Sama uwielbiam ten film, więc kiedyś sięgnęłam po książkę, której nawet nie dokończyłam. :/ Ale potem sięgnęłam po inną książkę autora i wciąż po nie sięgam :)
Film oglądałam wieki temu, ale bardzo miło go wspominam, książkę mam w planach, mam nadzieję, że się nie rozczaruję tak jak Ty. :P Ja też nie czytałam żadnej książki Sparksa, także muszę się kiedyś za jakąś zabrać, aby wyrobić sobie zdanie. :)
Nie oglądałam filmu, podobnie też nie czytałam książki. Sparks ma wiele fanów, dlatego od jakiegoś czasu chcę się zapoznać z jego twórczością. A skoro przeczytanie książki zajmuje niewiele czasu raczej nie będę żałować :)
Szkoda, że zaczęłaś od tej powieści. Czytałam mnóstwo książek Sparksa i niektóre podobały mi się bardzo, a niektóre w ogóle. Ale "Jesienna miłość" to jego osobista porażka. Nie ma ta nic, a nic, tak jak sama mówisz. Nawet jego styl jest całkowicie odmienny. Książka od tak napisana na szybko...
Popieram! "Jesienna miłość" jest to jeden z nielicznych przypadków w historii, kiedy to film jest 100 razy lepszy od książki, która rzeczywiście jest słaba. Ale proszę się nie zniechęcać, bo inne są lepsze. :) Szczególnie polecam "Ostatnią piosenkę" - mój faworyt. :)
Biorąc pod uwagę, ze to autor piszący krótkie książki, może kiedyś po coś jeszcze sięgnę, ale... no wiecie, to po prostu nie jet i tak tematyka, którą uwielbiam w jakiś sposób :)
Och, jak ja nie lubię takiej romansowej huśtawki super-dramat-super i tak w kółko. Nie miałam zamiaru po Sparksa sięgać i podtrzymuje moje zdanie w tej kwestii.
Ja przeczytałam 3 książki Sparksa. 1 mnie zachwyciła i 2 mocno rozczarowały, w tym właśnie "Jesienna miłość". Mam wrażenie, że po prostu nie nadaję z autorem na tych samych falach.
A ja kompletnie nie znam Sparksa, ani ekranizacji, ani książek... przymierzam się do "Pamiętnika" w ramach nadrabiania zaległości, ciekawe, czy mój kontakt z tym autorem przebiegnie lepiej niż u Ciebie :)
Zgadzam się. Moja przygoda ze Sparksem zaczęła się dobre 10 lat temu. Wtedy byłam oczarowana każdą jego książkę i każdą uważałam za wyjątkową. Dziś, gdy przeczytałam setki innych książek wiem, że jest masa powieści, które są zdecydowanie bardziej oryginalne i cóż... lepsze :)
Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy. Usuwam spam.
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.
Sama uwielbiam ten film, więc kiedyś sięgnęłam po książkę, której nawet nie dokończyłam. :/ Ale potem sięgnęłam po inną książkę autora i wciąż po nie sięgam :)
OdpowiedzUsuńSzkoda, że książka tak różni się od filmu... :/
OdpowiedzUsuńJa teraz czytam najnowszą powieść autora We dwoje. Początek taki sobie, ciężko mi się wciągnąć. Zobaczymy dalej :)
OdpowiedzUsuńFilm oglądałam wieki temu, ale bardzo miło go wspominam, książkę mam w planach, mam nadzieję, że się nie rozczaruję tak jak Ty. :P Ja też nie czytałam żadnej książki Sparksa, także muszę się kiedyś za jakąś zabrać, aby wyrobić sobie zdanie. :)
OdpowiedzUsuńTrudno nazwać to jakimś wielkim rozczarowaniem :) Niczego więcej się nie spodziewałam.
UsuńNie oglądałam filmu, podobnie też nie czytałam książki. Sparks ma wiele fanów, dlatego od jakiegoś czasu chcę się zapoznać z jego twórczością. A skoro przeczytanie książki zajmuje niewiele czasu raczej nie będę żałować :)
OdpowiedzUsuńA ja uwielbiam
OdpowiedzUsuńCzyli ja podziękuję. Może i lubię od czasu do czasu przeczytać coś lżejszego, ale jeśli książka jest kompletnie o niczym, to szkoda tracić czas :)
OdpowiedzUsuńA ja czytałam, widziałam i płakałam.Cóż dla każdego coś innego jest fajnego :)
OdpowiedzUsuńSzkoda, że zaczęłaś od tej powieści. Czytałam mnóstwo książek Sparksa i niektóre podobały mi się bardzo, a niektóre w ogóle. Ale "Jesienna miłość" to jego osobista porażka. Nie ma ta nic, a nic, tak jak sama mówisz. Nawet jego styl jest całkowicie odmienny. Książka od tak napisana na szybko...
OdpowiedzUsuńlustrzana nadzieja
Popieram! "Jesienna miłość" jest to jeden z nielicznych przypadków w historii, kiedy to film jest 100 razy lepszy od książki, która rzeczywiście jest słaba. Ale proszę się nie zniechęcać, bo inne są lepsze. :) Szczególnie polecam "Ostatnią piosenkę" - mój faworyt. :)
UsuńBiorąc pod uwagę, ze to autor piszący krótkie książki, może kiedyś po coś jeszcze sięgnę, ale... no wiecie, to po prostu nie jet i tak tematyka, którą uwielbiam w jakiś sposób :)
UsuńMi się akurat książka podobała, ale zgodzę, się, że film jest dużo lepszy. Uwielbiam Sparksa i ma wiele jeszcze fajnych książek godnych polecenia.
OdpowiedzUsuńOch, jak ja nie lubię takiej romansowej huśtawki super-dramat-super i tak w kółko. Nie miałam zamiaru po Sparksa sięgać i podtrzymuje moje zdanie w tej kwestii.
OdpowiedzUsuńNie czytałam tej książki jeszcze, ale przez to, że uwielbiam Sparksa to z pewnością prędzej czy później ją przeczytam.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam. :)
A ja jeszcze nigdy nie czytałam nic tego autora. Ale muszę spróbować i sama się przekonać czy mi przypadnie do gustu!
OdpowiedzUsuńJa przeczytałam 3 książki Sparksa. 1 mnie zachwyciła i 2 mocno rozczarowały, w tym właśnie "Jesienna miłość". Mam wrażenie, że po prostu nie nadaję z autorem na tych samych falach.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
Lady Spark
[kreatywna-alternatywa]
A ja kompletnie nie znam Sparksa, ani ekranizacji, ani książek... przymierzam się do "Pamiętnika" w ramach nadrabiania zaległości, ciekawe, czy mój kontakt z tym autorem przebiegnie lepiej niż u Ciebie :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
Ewelina z Gry w Bibliotece
Historię znam z filmu, po książkę nie mam zamiaru sięgać. Widzę, że i tak nic na tym nie stracę ;) Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńTo chociaż szybko ci się czytało, mi się List w butelce tak wlekł :D
OdpowiedzUsuńJa do filmu "List w butelce" podchodziłam trzy razy - za każdym razem zasnęłam :)
UsuńJa wiem, że Sparks nie jest również dla mnie :D Nie, nie dałabym rady tego przeczytać...
OdpowiedzUsuńZgadzam się. Moja przygoda ze Sparksem zaczęła się dobre 10 lat temu. Wtedy byłam oczarowana każdą jego książkę i każdą uważałam za wyjątkową. Dziś, gdy przeczytałam setki innych książek wiem, że jest masa powieści, które są zdecydowanie bardziej oryginalne i cóż... lepsze :)
OdpowiedzUsuńDla mnie też nie ;)
OdpowiedzUsuńWyciskacz łez. Zarówno książka jak i film jest świetny.
OdpowiedzUsuń