Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał noir. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał noir. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 stycznia 2024

Dni ostatnie: krwawe opowiadanie z czarnym humorem

 


Kline jest byłym detektywem, który w trakcie ostatniej swojej akcji stracił dłoń. Pewnego dnia zaczynają zgłaszać się do niego inni, obiecując ofertę nie do odrzucenia. Gdy bohater nie zgadza się, zostaje porwany i zmuszony do rozwiązania zagadki tajemniczej sekty, której członkowie amputują swoje kończyny w imię wiary.

Dni ostatnie
Brian Evenson
wyd. Mag, 2022



To w teorii nie jest książka, która powinna się podobać, a jednak – „Dni ostatnie” Briana Evensona zapadną mi na dłużej w pamięć i to zdecydowanie w pozytywny sposób, chociaż nie są w całości równym dziełem.

Powieść została wydana przez wydawnictwo Mag w ramach serii horrorów. Warto się tu chyba nad tym na chwilę zatrzymać. Pod względem gatunku dla mnie to połączenie historii grozy z kryminałem, jednakże, choć wydawca czytelników do tego przyzwyczaił, nie ma tu za bardzo elementów fantastycznych. Można je sobie dopowiedzieć, są gdzieś tam sugerowane, ale zdecydowanie nie jest to horror z duchami, demonami i istotami z innych światów. Nie jest to wada, jednak po prostu uważam, że warto to nadmienić.

„Dni ostatnie” początkowo nie były powieścią, a opowiadaniem pod tytułem „Bractwo Okaleczonych”. Po sukcesie krótszego tekstu autor postanowił go rozwinąć i stworzył coś, co nadawało się do szerszej dystrybucji jako solowe dzieło. Jak najbardziej rozumiem to podejście pod względem biznesowym, jednak uważam, że po tym pierwszym segmencie widać mocny spadek jakości tekstu.

Zaczynamy bowiem od opowieści trzymającej w napięciu i dynamicznej. Takiej, która jest dość brutalna i chwilami wręcz obleśna, ale w ten popkulturowy sposób. Nie ma tu nadmiaru przekleństw, jest za to czarny, często dość absurdalny humor, który przełamuje całość i sprawia, że da się to czytać z przyjemnością, mimo raczej nieprzyjemnego tematu. Zamknięcie tego segmentu też jest trafione w punkt i moim zdaniem ten tekst naprawdę nie wymagał rozwinięcia. Był piękny w swojej pierwotnej formie, świetnie zamykając wszystkie wątki.

Drugi segment, choć dalej dość lekki w stylu, był już nieco bardziej rozlazły, powtarzalny, nudnawy. Trzymał jakiś poziom, ale naprawdę w moim odczuciu odstawał jakością od pierwotnego opowiadania. Z doświadczenia wiem, że to częsta przypadłość opowiadań rozwijanych w podobny sposób, ale z drugiej strony gdyby autor tego nie zrobił, nie miałabym okazji poznać samego opowiadania, a ono samo w sobie było tego warte.

Warto dodać, że styl Evensona jest raczej prosty, konkretny, bez nadmiaru opisów. Nie należy do tych najbardziej charakterystycznych, ale nie przeszkadza w czytaniu i moim zdaniem świetnie sprawdził się w przypadku tego typu bądź co bądź rozrywkowej historii.

To zdecydowanie nie jest powieść dla wszystkich. Słyszałam już opinie, że ta historia jest bardzo krwawa, brutalna i tak kiepska, że nie powinna zostać wydana. Nie zgadzam się z tym, ale rozumiem, że jeśli ktoś nie tego spodziewa się po lekturze, mógł poczuć się cóż, nieco zdziwiony. Ale dla tych, którzy szukają właśnie czarnego i krwawego humoru, a także nie mają nic przeciwko sektom podanym w mocno popkulturowy sposób, to ta powieść może być nie lada gratką.


czwartek, 4 maja 2017

PRZEDPREMIEROWO. Grimm City. Bestie: Krew i magia baśni

Nie wiem, ile części „Grimm City” się pojawi, ale liczę, że uda mi się skompletować serię, kupując części przedpremierowo na Pyrkonie – to może i jest nieco głupie, ale podoba mi się takie małe wyzwanie. Nie przedłużając, zapraszam Was więc do przedpremierowej recenzji najnowszego dzieła Ćwieka :D Oficjalnie książka będzie dostępna od 10 maja.


Tytuł: Grimm City. Bestie
Tytuł serii: Grimm City
Numer tomu: 2
Autor: Jakub Ćwiek
Liczba stron: 368
Gatunek: kryminał noir, urban fantasy

W Grimm City dochodzi do tragedii – głowa jednej z mafijnych rodzin zostaje zamordowana. Całe miasto skupia się na odbywającym się procesie i zdaje się nie zwracać uwagi na sprawę Evansa, który próbuje poradzić sobie z seryjnym zabójcą młodych kobiet, Drwalem. Gdy jednak miasto go ignoruje do sprawy włącza się były bokser, Emeth Barddick – Bestia.

Poprzedni tom „Grimm City” zrobił na mnie spore wrażenie: brudne miasto, pełne złoczyńców, żyjące baśniami, wydało mi się czymś w mroczny sposób magicznym. Choć znam dwie inne serie Jakuba Ćwieka to ta jego książka najbardziej do mnie przemówiła. Jej kontynuacja okazała się wcale nie gorsza.
Szczerze mówiąc po lekturze poprzedniej części niewiele pamiętałam: w mojej głowie został głównie obraz mrocznego miasta, a nie sama historia. Na całe szczęście „Bestie” są z poprzednim tomem powiązane w sposób podobny do serialu kryminalnego, więc właściwie nie sprawiło mi to najmniejszego problemu, a za to pozwoliło mi się skupić na historii, którą przedstawia nam autor. Tym razem do czynienia mamy z seryjnym mordercą, co już samo w sobie wzbudza zainteresowanie. Dodatkowo Ćwiek wrzucił do gara nieco procesu, co ubarwia całość, choć szczerze mówiąc, osobiście wolałam sceny dotyczące Drwala, a nie procesu sądowego.
„Grimm City” gra przede wszystkim klimatem. Tak było w części poprzedniej, tak jest i w tej. To nie historia jest tu najważniejsza, a całe tło. Brud i smród miasta. Taksówkarze, którzy gdzieś tam krążą. Protestujący górnicy. Dzielnice biedoty. Gdyby wyciąć te wszystkie opisy książka wypadałaby zdecydowanie słabiej: to one sprawiają, że jest wyjątkowa, bo miasto Grimm po prostu chce się poznawać i odkrywać, mimo że chyba nikt zdrowy na umyśle nie chciałby w nim mieszkać.
Pomimo tego, że cała seria „Grimm City” to głównie sam klimat to w tym tomie, w przeciwieństwie do poprzedniego, przywiązałam się do paru postaci. Zarówno jedna z Bestii, Emeth oraz jego córka, Bekka to bohaterowie, których naprawdę polubiłam. Wzbudzają sympatię troską o siebie i podejściem do życia. Emeth może jest siłaczem, ale zdecydowanie ma serce na właściwym miejscu, a Bekka to po prostu młoda żmijka, która – choć pozornie delikatna – ma swój charakterek. Przy okazji, choć Ćwiek zwykle woli skupiać się na męskich bohaterach, mamy jeszcze jedną uroczą postać: nie będę wyjaśniała, kim jest Cherry, by przypadkiem nie podpowiedzieć czegoś z treści, ale uwierzcie mi, że to kolejna bohaterka, której nie da się nie lubić.
Jak to Ćwiek ma w zwyczaju, jego książkę po prostu się pochłania. Spokojnie byłabym w stanie przeczytać ją w jeden dzień. Tekst czyta się szybko i niezwykle przyjemnie. Przy okazji, choć całość utrzymuje mroczny klimat nie ma w nim nadmiaru wulgaryzmów, czy odniesień do seksu, co w innych jego książkach się zdarzało. Oczywiście, uważam to jak najbardziej za zaletę drugiego tomu „Grimm City”.
Niestety, samo zakończenie po prostu po mnie „spłynęło” – choć sama powieść była bardzo interesująca to zabrakło mi na końcu jakiegoś większego zaskoczenia. Końcówka po prostu sobie była, sprawiają, że to właśnie sam klimat miasta, a nie historia prawdopodobnie zostanie mi w pamięci na dłużej, tak samo jak poprzednim razem.
Nie mogę zrobić nic innego, jak tylko szczerze polecić „Bestie” tym, którzy zapoznali się z pierwszym tomem z serii i mają ochotę na więcej. Druga część zdecydowanie trzyma poziom i zabiera czytelnika do niezwykłej, choć mrocznej krainy, w której obecność baśni wcale nie zapowiada bajki dla dzieci.

* * *

– To znaczy żebyśmy się dobrze zrozumieli: tak, uważam, że jest bestią – doprecyzował. – Przemawia za tym szereg argumentów (...). Tyle, że coś w świetle moich badań się w nim nie zgadza. Coś jest niespójne. Jakby... on sam, sztucznie, prowokował swoją dziką naturę.
– Co to znaczy?
– Och, szukam odpowiedniego sformułowania. – Profesor podrapał się wskaźnikiem po uchu. – On jest, jest...
– Niekonsekwentny jak religia? – odpowiedział Evans, prostując się w fotelu.
Fragment „Grimm City. Bestie” Jakuba Ćwieka 

środa, 13 kwietnia 2016

Grimm City. Wilk!: Baśń o zbrodni dla dorosłych


Recenzja trochę wciska się w kolejkę - nie bez powodu, bo nowa książka Ćwieka dopiero co wyszła i uznałam, że jak najbardziej jej się to należy. To, to też drugi post tego dnia, no ale... trudno :D Za dużo nieinteresujących rzeczy tu było ostatnio! Generalnie, ta książka była taką trochę małą przygodą? Jeśli mogę tak rzecz. Czemu? A no, bo miałam zamiar kupić Chłopców tegoż autora. Niemniej, gdy dowiedziałam się, że Grimm City będzie przedpremierowo na Pyrkonia, a ja akurat ostatnio miałam ochotę na coś z urban fantasy, przy okazji dawno też nie czytałam żadnego kryminału... to uznałam, że po prostu muszę swój egzemplarz mieć ;)

Tytuł: Grimm City. Wilk!
Autor: Jakub Ćwiek
Liczba stron: 384
Gatunek: kryminał / urban fantasy

Przemysłowe, brudne miasto, zbudowane na ciele olbrzyma, pełne kryjących się za rogiem niebezpieczeństw z policją nieradzącą sobie z utrzymaniem sprawiedliwości - oto właśnie Grimm City, miejsce, w którym nikt, nawet taksówkarze, nie mogą czuć się bezpiecznie. Szczególnie, że ostatnio ktoś zaczął ich mordować... Na domiar złego życie traci policjant Wolf, którego wprawdzie nikt nie lubił, ale w końcu - to stróż prawa. I sprawę trzeba rozwiązać w trybie natychmiastowym.

Zaczynając, bardzo mocno muszę pochwalić to wydanie. Jest... doskonałe dla tego typu książki. Okładka jest na prawdę klimatyczna. Wewnątrz możemy znaleźć ilustracje, a czcionka jest w sam raz: nie jest to czternastka, czy piętnastka, która zabiera więcej miejsca, niż przekazuje treści, ale też nie jest tak mała, by wzrok przy czytaniu bardzo się męczył. Zdecydowanie, książka wygląda dobrze i równie dobrze się ją czyta i przegląda. A to mimo wszystko, rzecz bardzo istotna :)
A sama treść...? Jest chyba jeszcze lepsza. Na prawdę, dawno nie trafiłam na tak dobrą książkę utrzymaną w takim klimacie, który mi skojarzył się nieco ze zurbanizowanym Wiedźminem, choć rzecz jasna, fabuła nijak ma się do tworów Sapkowskiego. 
Miasto wykreowane przez Ćwieka po prostu żyje. Ma swoje legendy, zbirów oraz stróżów prawa. Wszystko jest na swoim - może czasem nieco irracjonalnym, ale jednak - miejscu. Grimm City przesycone jest zurbanizowanym, gęstym klimatem, z jedynie delikatną domieszką baśniowości, co nadaje całemu świat przedstawionemu nieco kolorytu, dzięki czemu nie jest aż tak surowe, jak mogłoby być. 
Bohaterowie również nie są niczego sobie. Mamy ich całkiem sporo, owszem, co wprawdzie mnie odrobinkę irytowało: łatwiej odnaleźć mi się w historii, gdy główne skrzypce gra jedna postać. Niemniej, to tylko moje indywidualne odczucie, które mam zawsze przy takich historiach, niezależnie, jak dobre czy złe one by nie były. Bohaterowie sami w sobie są jednak wykreowani wyraźnie i ciekawie. Mają swoje historie i charaktery, raczej nie gubią się w tłumie. Przy tym myślą. Nie są głupi i mają swoje zdanie, co też się chwali. W Grimm City zdecydowanie nie znajdziecie niepewnych siebie, nijakich postaci.
Czego również nie znajdziecie w tej powieści? Romansu i delikatności. Tak, to brutalna, zdecydowana historia i na pewno nie jest opowiastką dla małych dziewczynek lubiących bajki. Niemniej, nie jest aż tak źle jak myślałam. Ta delikatna domieszka baśni, które czają się w tle sprawia, że Grimm City na prawdę ma w sobie jakąś niewysłowioną magię.
Co jest dość istotne, to fakt, że choć głównym wątkiem jest zagadka, to jednak nie odgrywa on aż tak ważnej roli w historii jaką mogłaby. Ćwiek poświęca dość dużo czasu na pokazywanie nam miasta, jego zaułków i wierzeń, jednak ta cała otoczka jest na tyle ciekawa i na tyle dobrze wyważona, że doskonale wplata się w całość i jest integralną częścią tekstu, bez której ta powieść nie miałaby prawa zaistnieć. Bądź co bądź, sama w sobie zagadka jest dość zwyczajna - to klimat całości, a nie ona sprawia, że Grimm City jest tak dobrą książką.
Nie boicie się mroku? Krwi? Brudu? Grimm City jest dla Was. Niestety, choć osobiście nie wyobrażam sobie, aby komuś ta powieść się nie spodobała, obiektywnie patrząc dobrze wiem, że nie spodoba się osobom lubujących się w barwnych, wręcz kolorowych i delikatnych historiach. Ale każdy, kto tylko ma ochotę na tego typu historię na prawdę powinien dać jej szansę, bo to po prostu kawałek dobrej, klimatycznej baśni dla dorosłych.

źródło

Nomida zaczarowane-szablony