Akurat wczoraj miałam okazję obejrzeć ten film i był to po prostu przyjemny seans. Mnie jednak piosenki przypadły do gustu, a co do zakończenia to w sumie mnie też trochę zaskoczyło, ale akceptuję je. Może twórcom chodziło o pokazanie, że w życiu nie można mieć wszystkiego? ;)
Kupiłam sobie ten film po promocji, ale się ostatnio średnich o nim opinii naczytałam i na razie podchodzę do oglądnięcia jak do jeża. Uwielbiam musicale, ale tu ten element muzyczny - z tego, co na youtube patrzyłam - rzeczywiście słabo wypadł. A to było dla mnie najważniejsze, bo np. średnio lubię tego aktora.
Byłam zachwycona, kiedy dowiedziałam się o tym filmie, ponieważ szczerze kocham Emmę Stone i uważam, że bardzo pasuje do Goslinga. Ale kiedy jakiś czas temu obejrzałam La la land to bardzo się zawiodłam - muzyką, fabułą i aktorami. Cierpię bardzo, że to napisałam
Znowu się z Tobą zgodzę. Sceny bez śpiewu wypadały najlepiej i po prostu uroczo, ten moment latania w gwiazdach to było takie wtf, co reżyser ćpał? Co do zakończenia. Racja, ja też tego nie rozumiem. To było takie totalnie bezsensowne, że aż mi szkoda słów i zepsuło mi to wrażenia z całego filmu. Piosenka podobała mi się jedna: city of stars :)
" że Gosling i Rayan śpiewają bardzo spokojnie, kompletni „bez mocy”."? :D La La Land nigdy mnie jakoś do siebie nie ciągnął. Podobnie jak Ty, lubię wyraziste głosy, które robią robotę w musicalach. Cała reszta schodzi na dalszy plan. A jeśli tego brakuje... No cóż, słabo. Nie mniej jednak utwór Miasto Gwiazd lubię, szczególnie w wykonaniu wokalistów Studia Accantus. :D
Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy. Usuwam spam.
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.
Akurat wczoraj miałam okazję obejrzeć ten film i był to po prostu przyjemny seans. Mnie jednak piosenki przypadły do gustu, a co do zakończenia to w sumie mnie też trochę zaskoczyło, ale akceptuję je. Może twórcom chodziło o pokazanie, że w życiu nie można mieć wszystkiego? ;)
OdpowiedzUsuńMuszę w końcu obejrzeć ten film. Jestem go bardzo ciekawa.
OdpowiedzUsuńKupiłam sobie ten film po promocji, ale się ostatnio średnich o nim opinii naczytałam i na razie podchodzę do oglądnięcia jak do jeża. Uwielbiam musicale, ale tu ten element muzyczny - z tego, co na youtube patrzyłam - rzeczywiście słabo wypadł. A to było dla mnie najważniejsze, bo np. średnio lubię tego aktora.
OdpowiedzUsuńNajlepszy film jaki ostatnio widziałam i wspaniała muzyka, w której się zakochałam. :)
OdpowiedzUsuńMiłego dnia, DaisyLine
Ledwo wytrwalam do konca seansu...
OdpowiedzUsuńPamiętam, ze bardzo nie chciałam aby ten film zdobył jakiegokolwiek Oskara, gdyż uważam, ze na niego nie zasługuje.
OdpowiedzUsuńGdyby Oscary cokolwiek o filmie mówiły, poza tym że jest znany ;p
UsuńByłam zachwycona, kiedy dowiedziałam się o tym filmie, ponieważ szczerze kocham Emmę Stone i uważam, że bardzo pasuje do Goslinga. Ale kiedy jakiś czas temu obejrzałam La la land to bardzo się zawiodłam - muzyką, fabułą i aktorami. Cierpię bardzo, że to napisałam
OdpowiedzUsuńMam go w planach i szkoda, że nie porywa :(
OdpowiedzUsuńZnowu się z Tobą zgodzę. Sceny bez śpiewu wypadały najlepiej i po prostu uroczo, ten moment latania w gwiazdach to było takie wtf, co reżyser ćpał? Co do zakończenia. Racja, ja też tego nie rozumiem. To było takie totalnie bezsensowne, że aż mi szkoda słów i zepsuło mi to wrażenia z całego filmu. Piosenka podobała mi się jedna: city of stars :)
OdpowiedzUsuńChciałam obejrzeć ale jakoś nie było mi dane ;)
OdpowiedzUsuń" że Gosling i Rayan śpiewają bardzo spokojnie, kompletni „bez mocy”."? :D
OdpowiedzUsuńLa La Land nigdy mnie jakoś do siebie nie ciągnął. Podobnie jak Ty, lubię wyraziste głosy, które robią robotę w musicalach. Cała reszta schodzi na dalszy plan. A jeśli tego brakuje... No cóż, słabo. Nie mniej jednak utwór Miasto Gwiazd lubię, szczególnie w wykonaniu wokalistów Studia Accantus. :D
Poprawione :D
UsuńMi ich wersja nie gra do końca... Męski wokal jest zbyt toporny.