Ja już chyba do Tolkiena nie wrócę - czytałem to bodajże cztery razy, widziałem film... W ogóle mnie Tolkien nie ciągnie. Ale swego czasu bardzo mi się podobało, że kiedy teoretycznie powinien być koniec, Tolkien ma jeszcze do opowiedzenia dwie historyjki - o sprzątaniu w Shire z Sarumana i o odejściu Froda z elfami.
Fajnie, że zdecydowałaś się wrócić do tej książki. Wydaje mi się, że nie raz wracając do danych historii, może się okazać, że odbierzemy je zupełnie inaczej. Ja zawsze obawiam się, że będę zawiedziona powrotami, więc dobrze, że Twój okazał się dobry!
Na pewno był bardzo pouczający. :) Ja raczej nie mam zamiaru wracać do tych "nieistotnych" ksiażek, ale Tolkiena po prostu głupio prawie nie pamiętać, wciąż pisząc o fantastyce.
Próbowałam przeczytać książki, ale póki co udało mi się przebrnąć tylko przez pierwszy tom, ale też tylko dlatego, że go słuchałam i mogę stwierdzić jedno - że na początku to było fascynujące, w jaki sposób można coś opisać! Ale dla mnie osobiście Tolkien jest po prostu cholernie nudny, ale doceniam go jako całość. Na filmie zawsze zasypiam :)
W tym roku robię reread. Mam wrażenie, że od czasu, gdy czytałam Władcę pierwszy raz, czyli siedem chyba lat temu, odbiorę go zupełnie inaczej i będzie to dla mnie prawie jak nowa historia. Wiadomo, fabułę znam, wątki i postacie też, ale mimo wszystko zapoznałam się w międzyczasie choćby i z Listami. Z tym deklamowaniem to prawda - nie ma między bohaterami za wiele specyficznych interakcji i jakiegoś indywidualnego stylu wypowiedzi, ale ma to swój urok. Niedawno czytałam Dzieci Hurina i już zaczęłam inaczej patrzeć na styl wypowiedzi, ale i na cały świat stworzony przez Tolkiena.
No właśnie u mnie "Listy" sporo chyba zrobiły. To ma swój urok i obiektywnie jest dobrze zrobione. Ogólnie to jest po prostu absolutnie przepiękna książka książka i tyle. A że wolę bardziej "normalne" relacje między postaciami to już kwestia moich osobistych preferencji.
Całą trylogię przeczytałam w podstawówce i byłam oczarowana, ale wydaje mi się, że nie wyciągnęłam z niej wszystkiego i w żaden sposób nie analizowałam, po prostu czytałam, dlatego kiedyś również planuję do niej wrócić. :)
Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy. Usuwam spam.
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.
Ja już chyba do Tolkiena nie wrócę - czytałem to bodajże cztery razy, widziałem film... W ogóle mnie Tolkien nie ciągnie. Ale swego czasu bardzo mi się podobało, że kiedy teoretycznie powinien być koniec, Tolkien ma jeszcze do opowiedzenia dwie historyjki - o sprzątaniu w Shire z Sarumana i o odejściu Froda z elfami.
OdpowiedzUsuńMi raczej na razie też ten jeden powrót wystarczy. Koniec końców, naprawdę wolę współczesną twórczość.
UsuńTą historię znam tylko w filmowej wersji - przez książkę jakoś ciężko mi przebrnąć.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Natalia
Po prostu trzeba przysiąść i sie skupić. ;)
UsuńFajnie, że zdecydowałaś się wrócić do tej książki. Wydaje mi się, że nie raz wracając do danych historii, może się okazać, że odbierzemy je zupełnie inaczej. Ja zawsze obawiam się, że będę zawiedziona powrotami, więc dobrze, że Twój okazał się dobry!
OdpowiedzUsuńNa pewno był bardzo pouczający. :) Ja raczej nie mam zamiaru wracać do tych "nieistotnych" ksiażek, ale Tolkiena po prostu głupio prawie nie pamiętać, wciąż pisząc o fantastyce.
UsuńPróbowałam przeczytać książki, ale póki co udało mi się przebrnąć tylko przez pierwszy tom, ale też tylko dlatego, że go słuchałam i mogę stwierdzić jedno - że na początku to było fascynujące, w jaki sposób można coś opisać! Ale dla mnie osobiście Tolkien jest po prostu cholernie nudny, ale doceniam go jako całość. Na filmie zawsze zasypiam :)
OdpowiedzUsuńCzasem do niego trzeba podejść po prostu trochę literaturoznawczo. ;) Ja musiałam te parę lat jednak dorosnąć, by zacząć czaić. xD
UsuńW tym roku robię reread. Mam wrażenie, że od czasu, gdy czytałam Władcę pierwszy raz, czyli siedem chyba lat temu, odbiorę go zupełnie inaczej i będzie to dla mnie prawie jak nowa historia. Wiadomo, fabułę znam, wątki i postacie też, ale mimo wszystko zapoznałam się w międzyczasie choćby i z Listami.
OdpowiedzUsuńZ tym deklamowaniem to prawda - nie ma między bohaterami za wiele specyficznych interakcji i jakiegoś indywidualnego stylu wypowiedzi, ale ma to swój urok. Niedawno czytałam Dzieci Hurina i już zaczęłam inaczej patrzeć na styl wypowiedzi, ale i na cały świat stworzony przez Tolkiena.
No właśnie u mnie "Listy" sporo chyba zrobiły.
UsuńTo ma swój urok i obiektywnie jest dobrze zrobione. Ogólnie to jest po prostu absolutnie przepiękna książka książka i tyle. A że wolę bardziej "normalne" relacje między postaciami to już kwestia moich osobistych preferencji.
Całą trylogię przeczytałam w podstawówce i byłam oczarowana, ale wydaje mi się, że nie wyciągnęłam z niej wszystkiego i w żaden sposób nie analizowałam, po prostu czytałam, dlatego kiedyś również planuję do niej wrócić. :)
OdpowiedzUsuńTo warto zrobić!
Usuń