W ogóle nie leży mi zaliczanie "Nomen omen" do tej serii. To jest tak inna książka od pozostałych dwóch, że po prostu mi nie pasuje, cały czas się gryzie, niezależnie od motywu czasu i postaci. Niemniej "Toń" bardzo mi się podobała, ostatni tom również, w dużej mierze przez to, że to są to książki cięższe i poważniejsze od dotychczasowej twórczości Kisiel.
Mnie się wydaje, że mimo wszystko są połączone, więc rozdzielanie ich nie ma większego sensu po prostu. Szczególnie że "Nomen omen" moim zdaniem naprawdę lepiej jest przeczytać przed, a zwłaszcza przed tomem trzecim. No i nie oszukujmy się, po prostu mnie ta kwestia za bardzo "nie rusza".
Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy. Usuwam spam.
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.
Nie czytałam jeszcze nic od Kisiel, choć mam w planach :)
OdpowiedzUsuńW ogóle nie leży mi zaliczanie "Nomen omen" do tej serii. To jest tak inna książka od pozostałych dwóch, że po prostu mi nie pasuje, cały czas się gryzie, niezależnie od motywu czasu i postaci.
OdpowiedzUsuńNiemniej "Toń" bardzo mi się podobała, ostatni tom również, w dużej mierze przez to, że to są to książki cięższe i poważniejsze od dotychczasowej twórczości Kisiel.
Mnie się wydaje, że mimo wszystko są połączone, więc rozdzielanie ich nie ma większego sensu po prostu. Szczególnie że "Nomen omen" moim zdaniem naprawdę lepiej jest przeczytać przed, a zwłaszcza przed tomem trzecim. No i nie oszukujmy się, po prostu mnie ta kwestia za bardzo "nie rusza".
Usuń