środa, 30 sierpnia 2017

Milczenie owiec: dr Lecter w pełnej krasie

8 komentarzy:

  1. Oglądałam z zapartym tchem filmy o Lecterze, nie wiem jakim cudem jeszcze nie sięgnęłam po książki! Muszę to koniecznie nadrobić, tym bardziej, że lektura zawsze jest lepsza niż ekranizacja! :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam wrażenie, że jest to dość sławna seria (a zwłaszcza ekranizacje są sławne), więc mam nadzieję, że prędzej czy później uda mi się z nią zapoznać. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie w dzieciństwie zafascynował film i sama kreacją Lectera i tak zostało mi aż do dziś. Niestety nie miałam okazji zapoznania się z pierwowzorem i po Twoich opiniach jakie miałam okazję przeczytać trochę się boję, że cały czar tak po prostu pryśnie, a dr Lecter okaże się okrutnym pozorantem, który udaje psychopatę..

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam w planach czytelniczych Diunę ....
    Tak wiele dobrego o niej słyszałam że aż się boje :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Seria o Lecterze jest jedną z moich ulubionych, chociaż obawiam się, że z całej tetralogii, Milczenie owiec wypada najlepiej. W zasadzie gdyby nie charyzmatyczny Hannibal to pewnie byłaby to stosunkowo przeciętna książka, ale cóż poradzić, gdy serce nie sługa? ;)
    Naprawdę nie udało Ci się w żadnym momencie poczuć grozy? Z tego, co pamiętam ze swojej lektury, myślałam, że zejdę na zawał przez to napięcie w ostatniej scenie, gdy Starling chodziła po tej ciemnej piwnicy... Ach, aż nabrałam ochoty, by przeczytać raz jeszcze tę serię. :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmmm, ja na razie mam tego autora inną książkę na celowniku, może kiedyś się skuszę i na dr Lectera :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz o Czarnej niedzieli? Bo chyba tylko w niej nie ma Lectera ;P

      Usuń

Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy.
Usuwam spam.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Nomida zaczarowane-szablony