Recenzja trochę wciska się w kolejkę - nie bez powodu, bo nowa książka Ćwieka dopiero co wyszła i uznałam, że jak najbardziej jej się to należy. To, to też drugi post tego dnia, no ale... trudno :D Za dużo nieinteresujących rzeczy tu było ostatnio! Generalnie, ta książka była taką trochę małą przygodą? Jeśli mogę tak rzecz. Czemu? A no, bo miałam zamiar kupić Chłopców tegoż autora. Niemniej, gdy dowiedziałam się, że Grimm City będzie przedpremierowo na Pyrkonia, a ja akurat ostatnio miałam ochotę na coś z urban fantasy, przy okazji dawno też nie czytałam żadnego kryminału... to uznałam, że po prostu muszę swój egzemplarz mieć ;)
Autor: Jakub Ćwiek
Liczba stron: 384
Gatunek: kryminał / urban fantasy
Przemysłowe, brudne miasto, zbudowane na ciele olbrzyma, pełne kryjących się za rogiem niebezpieczeństw z policją nieradzącą sobie z utrzymaniem sprawiedliwości - oto właśnie Grimm City, miejsce, w którym nikt, nawet taksówkarze, nie mogą czuć się bezpiecznie. Szczególnie, że ostatnio ktoś zaczął ich mordować... Na domiar złego życie traci policjant Wolf, którego wprawdzie nikt nie lubił, ale w końcu - to stróż prawa. I sprawę trzeba rozwiązać w trybie natychmiastowym.
Miasto wykreowane przez Ćwieka po prostu żyje. Ma swoje legendy, zbirów oraz stróżów prawa. Wszystko jest na swoim - może czasem nieco irracjonalnym, ale jednak - miejscu. Grimm City przesycone jest zurbanizowanym, gęstym klimatem, z jedynie delikatną domieszką baśniowości, co nadaje całemu świat przedstawionemu nieco kolorytu, dzięki czemu nie jest aż tak surowe, jak mogłoby być.
Liczba stron: 384
Gatunek: kryminał / urban fantasy
Przemysłowe, brudne miasto, zbudowane na ciele olbrzyma, pełne kryjących się za rogiem niebezpieczeństw z policją nieradzącą sobie z utrzymaniem sprawiedliwości - oto właśnie Grimm City, miejsce, w którym nikt, nawet taksówkarze, nie mogą czuć się bezpiecznie. Szczególnie, że ostatnio ktoś zaczął ich mordować... Na domiar złego życie traci policjant Wolf, którego wprawdzie nikt nie lubił, ale w końcu - to stróż prawa. I sprawę trzeba rozwiązać w trybie natychmiastowym.
Zaczynając, bardzo mocno muszę pochwalić to wydanie. Jest... doskonałe dla tego typu książki. Okładka jest na prawdę klimatyczna. Wewnątrz możemy znaleźć ilustracje, a czcionka jest w sam raz: nie jest to czternastka, czy piętnastka, która zabiera więcej miejsca, niż przekazuje treści, ale też nie jest tak mała, by wzrok przy czytaniu bardzo się męczył. Zdecydowanie, książka wygląda dobrze i równie dobrze się ją czyta i przegląda. A to mimo wszystko, rzecz bardzo istotna :)
A sama treść...? Jest chyba jeszcze lepsza. Na prawdę, dawno nie trafiłam na tak dobrą książkę utrzymaną w takim klimacie, który mi skojarzył się nieco ze zurbanizowanym Wiedźminem, choć rzecz jasna, fabuła nijak ma się do tworów Sapkowskiego.

Bohaterowie również nie są niczego sobie. Mamy ich całkiem sporo, owszem, co wprawdzie mnie odrobinkę irytowało: łatwiej odnaleźć mi się w historii, gdy główne skrzypce gra jedna postać. Niemniej, to tylko moje indywidualne odczucie, które mam zawsze przy takich historiach, niezależnie, jak dobre czy złe one by nie były. Bohaterowie sami w sobie są jednak wykreowani wyraźnie i ciekawie. Mają swoje historie i charaktery, raczej nie gubią się w tłumie. Przy tym myślą. Nie są głupi i mają swoje zdanie, co też się chwali. W Grimm City zdecydowanie nie znajdziecie niepewnych siebie, nijakich postaci.
Czego również nie znajdziecie w tej powieści? Romansu i delikatności. Tak, to brutalna, zdecydowana historia i na pewno nie jest opowiastką dla małych dziewczynek lubiących bajki. Niemniej, nie jest aż tak źle jak myślałam. Ta delikatna domieszka baśni, które czają się w tle sprawia, że Grimm City na prawdę ma w sobie jakąś niewysłowioną magię.
Co jest dość istotne, to fakt, że choć głównym wątkiem jest zagadka, to jednak nie odgrywa on aż tak ważnej roli w historii jaką mogłaby. Ćwiek poświęca dość dużo czasu na pokazywanie nam miasta, jego zaułków i wierzeń, jednak ta cała otoczka jest na tyle ciekawa i na tyle dobrze wyważona, że doskonale wplata się w całość i jest integralną częścią tekstu, bez której ta powieść nie miałaby prawa zaistnieć. Bądź co bądź, sama w sobie zagadka jest dość zwyczajna - to klimat całości, a nie ona sprawia, że Grimm City jest tak dobrą książką.
Nie boicie się mroku? Krwi? Brudu? Grimm City jest dla Was. Niestety, choć osobiście nie wyobrażam sobie, aby komuś ta powieść się nie spodobała, obiektywnie patrząc dobrze wiem, że nie spodoba się osobom lubujących się w barwnych, wręcz kolorowych i delikatnych historiach. Ale każdy, kto tylko ma ochotę na tego typu historię na prawdę powinien dać jej szansę, bo to po prostu kawałek dobrej, klimatycznej baśni dla dorosłych.
źródło |