niedziela, 22 maja 2022

Pies musi wystrzelić: największy grafoman polskiej fantastyki?


7 komentarzy:

  1. A wiesz, że to najlepsza książka Hollanka? :D Jedyne co mu się chwali: nie męczył czytelników Fantastyki swoimi wypocinami (beletrystyką, bo wstępniaki były) - w Fantastyce, a właściwie Nowej Fantastyce opublikowano mu tylko dwa opka (właśnie z tego zbioru, który omawiasz), ale to już za czasów naczelnego Parowskiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, czyli dobrze wybrałam, a i tak wyszło źle xD On chyba zdawał sobie trochę sprawę z tego, że nie bardzo potrafi w pisanie. Zresztą, naczelnym został wcale nie dlatego, że ekipa chciała, by był naczelnym, tylko nikomu innemu władze nie pozwoliły, więc nie wiem, czy czuł się w pełni lubiany.

      Usuń
    2. Dobry redaktor i dobry pisarz, to dwie różne bajki (owszem, można być dobrym w jednym i drugim, ale wcale nie trzeba). A redaktor i redaktor naczelny, to też dwie różne bajki.

      Usuń
    3. Nie trzeba, ale wydaje mi się, że jego artykuły czy nawet wstępy też nie były jakoś szczególnie błyskotliwe. No on jednak miał tym chaosem przede wszystkim zarządzać, ale kurde, czuć, że jednak ten człowiek chciał pisać. XD

      Usuń
  2. Sprzeciw. "Katastrofa na >>Słońcu Antarktydy<<" była niezgorsza jak na czas, w którym powstała, a "Skórę jaszczurczą" (choć to nie fantastyka) czyta się lepiej niż niejedną wypocinę o wydumanych królestwach i papierowych pajacach, żrących się o władzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak Ci się podobały bardziej, niż mi, to dobrze. ;) Przynajmniej nie męczyły aż tak jak mnie.

      Usuń
  3. Nie miałam jeszcze okazji przeczytać ale z ciekawością zerknę.

    OdpowiedzUsuń

Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy.
Usuwam spam.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Nomida zaczarowane-szablony