sobota, 17 września 2022

Czarne: lato i nostalgia wspomnień z dziecięcych lat

Rodzina głównej bohaterki spędza wakacje w letniskowym domku, w Czarnem. To tam lata temu wydarzyła się tragedia, która na zawsze zmieniła życie głównej bohaterki.




Uwielbiam pióro Anny Kańtoch… ale jednocześnie nie każda jej powieść jest „moja”. Czułam to już przy „Niepełni” i czułam również przy lekturze jej starszego rodzeństwa, „Czarne”. Te dwie książki mają ze sobą wiele wspólnego: są krótkie, bawią się czasem, poruszają tematykę tożsamości i należy je interpretować, bo branie ich dosłownie albo nie ma większego sensu, albo okazuje się, że autorka w piękny sposób pisze o rzeczach nie tylko nielegalnych, ale i zdecydowanie niemoralnych

„Czarne” ma urzekający klimat. Klimat lata, dziecięcych wspomnień i nostalgii, tęsknoty za utraconą młodością i siłą. Jednocześnie szybko czytelnik orientuje się, że gdzieś tam czai się i zło, i coś niecodziennego, być może nieuchwytnego, ale zdecydowanie: nie z naszego realistycznego świata. 

Czarne
Anna Kańtoch
wyd. Powergraph, 2012

Uwielbiam Kańtoch nie tylko ta urok jej pióra samego w sobie, ale też za kobiecą wrażliwość w najlepszym wydaniu. Autorka subtelnie, stopniowo, wchodzi w bohaterów coraz głębiej, odkrywając ich tożsamość kawałek po kawałku. Jednocześnie jeśli bohater jest epizodyczny, to, tak czy siak, wiemy o nim wystarczająco, aby faktycznie zdawał się być człowiekiem, a nie tylko paroma wypowiedzianymi na stronach książki słowami.

Problem polega na tym, że… nie przepadam za absurdem. Wole mocniejsze, zakożenione światy. Nie wszystko musi być w nich zaraz jasne, ale lubię poczucie, że jednak gdzieś tam to wyjaśnienie jest. Jednak tak jak w „Niepełni” tu tak naprawdę nie ma odpowiedzi. Tę powieść można interpretować na wiele sposobów i chyba żaden z nich nie będzie zły i o ile doceniam tę możliwość, o tyle osobiście nie potrzebuje tego w powieściach (nie bez powodu nie czytam poezji). 

To sprawiło, że niestety, im dalej w las, tym bardziej byłam tym wszystkim zmęczona, tym mniej uważna i tym mniej do mnie docierało. A akurat w tej powieści bardzo istotne są właśnie detale. I choć cieszę się, że się z nią zapoznałam, chcę ją mieć na swojej półce i zdecydowanie z niej nie wypuszczę to jednocześnie, tak po prostu: nie jest to książka dla mnie, jak już wspominałam na samym początku.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy.
Usuwam spam.

Nomida zaczarowane-szablony