Jego "Miraż" miał dobre recenzje. Sam nie czytałem ani jednej książki Wojnarowskiego, co jest o tyle dziwne, że kiedy debiutował powieściowo "Posoką smoka" pracowaliśmy w tej samej gazecie (on jest także twórcą satyrycznych rysunków, które były puszczane na naszych łamach). Przyznam, że nie pamiętam czemu nie sięgnąłem po tę "Posokę", ale chyba był to zbieg dwóch okoliczności - 1) lektury jego opowiadań w Nowej fantastyce, 2) lektury innej niby humorystycznej fantasy z SuperNowej, czyli "Smoczego pazura" Baniewicza - coś strasznego, jeśli poszukujesz najgorszej polskiej fantasy, to zwracam uwagę na ten tytuł.
Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy. Usuwam spam.
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.
Jego "Miraż" miał dobre recenzje. Sam nie czytałem ani jednej książki Wojnarowskiego, co jest o tyle dziwne, że kiedy debiutował powieściowo "Posoką smoka" pracowaliśmy w tej samej gazecie (on jest także twórcą satyrycznych rysunków, które były puszczane na naszych łamach). Przyznam, że nie pamiętam czemu nie sięgnąłem po tę "Posokę", ale chyba był to zbieg dwóch okoliczności - 1) lektury jego opowiadań w Nowej fantastyce, 2) lektury innej niby humorystycznej fantasy z SuperNowej, czyli "Smoczego pazura" Baniewicza - coś strasznego, jeśli poszukujesz najgorszej polskiej fantasy, to zwracam uwagę na ten tytuł.
OdpowiedzUsuń