Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ziemiomorze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ziemiomorze. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 marca 2017

Znów wracamy do Ziemiomorza!

Właśnie zabieram się do pisania dla Was recenzji, ale w międzyczasie postanowiłam, że wrzucę krótki post. Na stronie Miesięcznika Wobec pojawił się już marcowy numer. Tym razem na tapet wzięłam „Ziemiomorze”, jeśli więc macie ochotę przeczytać moją ogólną opinię o całym cyklu (a nie we fragmentach, co już na DM znajdziecie) serdecznie tam zapraszam :) Leniwi mogą kliknąć TUTAJ, jeśli chcą przenieść się do samej recenzji.
W ramach małych wyjaśnień: jak możecie zauważyć i przeczytać po prawej stronie blog ma nowy szablon pochodzący z Zaczarowanych Szablonów. Poprzedni przypadkiem zniszczyłam, a nie chciałam znów wstawiać tego samego. Myślę, że jest nawet lepiej: ten niebieski jest przyjemniejszy dla oka, niż żółć z poprzedniego.

Cóż, dziś tylko taka notatka, a już jutro (czyli pewnie po północy :D) pojawi się recenzja „Z mgły zrodzonego”. Ktoś czeka, ktoś ciekawy?

piątek, 25 marca 2016

Spotkanie z Ziemiomorzem: Opowieści z Ziemiomorza

Jako, że święta już za rogiem uznałam, że wrzucę Wam coś jeszcze w tej przerwie, abyście mieli co czytać w chwili odpoczynku :)
Dziś zapraszam Was na ostatnią moją opinie odnośnie cyklu o Ziemiomorzu. Ne wiem, czy Wy też tak macie, że gdy jakaś historia ciągnie się i cały czas do niej wracacie, to czasem chcecie ją po prostu skończyć, ale jednocześnie męczy Was ta myśl? Bo mi po ten tom było na prawdę trudno sięgnąć. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło ;D W końcu seria jest za mną.
Jeśli macie ochotę zapoznać się z poprzednimi postami z tego cyklu zapraszam TUTAJ [tam też wyjaśniłam zamieszanie z numerami tomów]. Generalnie, nie będzie on kontynuowany, chyba, że chcielibyście, abym napisała coś o ekranizacjach :)

Tytuł: Inny Wiatr
Tytuł serii: Ziemiomorze
Numer tomu: 6/5
Autor: Ursula K. Le Guin
Liczba stron: 280
Gatunek: high fantasy

Jak sugeruje tytuł, Opowieści z Ziemiomorza Le Guin to nie kolejna powieść, a zbiór opowiadań, pochodzących z tejże krainy. W tym tomie możemy znaleźć ich pięć.
Szukacz to chyba najdłuższa historia opowiadająca o początkach szkoły magów na Roke.
Diament i Czarna róża opowiada o tym, co powinno być dla nas na prawdę ważne: młody Diament musi wybrać między magią i luksusem, a muzyką i miłością.
Kość ziemi to powrót do chatki w Re Albi, w której dość długo mieszka nasz główny bohater serii, Ged,  i maga w niej mieszkającego.
Historia z Górkich Moczarów to opowieść z życie smutnego człowieka, który uciekł w najdalsze zakątki świata, by za pomocą swojego talentu leczyć krowy.
Ważka zaś opowiada o pewnej samotnej dziewczynie oraz zachłannym magu, dzięki któremu ta może dotrzeć do swojego przeznaczenia.
Wszystkie treści łączy usytuowanie z Ziemiomorzu oraz styl autorki. Kilka z nich - powiązania z poprzednimi tomami cyklu. Wydaje mi się, że brakło tu tej niezwykłej magii i piękna słowa z Czarnoksiężnika (choć może to wina i tłumacza, i tego, że po prostu przywykłam), ale historie opisane są podobnie do pierwszego tomu. Z dystansem, w formie baśni. Dzięki temu Le Guin na na prawdę niewielu stronach potrafi opowiedzieć stosunkowo długie, choć owszem, w większości jednowątkowe, bo jakby inaczej, historie. 
Tak, to bardzo dobry zbiór opowiadań. Utrzymany w podobnej konwencji i klimacie, a przy tym niezbyt monotonny. Historie nie są może przepełnione akcją, ale typową dla Le Guin nutką nostalgii. Zauważyłam, że autorka wprost uwielbia przedstawiać w swoich opowieściach dorastanie swoich bohaterów i uznałabym, że jest to nawet typowe dla niej. Czy to dobrze? Myślę, że tak, bo na prawdę trudno trafić na dobre historie zajmujące się tym tematem. Poza tym, jeśli zaczniemy rozważać każde opowiadanie z osobna, na pewno wyciągniemy z nich wiele nauki dla siebie. 
Mimo wielu zalet, opowiadania mają jedną, chyba dość dużą wadę. Aby po nie sięgnąć i w pełni zrozumieć najlepiej być po całym cyklu Ziemiomorza. Autora po prostu często odnosi się do znanych nam już w jakimś stopniu legend i bohaterów i jeśli to będzie pierwsze, po co ktoś sięgnie, może nie do końca zrozumieć, o co w niektórych historiach chodzi. Braknie tej zabawy w łączenie wątków :) Jeśli jednak przeczytaliście pozostałe tomy, nie możecie nie sięgnąć i po ten, bo Opowieści są bardzo dobrym dopełnieniem całości.


piątek, 18 marca 2016

Spotkanie z Ziemiomorzem: Inny Wiatr

Nie sądziłam, że ta seria będzie tak rozrzucona w czasie, ale może to i dobrze :) Przynajmniej coś na Drewnianym Moście trwa... jakiś czas, a nie jeden post i pojawia się częściej, niż posty o Zalenii. 
Jeśli chcecie zobaczyć poprzednie posty z serii o Ziemiomorzu, kliknijcie tutaj
I już wyjaśniam, o co chodzi z numerami tomu - według portalu lubimyczytać.pl jest to tom szósty, jednak w moim wydaniu jest na miejscu piątym. Kolejna część została (jeśli się nie mylę) wydana chronologicznie wcześniej, jednak jest to zbiór opowiadań, a nie sam cykl o Krogulcu. Stąd takie małe zamieszanie :)
Waszymi blogami zajmę się prawdopodobnie w weekend... ostatnio skupiłam się na czymś nieco innym ;D


Tytuł: Inny Wiatr
Tytuł serii: Ziemiomorze
Numer tomu: 5/6
Autor: Ursula K. Le Guin
Liczba stron: 240
Gatunek: high fantasy

Minęło piętnaście lat, odkąd Tenar, Ged i Tehanu zamieszkali razem, stając się rodziną. Teraz jednak żona i córka Krogulca wyjechały, aby wesprzeć króla Ziemiomorza, a on został sam, pilnując dobytku. 
Pewnego dnia Geda odwiedza czarodziej, któremu koszmary nie dają spać. Był już na Roke, jednak magowie odesłali go do starego Arcymaga, nie będąc w stanie mu pomóc. Olcha jest prostym człowiekiem który dzięki szczęściu nauczył się podstaw czarów, stracił swoją ukochaną żonę i od tej pory co noc odwiedza granicę z Suchą Krainą, miejscem, gdzie gromadzą się zmarłe duchy. Czy Ged będzie w stanie mu pomóc? I jaką rolę w tym wszystkim odegra Tenar, Tehanu i król  Lebannen?
Poprzednia część Ziemiomorza, Tehanu, była sielską, spokojną historią, pozwalającą czytelnikowi odetchnąć i nabrać sił na akcję w kolejnym tomie. W Innym Wietrze, Le Guin znów rzuca nas w wir wydarzeń.
Spodziewałam się, że ta część będzie skupiała się na poznanej w poprzedniej części Tehanu, jednak Le Guin znów udało się mnie w pewnym sensie zaskoczyć. Choć owszem, ta młoda kobieta jest w historii bardzo ważna, to nie ją obserwujemy najczęściej. Więcej w tej historii jest Olchy i Tenar, która zdaje się nad wszystkim sprawować piecze.
Inny Wiatr jest przede wszystkim historią o śmierci i smokach, które w końcu pojawiły się na pierwszym planie, zamiast cały czas majaczyć gdzieś w tle.  Jak na historię o Ziemiomozu przystało, nie mamy tu epickich bitw kilku amii, rozlewu krwi i bohaterskiego poświęcenia w boju. Nie, najważniejsze sytuacje odgrywają się w cichej, baśniowej atmosferze, pełnej rozmyślań, lęków i zapomnianych przed wiekami historii, które znów powracają, aby ożyć.
Jak zawsze, Le Guin opiera się na znanych nam schematach, dlatego już na początku opowieści da się częściowo przewidzieć jej zakończenie. Mimo tego, autorka przekazuje nam w swojej historii nieco więcej, niż pozostali pisarze zajmujący się tym gatunkiem, pokazując nam, jak w kreatywny, ale przy tym dość łagodny sposób przedstawić nam piękną, dojrzałą historię.
Ten tom historii o Ziemiomorzu jest bardzo dobrym zwieńczeniem całości, jednak nie należy spodziewać się tu bardzo uderzającego i szokującego zakończenia. Myślę jednak, że to raczej zaleta, a nie wada tej historii: dziś autorzy za często na siłę próbują wepchnąć nam epicki, niezwykły koniec, co niekoniecznie im wychodzi. W Innym Wietrze, choć ważnych sytuacji nie brakuje, zakończenie jest łagodne, delikatne i nieco wzruszające - co jest idealną odmianą po tych licznych pozycjach, w których ostatnie strony przepełnione są krwią i krzykami zabitych.


środa, 9 marca 2016

Spotkanie z Ziemiomorzem: Tehanu


Oj, ostatnio znów muszę się zmuszać, aby cokolwiek przeczytać. Niestety, mam takie fazy - jak zacznę, wciągnę się, czytam bardzo dużo, odłożę książki na moment i już trudno do tego wrócić. Mimo wszystko, staram się do sięgania po książki jakoś mobilizować, a dziś chciałabym Wam przedstawić kolejny tom opowieści z Ziemiomorza! Poprzednie posty z tej serii znajdziecie tutaj i na prawdę polecam się z nimi zapoznać, nim przejdziecie do tego :)

Tytuł: Tehanu
Tytuł serii: Ziemiomorze
Numer tomu: 4
Autor: Ursula K. Le Guin
Liczba stron: 280

Gdy Tenar przybyła na Gont, uczyła się u Ogiona, aby później wyjść za mąż za rolnika, urodzić mu dzieci i odchować je. Gdy w końcu zostaje sama na farmie - mąż zmarł, syn wyruszył w morze, córka zaś wyszła za mąż - znajduje poparzoną dziewczynkę. Therru, bo tak Tenar daje jej na imię, powoli dochodzi do zdrowia, gdy do wdowy przybywa posłaniec z informacją, że jej nauczyciel umiera. Obydwie wybierają się do niego w kilkudniową podróż, aby dotrzymać mu towarzystwa w ostatnich chwilach życia. Tenar nie spodziewa się, że przybywając do Ogiona nie tylko pożegna przyjaciela, ale i przyjmie w swoje progi drugiego, zdawałoby się - dawno utraconego.
Tym razem Le Guin nie daje nam bardzo konkretnej linii fabularnej. Spotykamy znanych już nam bohaterów oraz jednego nowego, małą, milczącą Therru, i przez większą część czasu po prostu obserwujemy ich życie. Czy ciekawe? Wydaje mi się, że tak, bo w świecie Ziemiomorza bezustannie coś się dzieje i coś dziać się musi, ale nie zmienia to faktu, że dość często obserwujemy naszych bohaterów podczas zwykłych, trywialnych czynności. Gotują, pasą owce, kozy, tkają, sadzą owoce... By w międzyczasie prowadzić ze sobą ciekawe, acz spokojne dialogi, przeżywać swoje smutki i lęki. Gdyby jednak Tehanu było tylko tym, nie sądzę, aby w tej historii było coś genialnego. Byłaby pięknie napisaną, sielska historią, ale nie wyróżniałaby się na tle innych książek, no, może poza barwnym, fantastycznym światem wokół. Długo jednak sama myślałam, że w tej historii nic więcej nie ma.
Ale cóż, jest. Choć czwarty tom przepełniony jest różnymi, zwykłymi czynnościami, wokół tego wszystkiego bezustannie krąży tajemnica, a jej powodem, można by rzec, jest mała Therru. Dziecko z uszkodzonymi przed ogień strunami głosowymi, zostawione na śmierć przez rodziców i odratowane przez Tenar. Tylko ona czuje się w jej towarzystwie swobodnie; tylko ona nie boi się jej wychowywać. Bo w tej małej jest coś więcej... tylko co?
W tym tomie Le Guin skupiła się na dwóch ważnych dla całokształtu serii kwestiach. Po pierwsze, na relacji Tenar i naszego Krogulca, którą obserwuje się po prostu niezwykle przyjemnie: ta dwójka to dojrzali ludzie, którzy przeżyli już swoje. Nie ma tu młodzieńczych porywów serc, ale jest zaufanie i troska o siebie nawzajem. Po drugie, mamy kolejną, bardzo ciekawą postać, powiedziałabym nawet, że ciekawszą od dwóch pozostałych bohaterów. W końcu cóż jest lepsze od tajemniczej, małej dziewczynki? Tehanu to doskonały przykład tego, jak można w świetny i nienudzący czytelnika sposób przedstawić głównego bohatera, przy okazji unikając wielkich bitew i bohaterskich czynów.
Jeśli podobały Wam się poprzednie części Ziemiomorza, nie możecie nie sięgnąć po tą. W końcu dwójka głównych bohaterów może spędzić ze sobą trochę więcej czasu, a obserwacja ich na prawdę rozgrzewa serce, zaś Therru ma ogromne zadatki na to, aby stać się jedną z ciekawszych postaci, jakie dane było Wam poznać. 

sobota, 27 lutego 2016

Spotkanie z Ziemiomorzem: Najdalszy Brzeg


Witam na moim blogu. Oto już czwarty post traktujący o Ziemiomorzu Ursuli Le Guin. Mam nadzieję, że seria Was do tej poru nie znudziła? :) Oczywiście, zapraszam do przejrzenia pozostałych, poprzez kliknięcie odpowiedniej etykietki.


Tytuł: Najdalszy Brzeg
Tytuł serii: Ziemiomorze
Numer tomu: 3
Autor: Ursula K. Le Guin
Liczba stron: 264

Arren przybywa na Roke z okropną wieścią - w kraju władanym przez jego ojca zanika magia. Szybko okazuje się, że nie jest to jedyna wyspa, w której źle się dzieje. Arcymag Krogulec postanawia opuścić mury szkoły i  wyruszyć w niebezpieczną podróż, mając zamiar naprawić to, co zostało zepsute. Nie wyrusza jednak zupełnie sam - wraz z Arrenem i swoją ukochaną łodzią, Bystrym Okiem, wypływają na morze, próbując pokonać coś, czego natury nie znają.
Liczyłam, że kolejna część historii Ziemiomorza będzie opowiadała o Krogulcu i Tenarze... dlatego fabuła Najdalszego Brzegu w pierwszym momencie bardzo mnie zaskoczyła i nieco zasmuciła. Nasz bohater to dorosły, dojrzały mężczyzna, który wiele przeżył i osiągnął. Teraz w roli młodzieńca występuje Arren - odważny chłopak, kochający Krogulca ponad swoje własne życie.
Ged od pierwszego tomu zmienił się nie do poznania: daleko mu do dumnego i niecierpliwego chłopca z Czarnoksiężnika. Jest osobą spokojną i wyrafinowaną, nie bojącą się jednak dalekich podróży i niebezpieczeństw, jak na arcymaga z resztą przystało. Nie powiem, cudownie obserwować tak dużą i wyraźną zmianę w głównym bohaterze. Mimo to, ta część Ziemiomorza nie poruszyła mną tak bardzo, jak poprzednia.
Le Guin nieustannie korzysta ze znanych nam schematów, dodając od siebie wiele kreatywnych pomysłów. W historii bezustannie coś się dzieje, a nasi bohaterowie przeżywają liczne przygody. Jednak choć to dobra pozycja, napisana z niezwykłym kunsztem, nie wyróżnia się szczególnie na tle innych, niedługich powieści.
By nie było, to dobry kawałek literatury. Mamy smoki, czarny, zagadkę i tajemnicę. Mamy dobrych bohaterów i na prawdę dobry styl - taki, dzięki któremu słowa pochłania się szybko, a jednocześnie nie ubolewa się nad zbyt lekkim i łatwym językiem. Najdalszy Brzeg to niewątpliwie pozycja warta poznania, tak samo, jak warte poznania były poprzednie tomy Ziemiomorza.
Mimo wszystko jednak obecność pewnych znanych nam schematów i fakt, że o samym funkcjonowaniu świata Le Guin wiemy trochę, nie sądzę, aby kolejny tom był ogromnym - pozytywnym, czy negatywnym - zaskoczeniem dla czytelnika. W Czarnoksiężniku obserwowaliśmy przepiękną baśń, Grobowce dały nam poszukiwanie ciepła i zaufania drugiej osoby wśród mroku zapomnianego przez świat labiryntu. Najdalszy Brzeg zaś to po prostu przygodowa historia niezwykłego maga i jego towarzysza.
Oczywiście, Najdalszy Brzeg polecam wszystkim fanon fantastyki - tak cenione pozycje po prostu trzeba znać. Ale czy ta książka będzie dla Was czymś wyjątkowym? Być może, i owszem, ma ku temu zadatki. Niestety, dla mnie ta historia pozostaje po prostu kolejną dobrą, ale nie nader magiczną opowieścią.

środa, 24 lutego 2016

Spotkanie z Ziemiomorzem: Grobowce Atuanu

Od poprzedniego postu o Ziemiomorzu minęła chwila, ale mam nadzieję, że pamiętacie o co chodziło z tą inicjatywą :) Jeśli nie, lub po prostu jesteście tu pierwszy raz zapraszam do naciśnięcia etykiety Ziemiomorze - zostaniecie od razu przeniesieni do innych postów o tej tematyce, włącznie z recenzją pierwszego tomu. 


Tytuł serii: Ziemiomorze
Numer tomu: 2
Tytuł: Grobowce Atuanu
Autor: Ursula K. Le Guin
Liczba stron: 224
Gatunek: powieść fantasy


Tenar jako niewielkie dziecko zostaje odebrana rodzicom - ma przygotowywać się na najwyższą kapłankę Bezimiennych, wielkich bóstw, istniejących od początku świata i przywiązanych do wyspy Atuan, Pozbawiona imienia, ma być teraz zwana Arhą, kolejnym wcieleniem kapłanki, która co żywot powraca do swojego ciała. Lata mijają i dziewczyna powoli zaczyna odkrywać, że ludzie, którzy ją otaczają nigdy nie byli jej tak oddani, jak mogło jej się to wydawać...
Znacie to uczucie, gdy sięgacie po coś, czytacie... i nagle okazuje się, że ta historia jest po prostu wasza. Rozumiecie bohaterów, uwielbiacie ich, niezależnie od słów, jakie wypowiadają, a każde kolejne słowo zdaje się wlewać Wam prosto do serca?
Właśnie czymś takim okazały się być dla mnie Grobowce Atuanu.
W kolejnej części swojej historii Ursula Le Guin rezygnuje z patetycznej, baśniowej formuły. Ta niedługa opowieść już tym aż tak bardzo się nie wyróżnia, ale dzięki temu jest zdecydowanie łatwiejsza do przyswojenia. Na szczęście, mimo, że atmosfera w Grobowcach jest zdecydowanie luźniejsza, niż w Czarnoksiężniku, dalej możemy cieszyć się świetnym stylem autorki: trafnymi porównaniami i prześlicznymi, zgrabnie rozmieszczonymi opisami. 
To jednak nie sam sposób pisania sprawił, że tak pokochałam tą historię. Sama kreacja głównych bohaterów - naszej Tenar i poznanego w poprzedniej części Krogulca - jest godna podziwu, a opis relacji stopniowo budującej się między nimi jest jednym z piękniejszych, jakie dane mi było kiedykolwiek przeczytać. Każdy gest, każdy ruch postaci zdaje się być logiczny, w pełni uzasadniony i wykonany w odpowiednim momencie. 
Oczywiście, historia nie byłaby tak dobra, gdyby nie cały świat przedstawiony wokół - grobowce, pustynia, tajemnica, krew i śmierć - to codzienność, wokół której Arha się obraca. Autorka świetnie kreuje poboczne postacie, ukazując nam przeróżne spojrzenia na świat i typy charakterów, a choć jej świat dalej pozostaje niezwykle barwny i baśniowy, ma w sobie jakąś grozę, która potrafi przerazić.
Wydaje mi się, że można spokojnie zapoznać się z nią nie znając pierwszego tomu, jednak sama mimo wszystko nie polecałabym takiego rozwiązania. Pierwszy tom doskonale wprowadza w świat stworzony przez autorkę, a ten go po prostu nieco rozwija, dając nam piękną historię.
Rzadko kiedy na prawdę zachwycam się książką - ta jednak w pełni na to zasługuje. Od dawna nie miałam w rękach czegoś tak pięknego. Le Guin świetnie łączy prostotę z głębszą treścią i perfekcyjnie operuje słowem. Jeśli spodobał się Wam pierwszy tom opowieści z Ziemiomorza, po ten po prostu nie możecie nie sięgnąć, a nawet, jeśli poprzednia historia się Wam nie podobała, Grobowcom warto dać szansę :)

czwartek, 4 lutego 2016

Spotkanie z Ziemiomorzem: Czarnoksiężnik z Archipelagu


Już od kilku postów na blogu nie pojawiła się recenzja, ale mam nadzieję, że nie nudziliście się przez ten czas :) Jak zapowiadałam, dziś oficjalnie otwieram cykl pięciu recenzji odnośnie cyklu Ziemiomorze. Jeśli chcecie zobaczyć wszystkie posty z tej serii, wystarczy nacisnąć etykietę nazwaną tak, jak seria, a zobaczycie wszystkie, powiązane z nim. Myślę też nad tym, by zrobić recenzje filmów o tym świecie - co Wy na to?

Tytuł serii: Ziemiomorze
Tytuł: Czarnoksiężnik z Archipelagu
Autor: Ursula K. Le Guin
Liczba stron: 240
Gatunek: powieść fantasy

Wielki czarnoksiężnik, zwany Krogulcem, nim stał się kimś potężnym był tylko małym chłopcem: nazywał się Duny i mieszkał na Wyspie Gont, położonej w archipelagu Ziemiomorza. Gdy odkrywa swoje zdolności, opiekę nad nim przejmuję jego ciotka, wiejska czarownica, ucząc go, czego tylko potrafi. Do czasu... Gdy wieś, w której mieszka Duny zostaje zaatakowana, ujawnia swoją moc, zwracając na siebie uwagę pewnego czarnoksiężnika, który oferuje mu naukę.
Brzmi całkiem znajomo, prawda? :) I z resztą znajome jest. Czarnoksiężnik z Archipelagu, jak na klasyczną fantastykę przystało, posługuje się uwielbianymi przez większość schematami. No, przez większość, bo ja do nich zdecydowanie się nie zaliczam. Mimo to, tej powieści nie mam zamiaru stawiać na równi z podobnymi historiami. Czemu? Bo choć rzeczywiście trzyma się znanych nam schematów, ma w sobie coś, co czyni ją wyjątkową. 
Przede wszystkim - styl. Zwykle powieści tego typu kierowane są w zasadzie tylko i wyłącznie do młodszych czytelników, przez co napisane są bardzo prostym, przystępnym językiem. Czarnoksiężnik jest napisany zupełnie inaczej. Jak? Pięknie. Po prostu pięknie. Część tą tłumaczył nasz polski poeta, Stanisław Barańczak, i tą poetyckość, delikatność na prawdę w tej powieści da się zauważyć. Przez to powieść brzmi w uszach jak dzwoneczki, choć czyta się ją nieco wolniej i może nieco ciężej, niż zwykle takie historie. Przy tym wszystkim, Ursula Le Guin opowiada nam historię jakby z boku - taki zabieg sprawia, że dialogów jest niewiele, nie wchodzimy głęboko w głowę i uczucia bohaterów, a obserwujemy ich działania. Taki sposób pisania przypomina mi nieco legendy, które podobnie prowadzą nas przez swoją historię. Czarnoksiężnik jest więc pięknie napisaną baśnią, która jak na baśń przystało jest dość sucha i obiektywna w ocenie czynów swoich bohaterów.
Nie tylko w stylu powieść przypomina dzieła Andresena czy Braci Grimm. Sprytnie wykorzystywane przez autorkę schematy sprawiają, że ma w sobie morały, typowe dla tego gatunku. Z tego powodu, jest to historia o dwóch dnach: jedno, to po prostu historia Krogulca, opowiadająca o jego drodze do zostania czarnoksiężnikiem, druga zaś to opowieść o dorastaniu młodego człowieka. Opowiada o ciekawości świata i dumie młodych; o zawiści, próbie bycia najlepszym i błędach, które z tego opowiadają; o dojrzewaniu i podejmowaniu właściwych decyzji. Nie jest to może coś nadzwyczaj odkrywczego, ale potrafi przywołać sporo nostalgicznych wspomnień i pozwala utożsamić się z głównym bohaterem, przynajmniej do pewnego stopnia.
Przez styl Le Guin i niewchodzenie zbyt głęboko w osobowości bohaterów, nie są oni zbyt rozbudowani. To znaczy, cały czas się rozwijają, mają cechy charakterystyczne i umiejętności, jednak to nie budowa ich głębokich charakterów była głównym celem autorki. Jej postacie mają pokazać nam pewne cechy, które kiedyś mieliśmy, mamy, lub być może będziemy mieć oraz skutecznie wykonać zadania, jakie przed nimi stawia. 
Sama w sobie historia nie jest czymś bardzo zaskakującym - w zasadzie, już na początku możemy mniej więcej przewidzieć, jakie będzie zakończenie. Ale mimo wszystko, czytając tą historię, coś do tych ostatnich stron ciągnie i zmusza, by poznać zakończenie.
Czarnoksiężnik z Archipelagu to na prawdę dobry wstęp do cyklu: pozwala nam poznać młodzieńcze lata naszego głównego bohatera, zżyć się w nim i zakochać w pięknie treści tej historii. Nie sądzę jednak, aby spodobała się każdemu: choć fani fantastyki, tacy z krwi i kości, powinni ją przynajmniej docenić, to osoby przyzwyczajone do historii o bardzo lekkim piórze może najzwyczajniej w świecie zmęczyć. Mimo wszystko, myślę, że nikt, kto po nią sięgnie, aby zapoznać się z treścią tej książki nie będzie żałować. Nie jest długa, a baśniowa otoczka powinna odpowiadać i tym, którzy na co dzień nie czytają fantastyki.




piątek, 29 stycznia 2016

Spotkanie z Ziemiomorzem: Wstęp


Co trzeba zrobić, aby napisać książkę, która będzie okrzyknięta klasyczną fantastyką? Wyróżnić się czymś i napisać coś tak magicznego, jak to tylko jest możliwe. Czy jednak takie historie zawsze są dobre? Zobaczymy razem! Dzięki temu, że w moje ręce trafiło całe Ziemiomorze, rozpoczynam serię postów, dotyczących tego świata, po kolei oceniając każdą z powieści, którą można znaleźć w tym zbiorze, abyśmy razem mogli po kolei podróżować po tej krainie :)

Czym jednak jest samo Ziemiomorze? To kraina, wymyślona przez Ursule K. Le Guin. Jej historia składa się z pięciu powieści publikowanych w latach 1968-2001. Z tego, co mi wiadomo, jej twórczość bardzo szanował Stanisław Lem.

Kim jednak jest sama autorka? Pani Le Guin pochodzi z USA i urodziła się w 1929 roku. Pisze książki fantasy oraz science-fiction. Zdobyła ogrom nagród, w tym aż pięć Nagród Hugo, jednak to chyba właśnie jej cykl o Ziemiomorzu zdobył największą popularność.  Jest wykładowczynią - miała okazje pracować w ponad dwudziestu uczelniach, w Ameryce, Azji i Europie. Można do niej pisać, jednak na listy raczej nie odpisuje - poza tymi dotyczącymi autografów, bo jeśli ktoś ją o taki poprosi i załączy kopertę zwrotną wraz ze znaczkiem, odsyła ją wraz z podpisem :)
Mam wrażenie, że jest osobą kompletnie zakochaną w swoim pisarskim świecie i choćby dlatego jestem niezmiernie ciekawa jej historii.
Książka, którą posiadam, została wydana w 2013 roku. Na samym wstępie możemy znaleźć kilka słów od autorki kierowanych do jej polskich czytelników, co uważam za na prawdę miły gest - ciekawi mnie tylko, gdy sama to zaproponowała, czy wydawnictwo poprosiło ją o napisanie motki :) Wygląda przepięknie i ma ponad 900 stron zapisanych drobnym druczkiem. Aż przyjemnie bierze się ją w ręce.


Czytaliście coś autorstwa tej autorki? A może macie już Ziemiomorze za sobą? Jestem ciekawa Waszych odpowiedzi i mam nadzieję, że cały cykl pięciu notek przypadnie Wam do gustu :) Nie wiem, z jaką częstotliwością będą się one pojawiały, ale na pewno wszystkie prędzej, czy później przyjdzie Wam przeczytać.

Nomida zaczarowane-szablony