Moja pierwsza książka Pratchetta, czytana w... roku pierwszego polskiego wydania. Wieki temu. Uwielbiam Śmierć, uwielbiam też Straż i Wiedźmy - sięgnij po jakieś książki (ale nie najstarsze) z tych serii. :)
Nie dziwię się, że nie podobała Ci się "Para w Ruch". To jest już taki słabszy Pratchett...
Od dłuższego czasu zamierzam sięgnąć, a po Twojej recenzji nabrałam jeszcze większej ochoty na przeczytanie Świata Dysku. Odstrasza mnie jednak całkiem spora liczba tomów; i tak swoją drogą też lubię czytać po kolei. :p
Nigdy nie miałam styczności z twórczością Pratchtta, ale mój brat ma pełno jego książek w biblioteczce i myślę, że powoli nadchodzi dla mnie czas zmierzenia się z dziełami Pratchtta. "Kosiarz" intryguję mnie przedstawieniem postaci jaką jest Śmierć. Zawsze ciekawi mnie to z jakim skutkiem autorom udaję się ukazać śmierć jako postać z krwi i kości.
Przeczytałabym ,,Kosiarza" ze względu na samą śmierć, bo uwielbiam takie wątki, ale tak się składa, że od wczoraj nie mam złamanego grosza, a jestem pewna, że po kilku dniach zapomnę, że w ogóle istnieje taki twórca i taka książka. Pozdrawiam, Wielopasja
O, Pratchett :) Uwielbiam tego autora, więc cieszę się, że i Tobie jednak podszedł. Ja sama za pierwszym razem czytałam Świat Dysku w kolejności zupełnie przypadkowej, dopiero dwa lata temu dostałam ambicji żeby przeczytać wszystko od deski do deski raz jeszcze w kolejności cyklami, bo jednak całej serii nie znam. Śmierć jest cudowny :) Wypróbuj jeszcze Straż i Wiedźmy :)
Sięgnęłam kiedyś po Pratchetta, przeczytałam 1/3 książki (nie pamiętam już nawet tytułu) i... zraziłam się i to mocno. Może jeszcze kiedyś po niego sięgnę, ale na razie nie mam ochoty.
A ja bym powiedziała, że nie każdy musi sięgnać, ale każdemu polecam chociaż spróbować ;) Dla mnie ksiażki tego autora są świetnym odpoczynkiem dla spracowanego umysłu. Chociaż wiem, że nie każdemu się podobają - na przykład mój chłopak nie przepada za Pratchettem.
Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy. Usuwam spam.
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.
Moja pierwsza książka Pratchetta, czytana w... roku pierwszego polskiego wydania. Wieki temu. Uwielbiam Śmierć, uwielbiam też Straż i Wiedźmy - sięgnij po jakieś książki (ale nie najstarsze) z tych serii. :)
OdpowiedzUsuńNie dziwię się, że nie podobała Ci się "Para w Ruch". To jest już taki słabszy Pratchett...
Od dłuższego czasu zamierzam sięgnąć, a po Twojej recenzji nabrałam jeszcze większej ochoty na przeczytanie Świata Dysku. Odstrasza mnie jednak całkiem spora liczba tomów; i tak swoją drogą też lubię czytać po kolei. :p
OdpowiedzUsuńNigdy nie miałam styczności z twórczością Pratchtta, ale mój brat ma pełno jego książek w biblioteczce i myślę, że powoli nadchodzi dla mnie czas zmierzenia się z dziełami Pratchtta.
OdpowiedzUsuń"Kosiarz" intryguję mnie przedstawieniem postaci jaką jest Śmierć. Zawsze ciekawi mnie to z jakim skutkiem autorom udaję się ukazać śmierć jako postać z krwi i kości.
O jacie, książka, którą mam w planach. Po "Pasterskiej koronie" oraz "Niuchu" pragnę poznać wszystkie książki Prachetta.
OdpowiedzUsuńTeraz, po Twojej recenzji, chcę jeszcze bardziej poznać "Kosiarza". :)
Przeczytałabym ,,Kosiarza" ze względu na samą śmierć, bo uwielbiam takie wątki, ale tak się składa, że od wczoraj nie mam złamanego grosza, a jestem pewna, że po kilku dniach zapomnę, że w ogóle istnieje taki twórca i taka książka. Pozdrawiam, Wielopasja
OdpowiedzUsuńAle o istnieniu tak popularnego twórcy jak Pratchett przecież nie łatwo zapomnieć. Co jakis czas pojawia się na blogach ;p
UsuńO, Pratchett :) Uwielbiam tego autora, więc cieszę się, że i Tobie jednak podszedł. Ja sama za pierwszym razem czytałam Świat Dysku w kolejności zupełnie przypadkowej, dopiero dwa lata temu dostałam ambicji żeby przeczytać wszystko od deski do deski raz jeszcze w kolejności cyklami, bo jednak całej serii nie znam. Śmierć jest cudowny :) Wypróbuj jeszcze Straż i Wiedźmy :)
OdpowiedzUsuńSięgnęłam kiedyś po Pratchetta, przeczytałam 1/3 książki (nie pamiętam już nawet tytułu) i... zraziłam się i to mocno. Może jeszcze kiedyś po niego sięgnę, ale na razie nie mam ochoty.
OdpowiedzUsuńA ja bym powiedziała, że nie każdy musi sięgnać, ale każdemu polecam chociaż spróbować ;) Dla mnie ksiażki tego autora są świetnym odpoczynkiem dla spracowanego umysłu. Chociaż wiem, że nie każdemu się podobają - na przykład mój chłopak nie przepada za Pratchettem.
OdpowiedzUsuńPS. Dodaję bloga do obserwowanych ;)