Było
już o anime – dziś zaś będzie o grach! Nie wiem, czy wiecie, ale ja z natury po
prostu dużo nie gram. Szybko się irytuje, często mam dość grania po godzinie i
chociaż chce to po prostu to nie jest do końca dla mnie. Ale jednak zdarza mi
się, czasem lubię coś włączyć. Tytuły, które dziś przedstawię to gry, na
których w jakiś sposób sie wychowałam i które miały na mnie spory wpływ.
Planuje jednak stworzyć drugi post, z grami, które już takowego nie miały, ale
w które po prostu grałam :)
The Sims, The Sims 2 & The Sims 3
Tych
gier chyba nie muszę nikomu przedstawiać. Seria „symulatorów życia” towarzyszyła
mi jeszcze jako przedszkolakowi i mam z nią kilka miłych wspomnień. Niemniej,
nie uważa, by to były jakieś wybitnie dobre gry. Sama potrafię czasem wracać do
części trzeciej, pograć kilka dni i znów odstawić, ale szybko mnie nudzą, bo
ilość scenariuszy, które można rozegrać jest po prostu mocno ograniczona. To
typowe „odmóżdżacze”, zwłaszcza dla mnie: nie przepadam za budowaniem domów, a
wydaje mi się, że to jest najfajniejsza funkcja w całej serii.
Części
czwartej nie podałam umyślnie: grałam w nią chyba tylko przez chwilę i po
prostu nie znam się z nią za dobrze.
Zoo Tycon & Zoo Tycon 2
Podobnie
jak „Simsy”, tak i „Zoo Tycon” to gra mojego dzieciństwa. To kolejny symulator,
polegający na budowaniu i prowadzeniu zoo. Jako, że zwierzątka zawsze uwielbiałam
to i ta gra zajęła mi ogrom czasu. Spokojne budowanie i opieka nad własnym
ogrodem to było coś! Szczerze mówiąc, gdyby wyszła trzecia część, która miałaby
bardziej rozbudowaną genetykę zwierząt i najlepiej możliwość handlowania nimi
online byłabym pierwszą osobą, która chciałaby ją kupić. Mam do tej gry spory
sentyment, choć części pierwszej już raczej bym nie włączyła.
Nie
powiem, bym polecała grać w „Zoo Tycon” teraz – nawet druga część mocno się
zestarzała. Lubię ja bardziej przez wzgląd na nostalgie właśnie :)
Faraon/ Zeus/Cezar
To
seria bardzo podobnych do siebie gier, polegających na budowaniu
średniowiecznego miasta i dbania o nie. Z przedstawionych najmniej zawsze
lubiłam Cezara, Zeus był najładniejszym, a Faraon najbardziej „mój”. Czasem
lubię do nich wracać: mają prostą mechanikę i choć nie wyglądają już najlepiej
to dalej potrafią sprawiać satysfakcje, przynajmniej mi. Przy tym wcale nie
należą do bardzo prostych gierek i nawet teraz potrafię mieć problemy z
przejściem ich.
Smoki Nightwood
Ta
gra przeglądarkowa jest wyłączona jakoś od 2014/2015 roku, ale... dość długo na
nią wchodziłam, choćby po to, by potrenować smoki i wysłać je na wyprawy. Bo
właściwie na tym ta gra polegała: miało się smoka, którym się albo walczyło,
albo zbierało surowce. Gdy na nią trafiłam wydawała mi się czymś ciekawym i w
miarę innowacyjnym, ale z czasem okazało się, że w ogóle się nie rozwija, a
jedyne, co dochodzi to nowe grafiki dla smoków. Ale w dalszym ciągu bardzo miło
ją wspominam.
Last Chaos
Jesteś
dzieciakiem w podstawówce, który o grach wie tyle, że istnieją Simsy, Zoo Tycon
i Smoki Nightwood. Nagle widzisz reklamę, która wygląda „podejrzanie”, ale jako
lekkomyślna osóbka klikasz w nią i postępujesz wg. instrukcji, która każe Ci ściągnąć
grę... a potem okazuje się, że odkrywasz magię MMORPG.
Last
Chaos nie było i nie jest dobrą grą z tego gatunku, ale było pierwszą, na którą
trafiłam i mam do niej spory sentyment, tak po prostu. Długo nie wiedziałam, z
czym miałam do czynienia i równie długo wydawało mi się, że to jedyna gra tego
typu na świecie. I wtedy bawiłam się w niej doskonale. Jakimś cudem dołączyłam
do gildii o nazwie Falanga, którą dowodził Błyskotka (tak, to był pan) i czułam
się częścią czegoś większego. Niestety, przez problemy z siecią i gra, i znajomości
poszły w zapomnienie. A szkoda...
Dziś
nawet nie próbujcie tego ściągać :D Ale wtedy, dla mnie, to było coś, tak po
prostu :D
League of Legends
Nie
umiem grać w MOBy, OK? Jestem okropna. Ale... LoL to dla mnie po prostu istotna
gra, w której spędziłam sporo czasu i w której poznałam wiele osób. Mimo grania
z przerwami od 2011 roku ogarniam aż jedna linię, ale co jakiś czas do niej
wracam, choć już nie siedzę w niej długimi godzinami, jak to było w 2012 czy
2013. W moim odczuciu to gra, która potrafi doskonale dzielić znajomych, jak i
łączyć nieznajomych. Trudno wypowiadać mi się o jej mechanice, zaś społeczność
LoLa to nie jest coś, z czym się identyfikuje, ale w dalszym ciągu to bardzo
nostalgiczna dla mnie gra.
Jak
pewnie widzicie, żaden ze mnie gejmer. Nie wyrosłam na Blizzardzie, nie
wyrosłam na Elder Scrollsach, ani nawet na Assasin’s Creed. Chyba też dlatego
po prostu grać nie do końca umiem i czasem aż wstyd się do tego przyznawać :D
Graliście
w któreś z tych gier? Kojarzycie, lubicie?






