Nie pamiętam tytułu ale czytałam jedną książkę z zombiakami i była masakrycznie beznadziejna (może dlatego nie zapamiętałam tytułu?), o dwójce dzieciaków, których ojciec walczył z zombie, a potem sam stał się zombiakiem no i musieli go zabić. Co do ksiązki lubię apokaliptyczne wizje, które mogą się sprwdzić, czyli zmutowane wirusy lub atak jakichś owadów, jednak opcja zombie skutecznie mnie odstrasza ;)
Chyba dam sobie spokój. Książka pewnie nie robi za bardzo krzywdy, ale klimaty zombie jakoś nigdy do mnie nie przemawiały, a osadzenie tego wszystkiego w odtwórczej powieści raczej nie zachęca.
Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy. Usuwam spam.
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.
Powiało nudą i starymi schematami :/
OdpowiedzUsuńNie pamiętam tytułu ale czytałam jedną książkę z zombiakami i była masakrycznie beznadziejna (może dlatego nie zapamiętałam tytułu?), o dwójce dzieciaków, których ojciec walczył z zombie, a potem sam stał się zombiakiem no i musieli go zabić. Co do ksiązki lubię apokaliptyczne wizje, które mogą się sprwdzić, czyli zmutowane wirusy lub atak jakichś owadów, jednak opcja zombie skutecznie mnie odstrasza ;)
OdpowiedzUsuńTo na pewno nie było to ;) Zombie są OK, tylko... to jest tak popularny temat, że trudno o coś świeżego.
UsuńChyba dam sobie spokój. Książka pewnie nie robi za bardzo krzywdy, ale klimaty zombie jakoś nigdy do mnie nie przemawiały, a osadzenie tego wszystkiego w odtwórczej powieści raczej nie zachęca.
OdpowiedzUsuńNo nie jest to must read :D
UsuńZombie to nie dla mnie...
OdpowiedzUsuń