niedziela, 20 stycznia 2019

Więcej krwi: Uciekinier w lapońskiej wsi


Gdy zdradzasz narkotykowego króla ten nie spocznie, dopóki będziesz oddychał. Choć Jon Hansen doskonale o tym wie, próbuje odciąć się od Rybaka i zaszywa się w okolicy niewielkiej, lapońskiej wsi.

Uważam, że aby mówić o sobie jako o osobie naprawdę oczytanej warto sięgać po różne znane i cenione w różnych kręgach nazwiska – dzięki temu najzwyczajniej w świecie poszerzamy swoje horyzonty. Dlatego Jo Nesbo już od dawna był na mojej liście autorów do poznania i odhaczenia i gdy natrafiłam na „Więcej krwi” w jednym z marketowych koszy po prostu przygarnęłam ten niedługi tytuł. Przypadkiem okazało się, że jest to drugi tom serii, ale po zasięgnięciu porady innych czytelników zabrałam się za niego mimo to. I dobrze, bo większych problemem ze zrozumieniem treści nie miałam.
Tytuł: Więcej krwi
Tytuł serii: Krew na śniegu
Numer tomu: 2
Autor: Jo Nesbo
Tłumaczenie: Iwona Zimnicka
Liczba stron: 216
Gatunek: sensacja
Wydanie: Dolnośląskie, Wrocław 2015
W trakcie lektury okazało się jednak, że dostałam coś nieco innego, niż się spodziewałam. Byłam przekonana, że Jo Nesbo pisze „po prostu kryminały”. Jak się okazało, „Więcej krwi” jednak nie do końca ma wiele wspólnego z tym właśnie gatunkiem. W moich oczach ta książka to przede wszystkim sensacja z elementami romansu. W tej historii nie mamy w końcu ani detektywa, ani konkretnej zagadki, choć Nesbo też nie wykłada nam wszystkiego od razu na tacy.
„Więcej krwi” to bardzo krótka powieść, która w związku z tym pokazuje właściwie tylko pewien wycinek z życia bohatera; pewien fragment jego wędrówki. Jednak jest poprowadzona na tyle sprawnie, że całość wydaje się kompletną historią. Jon jest postacią wystarczająco rozwiniętą, aby można było go polubić, a postacie drugoplanowe, choć nie ma ich zbyt dużo, również są konkretne i łatwo rozpoznawalne. W tej historii nie ma chaosu i wszystko składa się w klarowną, elegancką całość.
Nesbo rozbudza ciekawość czytelnika przez zabieg stosowany często przez pisarzy, ale jednocześnie – przez zabieg cały czas bardzo skuteczny. Autor stopniowo informuje nas o tym, co tak naprawdę stało się z Jonem. Czemu zachowuje się tak, a nie inaczej. Pokazuje nam urywki jego wspomnień, fragmenty przeszłości, z których musimy złożyć sobie całą historię. To zdecydowanie ma szansę trzymać odbiorcę w napięciu. Jednoczesnie styl autora jest bardzo konkretny, pozbawiony zbędnych opisów, a przy tym stosunkowo przystępny, dzięki czemu ta licząca nieco ponad dwieście stron książka to w gruncie rzeczy lektura na jeden wieczór.
Interesujące jest też miejsce akcji powieści. Osobiście nieczęsto spotykam się z twórczością jakkolwiek poruszającą tematykę krajów skandynawskich i choć autor nieszczególnie pogłębia opis lapońskiej kultury to sam fakt, że historia rozgrywała się właśnie w takim otoczeniu był dla mnie dość odświeżający.
Mimo wszystko nie jest to jednak literatura w jakikolwiek sposób wybitna. Autor przedstawia historię, która nie jest w żadnym razie wyjątkowo unikatowa, choć prowadzi ją nadzwyczaj sprawnie. Na dodatek sam wątek romantyczny nie jest czymś, co w przypadku „Więcej krwi” wypada najlepiej: być może właśnie przez długość tekstu sama miałam wrażenie, że relacja między bohaterami rozwija się zbyt szybko.
Moje pierwsze spotkanie z norweskim kryminałem uważam za udane. „Więcej krwi” zapewniło mi nieco przyjemnej rozrywki. Jednocześnie jednak nie sądzę, aby Jo Nesbo trafił do grona moich ukochanych autorów, ale pewnie jeśli trafi do mnie jego kolejna powieść nie zawaham się po nią sięgnąć.

* * *

Hedon. Był chyba taki grecki bóg? A raczej bożek, jak się to pewnie nazywało tu, na poświęconej ziemi. To niezła arogancja określać wszystkich innych bogów oprócz tego, którego samemu się wymyśliło, bożkami. „Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną”. Oczywisty nakaz każdego dyktatora dla poddanych. Komizm polegał tylko na tym, że sami chrześcijanie nie dostrzegali tkwiącego w tym mechanizmu. To samospełnianie, samowzmacnianie, samonarastanie sprawiło, że dwa tysiące lat zdołał przetrwać przesąd, którego kluczowe pojęcie - zbawienie - było zastrzeżone dla szczęśliwców urodzonych w okresie będącym zaledwie mrugnięciem okiem w historii ludzkości. W dodatku zamieszkiwali oni ten maleńki skrawek Ziemi, do którego w ogóle dotarło przesłanie, dzięki czemu mogli się ustosunkować do krótkiego hasła reklamowego: „Raj”.
Fragment „Więcej krwi” Jo Nesbo

12 komentarzy:

  1. Również będę kiedyś chciała zapoznać się z książkami autora. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam całą serię książek Nesbo na półce, ale wciąż nie zebrałam się w sobie i nie zaczęłam jej czytać :) Aczkolwiek mam ambicję nadrobić chociaż kilka tomów w tym roku ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam nic jeszcze tego autora :)
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Nesbo też jest na mojej liście do zapoznania się :D Taka krótka lektura to chyba dobry start, chociaż nie podoba mi się ta sensacja z romansem. Też bym się spodziewała czegoś innego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A cóż to za psie sprawy w kalendarzu? Czuję się zaintrygowana :D

      Usuń
    2. Czasm piszę coś o psiej tematyce, przez etykiety można znaleźć takie przykładowe posty. ;)

      Usuń
    3. Uuu :D Muszę zerknąć :D

      Usuń
  5. Też planuję przeczytać coś tego autora, mam nawet Łowców głów, ale nie wiem, kiedy mi się to uda :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam trochę podobne podejście do tego autora. Pisze świetnie i za to się go ceni jak tylko widzę jego książkę sięgam z chęcią, jednak nie należy do moich ulubionych. Nie są to książki, które jakoś specjalnie na długo utkwią w pamięci. Jednak przyjemnie się czyta czego nigdy sobie nie odmawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam kilka książek autora na swojej półce, ale jeszcze nie poznałam jego twórczości. Mam nadzieję, że niedługo to nadrobię. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam kilka jego książek, ale jakoś nie jestem fanką. Trudno polubić jego bohaterów.

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam, książka niezła, ale bez szału.

    OdpowiedzUsuń

Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy.
Usuwam spam.

Nomida zaczarowane-szablony