Jestem ciekawa jakie teraz miałabyś odczucia po przeczytaniu "Białej Masajki". Ogólnie takie książki to raczej nie moja bajka, więc ja za autorkę jednak podziękuję ;)
Nie wiem czy mnie ten reportaż mógłby usatysfakcjonować. Oczekuję jednak od tej formy literackiej profesjonalizmu, którego brak w powyższej pozycji. Raczej sobie odpuszczę.
"Pierwsza i ostatnia wyglądają jak zapiski średnio utalentowanego pisarski blogera, który po prostu opowiada co widzi" - ostatnio zmora książek podróżniczych tego typu, na jakie trafiam. Książka nie dla mnie - już czytając "Białą Masajkę" nie mogłam sobie poradzić z infantylnym, zwyczajnie słabym stylem tej książki, przez co nie doceniłam opowiadanej historii. Jeśli tutaj dodatkowo zabrakło "fabuły", to zdecydowanie nie jest to cos dla mnie.
Sama jestem ciekawa jakby było wrócić do książek, które w podstawówce, albo nawet w gimnazjum :) Reportaż to nie łatwa do napisania literatura, przy fikcji autor może sobie koloryzować i ustawiać fakty i postacie jak uważa. Tu jednak czytelnik musi mieć zaufanie, że ktoś przekazuje mu prawdę, a prawda ta powinna być przedstawiona w sposób ciekawy. Szkoda, że Twój nostalgiczny powrót był bez fajerwerek, ja chyba nie pałam, aż taka miłością do Afryki :) Pozdrawiam :)
Szkoda, że ta książka okazała się zawodem, ale może to faktycznie kwestia wyrobionej już percepcji i literackiego obycia - w dzieciństwie wystarczy nam sama historia, a potem oczekujemy już czegoś więcej.
Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy. Usuwam spam.
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.
Jestem ciekawa jakie teraz miałabyś odczucia po przeczytaniu "Białej Masajki".
OdpowiedzUsuńOgólnie takie książki to raczej nie moja bajka, więc ja za autorkę jednak podziękuję ;)
Pozdrawiam ;)
Pewnie dużo bardziej krytyczne :D
UsuńNie wiem czy mnie ten reportaż mógłby usatysfakcjonować. Oczekuję jednak od tej formy literackiej profesjonalizmu, którego brak w powyższej pozycji. Raczej sobie odpuszczę.
OdpowiedzUsuń"Pierwsza i ostatnia wyglądają jak zapiski średnio utalentowanego pisarski blogera, który po prostu opowiada co widzi" - ostatnio zmora książek podróżniczych tego typu, na jakie trafiam.
OdpowiedzUsuńKsiążka nie dla mnie - już czytając "Białą Masajkę" nie mogłam sobie poradzić z infantylnym, zwyczajnie słabym stylem tej książki, przez co nie doceniłam opowiadanej historii. Jeśli tutaj dodatkowo zabrakło "fabuły", to zdecydowanie nie jest to cos dla mnie.
Gdy czytałam to lata temu, to pojęcie "infantylny styl" dla mnie nie istniało, więc... może lepiej, że czytałam to wtedy :D
UsuńMimo wszystko i tak bym z chęcią to kiedyś przeczytała ^^
OdpowiedzUsuńSama jestem ciekawa jakby było wrócić do książek, które w podstawówce, albo nawet w gimnazjum :) Reportaż to nie łatwa do napisania literatura, przy fikcji autor może sobie koloryzować i ustawiać fakty i postacie jak uważa. Tu jednak czytelnik musi mieć zaufanie, że ktoś przekazuje mu prawdę, a prawda ta powinna być przedstawiona w sposób ciekawy. Szkoda, że Twój nostalgiczny powrót był bez fajerwerek, ja chyba nie pałam, aż taka miłością do Afryki :) Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńBook Beast Blog
A czy ja mówię,że pałam miłością do Afryki? ;P
UsuńNie jestem tematem zainteresowana, nie lubię prostych bohaterek :D
OdpowiedzUsuńSzkoda, że ta książka okazała się zawodem, ale może to faktycznie kwestia wyrobionej już percepcji i literackiego obycia - w dzieciństwie wystarczy nam sama historia, a potem oczekujemy już czegoś więcej.
OdpowiedzUsuń