Myślami to czemu miałabym go nie zrobić?
![]() |
| źródło |
Niemniej, muszę uprzedzić, że książek Hoover nie czytałam i nie mam ich w planach, a poniższy tag wydaje mi się być stworzony bardziej dla osób czytujących romanse i różnego rodzaju obyczajówki oraz young/new adult. A to nie jest coś, co czytuje, wkręcając się przy tym ;D Dlatego moje odpowiedzi... niekoniecznie są zupełnie typowe.
To ja mam ulubioną książkę? Jest tyle fajnych pozycji, że trudno mi wybrać jedną najbardziej ukochaną :P Ale zróbmy tak - spróbuje coś sklecić, a Wy mi powiecie, jaką książkę miałam na myśli, OK? Zobaczymy, czy ktoś zgadnie. Jak by co przypominam, że po prawej znajdziecie link do mojego konta na lubimyczytać.pl - możecie grzebać w książkach, które przeczytałam, może na coś wpadniecie ;D
Wiecie, że Jaskier to mój mąż...? Jeśli nie, zapraszam do tego tagu :) W każdym razie sporo książek, które czytam ma dość rozbudowane i poprawnie zbudowane zaplecze i często drugoplanowi bohaterowie są lepsi od tych głównych. To oni często dodaj klimatu powieści. Mamy więc Jaskra, Jardana [koń Vuko z Pana Lodowego Ogrodu], uwielbianą przeze mnie Essi, Margaery Tryller z Pieśni Lodu i Ognia, sporo drugoplanowych aniołów z Zastępów Angielskich.....Raczej jeśli sięgam po dobre książki to całokształt przypada mi do gustu i za drugoplanowymi bohaterami po prostu przepadam, albo nie mam nic do nich. Niemniej, chyba ostatnio szczególnie irytowała mnie żona Thora z książki Hohlebeina o tym samym tytule. Ale to też nie była żadna wyjątkowa i świetna pozycja....
Będę wredna.
MAYBE SOMADAY
Gdybyś mogła stworzyć ścieżkę dźwiękową do wybranej powieści, jaką byś wybrała książkę i jakiej użyła piosenki?
Hmm.... gdybym układała ścieżkę dźwiękową i miałbym tylko na to fundusze to praktycznie na pewno zamówiłabym ją u jakiegoś twórcy, aby książka miała w sobie coś niepowtarzalnego :) W sumie, moje topowe książki mają już zwykle muzykę w jakimś sensie wybraną. Saga Wiedźmińska ma sporo muzyki z gry, która dobrze pasuje do serii, Pan Lodowego Ogrodu też ma nagraną jakąś piosenkę, podobnie jest z Kłamcą Ćwieka, albo Władcą Pierścieni. Do moich ulubionych serii nie muszę więc dobierać muzyki, bo ona już jest i w klimat raczej się wpasowuje.
PUŁAPKA UCZUĆ
Wyzywam cię do napisania czterowersowe wiersza, opisującego twoją ulubioną książkę.
Chciałaś wolności, nie kobierca
Odeszłaś morzem, czując to pragnienie
Wolność zniewoliła, miłość wyzwoliła
Łzom jednak, nie weselu dając poznanie
UGLY LOVE
Miłość nie zawsze jest ładna, Tate. Książka, która w tym samym czasie rozgrzewa i łamie twoje serce na kawałki.
Nie czytam romansideł i szczerze mówiąc... trudno mi znaleźć książkę, która idealnie by do tego opisu pasowała, zwłaszcza, jeśli mam brać pod uwagę te przeczytane niedawno. Kiedyś świetnie udało się to Włóczędze Kathe Koi, a teraz....? Metro 2033 było dla mnie totalnym zaskoczeniem i miałam mieszane uczucia co do niej (książka genialna, ale klimat postapokaliptyczny po prostu jest przygnębiający), ale czy ona pasuje do tego opisu...? Może Pieśń Lodu i Ognia? Ale tu znów, nie ten klimat, poza tym całą fabułę znałam, nim się za nią zabrałam, także jakoś bardzo jej nie przeżyłam.
LOSING HOPE
Książka, którą chciałabyś przeczytań napisaną z punktu widzenia innego bohatera.
Raczej takiej nie ma. Zwykle czytam powieści napisane w trzeciej osobie, a jeśli są w pierwszej - to albo dobrze poprowadzone pierwszoosobowe historie, albo czytadła, po które w życiu więcej nie chce sięgać. Jak pisałam wcześniej, nie czytuje romansideł, a to chyba zwykle przy nich chce się poznać punkt widzenia drugiej osoby.
CONFESS
Czas, by ocenić książkę po tytule - czas, by wyznać. Wskaż powieść, co do której nikt nie przypuszczał, że skradnie Twoje serce - a jednak tak się stało!
Zwykle poprawnie oceniam książki, po które sięgam, nim je przeczytam i niełatwo mnie zaskoczyć. Ale bądź, co bądź, muszę przyznać, że czytanie Złodzieja Pioruna było dla mnie czymś zdecydowanie pozytywnym. Może się w tej książce nie zakochałam, ale nie spodziewałam się, że będzie z nią aż tak dobrze.
WARREN [MYBE SOMEDAY]
Większość głównych bohaterów ma najlepszego przyjaciela, który może być albo niesamowicie czarujący, albo... niesamowicie irytujący. Kto jest twoim ulubionym bohaterem/bohaterką drugoplanową? Kogo lubisz najmniej?
MILES [UGLY LOVE]
Bardzo często czytamy o bohaterach, którym mroczna, traumatyczna przeszłość nie pozwala pójść na przód. Czyją przeszłość chciałabyś wymazać, żeby uczynić postać szczęśliwą?
Żadnej przeszłości zmieniać nie chce, bo w końcu to ona zwykle kształtuje bohaterów i sprawia, że książka jakkolwiek działa. A o to chyba w książkach chodzi, prawda?
czwartek, 1 września 2016
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















