piątek, 8 grudnia 2023

Wszyscy jesteśmy łotrami: a może nudziarzami?


Siedmiu młodych magów z potężnych rodów musi wziąć udział w turnieju. Przeżyje go tylko jeden ze śmiałków, którego rodzina zyska dzięki temu władzę nad niezwykłą mocą.



Gdy zaczęłam czytać „Wszyscy jesteśmy łotrami” myślałam, że wsiąknę na dobre. Pierwsza scena wydała mi się naprawdę klimatyczna i byłam przekonana, że ta powieść zapewni mi sporo przyjemnej rozrywki. A potem było tylko gorzej.

Sam koncept jest mi doskonale znany. Wiem, że dla niektórych ta powieść może być połaczeniem „Igrzysk śmierci” z „Harrym Potterem”, ale dla mnie bliżej tej historii do „Fate/Stay Night”. Nie ukrywam jednak, doskonale widzę, skąd porównania do tych pierwszych dwóch tytułów. Nie jest to motyw, który jakoś szczególnie lubię, ale też nie jestem do niego nastawiona negatywnie. W końcu wszystko zależy od wykonania.

Wszyscy jesteśmy łotrami
Cykl Villans, t. 1
Amanda Foody C. L. Herman
wyd. Young, 2023

A niestety, mam wrażenie, że z wykonaniem tu coś nie do końca wyszło. To powieść młodzieżowa, toteż obawiałam się, że postacie, zamiast faktycznie planować, brać udział w turnieju i angażować się, będą skupiać się na romansowaniu i narzekaniu. Niestety, miałam rację, ale tu po prostu coś poszło nie tak na więcej, niż tylko na tej płaszczyźnie.

Bo przede wszystkim przynajmniej dla mnie ta historia jest naprawdę dość nudna, a jej postacie niezbyt charakterystyczne. Jest ich sporo, ale przyznaję, długo nie mogłam dojść do tego, kto jest do końca im, bo w moim odczuciu były napisane bardzo podobnie do siebie, mimo że w teorii każdy ród ma jakąś swoją konkretną cechę, One po prostu nie wybrzmiewają. 

Następnie, gdy już trafiamy na arenę, to w sumie dalej niewiele się na niej dzieje. Postacie, zamiast skupić się na planowaniu swoich pozycji, skupiają się raczej na romansowaniu, tak jak przypuszczałam, z tym że osobiście nie czułam w ich relacjach żadnej chemii. Ponadto mimo tego, że w teorii postacie były przygotowanie do udziału w wydarzeniu, tego kompletnie nie widać w ich zachowaniach czy w ogólnym nastawieniu. 

Nie odczułam też jakiegoś szczególnego ryzyka, niepokoju, który w takiej sytuacji powinien wisieć nad protagonistami jak cień. [SPOILER] Gdy już ktoś traci życie, to jest to postać, która i tak nie ma swojej własnej narracji i w gruncie rzeczy nikogo nie interesuje, a i to nie dzieje się zbyt szybko. Gdyby autorki skusiły się na to, by specjalnie poprowadzić narracje bohatera, który ma zginąć jako pierwszy, być może przynajmniej miałoby to jakiś impakt emocjonalny. W tej zaś sytuacji to wyglądało mi tylko i wyłącznie na tanie zagranie, które miało nam przypomnieć, że mimo wszystko znajdujemy się na polu bitwy, a nie w romantycznej scenerii.

Piszę ten tekst już dłuższą chwilę po lekturze, co nie zdarza się często. I po tych kilku tygodniach nie pamiętam za bardzo imion bohaterów, nie wiem, kto z kim się zadawał i po co. Zostało we mnie raczej wspomnienie nudy, irytacji oraz dezorientacji tym, kto jest kim i kto odgrywa w tej historii, jaką rolę, a to wszystko wcale nie zachęca do tego, aby zabrać się za kolejny tom.

Miałam nadzieję na lekką (choć krwawą) historię w świecie fantasy, a historia okazała się w moim odczuciu raczej nudnym średniakiem, o którym nie ma nawet co za bardzo mówić. Cóż, szkoda – wychodzi na to, że muszę dalej szukać interesujących mnie lektur. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy.
Usuwam spam.

Nomida zaczarowane-szablony