To wydanie jest piękne, prawda? Dostałam je już daaawno na urodziny i nie miałam czasu się zabrać (to będzie druga lektura Diuny), ale właśnie przywiozłam ją sobie z domu i w lipcu na pewno znajdę dla niej czas :)
Skoro nieco lżejsze od powieści Le Guin i podobne do fantasy, to może kiedyś się zabiorę za Diunę. Wcześniej właśnie bardzo przerażało mnie to sci-fi, którego nie lubię :D.
Bardzo dużym grzechem dla mnie byłoby nie zapisanie tego tytułu. Mój brat bardzo lubuje się w powieściach sci-fi. Od jakiegoś czasu również do tego gatunku się przekonałam. Intryguje mnie jeszcze czas, w którym książka powstała i baśniowe opisy.
"Diuna"... Pamiętam swój sceptycyzm zanim po nią sięgnęłam, a później coraz większy zachwyt kiedy ją czytałam. :) Ma w sobie magię. Żałuję, że nie czytałam kolejnych tomów - trzeba to będzie w końcu nadrobić. ;)
Wydanie rzeczywiście przepiękne, takie książki aż chce się czytać bardziej. Co do samej Diuny to mam mieszane uczucia, zwłaszcza do kolejnych tomów, bo pierwszy jeszcze czytało mi się dobrze.
"Diuna" to dla mnie książka nr 1. Nie ma dla mnie doskonalszej powieści. Postacią Leto i Paula byłam tak zafascynowana, że wprost marzyłam o spotkaniu takich ludzi. Książka jest niewątpliwie dla dorosłych, ale nawet w dojrzałych czytelnikach może wzbudzić te najgorętsze, takie uroczo młodzieńcze fascynacje. Wydanie rzeczywiście piękne, warte swojej ceny. Pozdrawiam!
Mam w domu jakieś stare wydanie "Diuny", jeszcze w dwóch tomach. Przyznaję, zdecydowanie nie zachęcało do czytania, poza tym fakt, że jest to science-fiction... Ale skoro ma w sobie tylko baśniowości, myślę, że jednak zdecyduję się na prozę Herberta.
Diunę przeczytałem tylko jeden raz - wszystkie części według chronologii od 1 do ostatniej. Nigdy już do niej nie wrócę, bo jest to za dobre co pozostawiła mi w pamięci. Tak samo jak saga Roboty Asimova - równie genialne, równie głębokie i równie nieskończenie fantastyczne.
Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy. Usuwam spam.
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.
To wydanie jest piękne, prawda? Dostałam je już daaawno na urodziny i nie miałam czasu się zabrać (to będzie druga lektura Diuny), ale właśnie przywiozłam ją sobie z domu i w lipcu na pewno znajdę dla niej czas :)
OdpowiedzUsuńWłaściwie... coraz bardziej doceniam Rebis za ich wydania, przykładają się.
UsuńTo już wiem za co się wezmę, jak skończę z Ziemiomorzem <3 Bałam się Diuny, ale widzę, że nie mam czego i są ogromne szanse, że mi się spodoba
OdpowiedzUsuńSkoro nieco lżejsze od powieści Le Guin i podobne do fantasy, to może kiedyś się zabiorę za Diunę. Wcześniej właśnie bardzo przerażało mnie to sci-fi, którego nie lubię :D.
OdpowiedzUsuńBardzo dużym grzechem dla mnie byłoby nie zapisanie tego tytułu. Mój brat bardzo lubuje się w powieściach sci-fi. Od jakiegoś czasu również do tego gatunku się przekonałam. Intryguje mnie jeszcze czas, w którym książka powstała i baśniowe opisy.
OdpowiedzUsuń"Diuna"... Pamiętam swój sceptycyzm zanim po nią sięgnęłam, a później coraz większy zachwyt kiedy ją czytałam. :) Ma w sobie magię. Żałuję, że nie czytałam kolejnych tomów - trzeba to będzie w końcu nadrobić. ;)
OdpowiedzUsuńWydanie rzeczywiście przepiękne, takie książki aż chce się czytać bardziej. Co do samej Diuny to mam mieszane uczucia, zwłaszcza do kolejnych tomów, bo pierwszy jeszcze czytało mi się dobrze.
OdpowiedzUsuń"Diuna" to dla mnie książka nr 1. Nie ma dla mnie doskonalszej powieści. Postacią Leto i Paula byłam tak zafascynowana, że wprost marzyłam o spotkaniu takich ludzi. Książka jest niewątpliwie dla dorosłych, ale nawet w dojrzałych czytelnikach może wzbudzić te najgorętsze, takie uroczo młodzieńcze fascynacje. Wydanie rzeczywiście piękne, warte swojej ceny. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńMam w domu jakieś stare wydanie "Diuny", jeszcze w dwóch tomach. Przyznaję, zdecydowanie nie zachęcało do czytania, poza tym fakt, że jest to science-fiction... Ale skoro ma w sobie tylko baśniowości, myślę, że jednak zdecyduję się na prozę Herberta.
OdpowiedzUsuńDiunę przeczytałem tylko jeden raz - wszystkie części według chronologii od 1 do ostatniej. Nigdy już do niej nie wrócę, bo jest to za dobre co pozostawiła mi w pamięci. Tak samo jak saga Roboty Asimova - równie genialne, równie głębokie i równie nieskończenie fantastyczne.
OdpowiedzUsuń