Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bajki i baśnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bajki i baśnie. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 maja 2020

Złota Karta: Kosik i jego literatura dziecięca


Kuba i jego młodsza siostra zaprasza Amelię razem z bratem, Albertem, na koncert. Przypadkowo trafiają na legendarną złotą kaczkę, która oferuje im milion polskich złotych, zupełnie za darmo… pod warunkiem, że wydadzą je tylko na siebie w jedną dobę.


Dla każdego, kto choć trochę zajmuje się polską fantastyką Rafał Kosik nie powinien być osobą nieznaną. To nie tylko całkiem sprawny pisarz, autor tekstów dla dzieci i młodzieży, ale też jeden z właścicieli Powergraphu, wydawnictwa, które ma w swojej ofercie kawał dobrej, polskiej fantastyki. To on często przygotowuje też okładki do książek, to on podróżuje na zagraniczne targi książki, próbując promować polską literaturę. Obok tego nazwiska nie można przejść obojętnie. 

Tyle, że ja dość długo to robiłam. Jego najpopularniejsza seria - młodzieżowy cykl “Felix, Net i Nika” - była na tyle znana, że postanowiłam po nią w czasach szkolnych nie sięgać. Bo i po co, prawda? Dlatego ominął mnie etap poznania Kosika na tym polu. Ale na szczęście w nieszczęściu w moje ręce wpadł najnowszy tom “Amelii i Kuby” pod tytułem “Złota karta”. To cykl dla nieco młodszych dzieciaków, niż druga seria dla młodzieży autora, ale przecież nie mogłam jej nie sprawdzić.

Zacznijmy więc może od takich… wdaje mi się, że całkiem obiektywnych kwestii, które raczej o książce świadczą dobrze. Rafał Kosik w “Złotej karcie” porusza ważne, często mocno edukacyjne tematy. Mamy tu i jakieś informacje o Fryderyku Chopinie, trochę o Aspergerze; mocne nawiązania do polskich legend (to jest naprawdę super sprawa!) i całkiem sporo o zarządzaniu budżetem. Styl autora jest dopasowany do odbiorcy. Dobrze wiem, że Kosik potrafi pisać niezłe rzeczy dla dorosłych (“Różaniec”), ale nie ma też problemu, aby przestawić się na tworzenie powieści napisanych lżejszym, przyjemnym językiem. Ba! Nawet trudne wyrazy w książce wyjaśnia i klarownie, i żartobliwie.

“Złota karta” zawiera też ilustracje, które są przyjemne dla oka.. Z resztą, jak na Powergraph to ta seria ma nawet całkiem ładną okładkę. A choć to seria, to ten tom można czytać odrębnie od reszty i wydaje mi się, że może dotyczyć to innych części biorąc pod uwagę konstrukcję tej konkretnej książeczki. Idealnie! W końcu dzieci niekoniecznie są zainteresowane czytaniem czegoś idealnie w kolejności.

Same zalety, prawda? Naprawdę, pod takim ogólnym względem… nie mam się do czego przyczepić. Ale po czytaniu tej książki zadałam sobie pytanie: czy ja w wieku 7-12 lat (wg. wydawnictwa zalecany dla czytelników) lubiłabym tych bohaterów i tę książkę.

Otóż nie. W żadnym razie.

Co prawda w tamtym czasie poznawałam kilka zbliżonych książek. Takich trochę semi-fantastycznych i edukacyjnych. Czytałam przecież “Żadnych chłopaków! Wstęp tylko dla czarownic”, które od pewnego stopnia miały podobną formę. Czytałam jakąś serię o dzieciach przenoszących się w czasie i przestrzeni i poznających w ten sposób świat. Ba, nawet trafiła mi się jakiś cykl o dziewczynce marzącej o zostaniem projektantką mody. Tyle tylko, że większość z tych serii miała przynajmniej jeden z trzech elementów. Albo były o zwierzętach, albo zawierały baśniowy klimat zbliżony do fantasy, albo były ogólnie rzecz ujmując “jasne”, przyjemne, lekkie i miłe.

A “Złota karta” wydała mi się jakaś taka… przytłaczająca. Niby nie brakuje tu żartów, niby postacie są miłe i sympatyczne, ale moje wewnętrzne dziecko krzyczało, że jakby… za dużo jest tu tej próby edukacji i pokazania konsekwencji czynów głównych bohaterów.

Dlatego osobiście najchętniej skonsultowała bym treść tej książki z docelowym odbiorcą. Bo choć jako osoba dorosła oceniam pod kątem merytorycznym “Złotą kartę” naprawdę całkiem dobrze, to mam obawy, czy dzieci faktycznie będą się na lekturze aż tak dobrze bawić. Niestety, tego w tej chwili nie jestem w stanie zweryfikować. Ciekawi mnie jednak, czy w “Felixie, Necie i Nice” Kosik skupia się na podobnych aspektach i emocjach; i chyba kiedyś będę musiała to sprawdzić.





Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi czytampierwszy.pl!
Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

sobota, 11 kwietnia 2015

Jak dzieci zmieniły się w gwiazdy?

Książka, którą chce Wam dziś przedstawić wpadła mi w ręce czystym przypadkiem i zasiliła moją biblioteczkę już jakiś czas temu. Chyba jeszcze czegoś tego typu na moim blogu nie było. Zapraszam więc do czytania :)

Jak dzieci zmieniły się w gwiazdy - Aaron Zerah

Tytuł: Jak dzieci zmieniły się w gwiazdy?
Autor: Aaron Zerah
Liczba stron: 204
Gatunek: opowiadania dla dzieci

Jak dzieci zmieniły się w gwiazdy? to zbiór opowiadań dla najmłodszych, napisany przez chrześcijanina, więc też i chrześcijańskie wartości kładzie na pierwszym miejscu. Można w niej znaleźć opowiastki z różnych religii i kultur: zarówno fragmenty z Pisma Świętego, jak i historie buddyjskie, ludowe czy islamskie. Sam układ książki przypomina nieco... zeszyt ćwiczeń? Mianowicie, autor na początku proponuje, aby czytać jedno opowiadanie tygodniowo swoim pociechom przez 52 tygodnie (i dokładnie 52 opowiadania w książce znajdziecie). Po każdym z nich znajduje się kilka zadań domowych i dwie modlitwy (i tu znów, nie tylko chrześcijańskie).
Same opowiadania są na prawdę przeróżne i dość krótkie - mają akurat taką długość, aby nie znudzić dziecka :) Większość z nich ma prosty przekaz, dlatego sama nudziłam się trochę, czytając je, gdy wiedziałam, o co dokładnie chodzi, albo po prostu znając daną historię, niemniej, to książka kierowana dla najmłodszych... i wydaje mi się, że dzieciom ta treść powinna jak najbardziej odpowiadać.  
Jeśli macie dzieci, lub młodsze rodzeństwo, myślę, że ta książka byłaby dobrym wyborem, niezależnie, czy jesteście osobami wierzącymi, czy nie. W końcu, modlitw odmawiać nikt Wam nie każe, a treść książki jest jak najbardziej przyjemna, ciekawa i przekazująca dobre wartości, co w dzisiejszych czasach na rynku znaleźć dość trudno. A dzięki zadaniom na pewno osoby niemające pomysłu, co z dzieckiem robić, przynajmniej będą miały podaną na tacy dynamikę :) A na pewno po wysłuchaniu opowiadania o pająku, dziecko chętnie będzie opowiadało, jakim pająkiem jest i chętnie narysuje później siebie i, o ile czytający da radę dziecko zainteresować treścią, odpowie na pytania połączone z nią, co też będzie uczyć dziecko samodzielnego myślenia.
Nomida zaczarowane-szablony