sobota, 17 czerwca 2017

Stop prawa: Wax i Wayne w Elendel

9 komentarzy:

  1. Szkoda,że się zawiodłaś..Też nie lubię,gdy autorzy marnują potencjał :/ Ciekawa recenzja,miłego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozumiem, że czujesz potrzebę przeczytania wszystkich książek, które zalegają ci na półkach, ale czy w tym wypadku warto jest się męczyć z czymś, co się nie do końca tobie podoba? Pytam się, bo ja chyba nie potrafiłabym tak czytać na siłę. Dla mnie to także strata czasu, którą mogłabym poświęcić lepszym powieściom.
    Co do samego Sandersona, to czytałam "Elantris", które bardzo lubię, ale nie czuję wielkiej potrzeby, sięgnięcia po inne jego książki. Szczerze mówiąc, nie za bardzo orientuje się w tych wszystkich jego seriach. Trylogia częścią serii? Czy to jest tak samo jak z książkami Cassandry Clare, że są sobie te Dary Anioła, Diabelskie maszyny i inne trylogie, które łączą się, a bohaterowie przemieszczają się z jednych do drugich?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzy książki już za mną, także wiesz :D Generalnie nie czuje, bym czytała "na siłę". Raz, że Sandersona łatwo i lekko się czyta mimo wszystko, dwa - książka się zmarnuje, jeśli jej nie poznam, a to na tyle popularna seria, że warto jąznać :)
      W tym przypadku masz po prostu podział na ery świata. Pierwsza trylogia to pierwsza era, a te książki to druga era :)

      Usuń
    2. Rozwiązanie z książek Sandersona przypomina mi bardziej to z cyklów Canavan niż Clare. :) W końcu mamy przynajmniej dwie trylogie (mówię o tym, co ja sama przeczytałam): Trylogię Czarnego Maga, a potem Trylogię Zdrajcy - niby tworzą jedną serię, pokolenie po pokoleniu, a jednak są to dwie różne trylogie. :)

      Usuń
  3. Nie znam tych serii, może dlatego że to nie do końca mój klimat ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie wrzuciłam u siebie recenzję "Ostatniego Imperium" :) Mam "Stop prawa" na półce - mąż dostał w prezencie od koleżanki - i przymierzałam się do lektury, ale po Twojej recenzji chyba na razie przeszły mi chęci ;), zwłaszcza że już do pierwszej trylogii mam pewne zastrzeżenia...
    Ewelina

    OdpowiedzUsuń
  5. Do mnie akurat bardzo trafiał ten humor i nie czułam, że żarty są na siłę czy nie na miejscu. Co do braku powagi i zabawy w piaskownicy... to właśnie tak miało być. Z tego co się orientuje, sam autor otwarcie mówił o tym, że kwadrylogia Waxa i Wayne to taki skok w bok, coś, co napisał dla zabawy i co, jak sam określił, jest „szczęśliwym, improwizowanym przypadkiem”. Książki o nich miały być krótkie, zabawne, szybkie i lekkostrawne, przejściowe w całej serii, bo tylko zapowiadające wielkie zmiany. Powrót do klimatów z Pierwszej Ery będzie więc pewnie dopiero w Trzeciej :) Stop Prawa jest zupełnie lekki i komediowy, potem robi się ciut poważniej, ale to wciąż ten sam styl :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie... dlatego zaznaczyłam, że to mi nie gra, ale większości pewnie będzie.
      Rozumiem, że taki był zamiar, ale... to naprawdę można było zrobić lepiej. Zwłaszcza, że w ten sposób zniszczył klimat bardzo fajnego świata :c Całość mam już za sobą i nie wspominam najmilej.

      Usuń
  6. Sanderson mnie cholernie intryguje (wybacz za wyrażenie :p). "Z mgły zrodzonego" mam już od jakiegoś czasu na liście "must read", ale w bibliotece wciąż nie mogę go dorwać. Szkoda, że "Stop prawa" wypada stosunkowo słabo... No cóż, może jednak mi się spodoba? :)

    OdpowiedzUsuń

Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy.
Usuwam spam.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Nomida zaczarowane-szablony