poniedziałek, 27 kwietnia 2020
niedziela, 26 kwietnia 2020
piątek, 24 kwietnia 2020
Nowości na półce + "rzeczy do robienia" na kwarantannie
Spotkasz mnie teraz tutaj: https://fantastykacodzienna.pl/
Jako,
że ogólnopolska kwarantanna trwa w najlepsze, ja jakże mądrze i spontanicznie robię
kolejne książkowe zapasy. Tym razem nie ma tego może aż tak dużo, ale chwilowo
się wstrzymuje, by jednak wyczytać to, co mam. Dziś więc parę słów o nowościach
na mojej półce, a także może o kilku rzeczach które robię/do robienia w trakcie
siedzenia w domu.
Zacznijmy
jednak od książek! Tym razem dotarły do mnie same nowe rzeczy, nie kupowałam
używanych.
· Gar'Ingawi
Wyspa Szczęśliwa. Tom 1 Oczekiwanie, Anna
Borkowska – akurat gdy robiłam zakupy, na Biblioteczce
Ciekawych Książek pojawił się wpis o tej. Więc uznałam, że co mi tam: to tylko
14 złotych, dorzucę do zakupu. A teraz nie wiem, co z tym cudem zrobić. Dopóki
nie mam wszystkich trzech, nie mam zamiaru wystawiać powieści podzielonej na
części opinii. Może sobie po prostu znajdę jeszcze jakieś stare wydanie?
Zobaczymy.
· Seryjni
mordercy, Michelle Kaminsky
– prebook od wydawnictwa Muza, który zamówiłam po części z myślą o pewnym
radiowym projekcie, o którym z resztą będzie jeszcze później. Przeczytam, zobaczę,
aczkolwiek mam pewne wątpliwości co do samej formy tej książki. Ale o tym w
swoim czasie.
· Przedksiężycowi
II-III, Anny Kańtoch – właściwie główny
powód moich zakupów. O tomie pierwszym już niedługo tu będzie (sprytni z resztą
znajdą moją pełną opinię w sieci już teraz), ale teraz kluczowe jest to, że podobała
mi się na tyle, abym kupiła dwie kolejne.
· 451°
Fahrenheita, Ray Bradbury – gdy robiłam zakupy, w
mojej głowie panowała kompletna pustka; jakimś cudem, nie miałam pojęcia co mam
wziąć. Więc postawiłam na klasykę, której nie znam. Niedługa i mam nadzieję:
dobra.
· Bogowie
muszą być szaleni, Aneta Jadowska – książka, której na
stosiku nie znajdziecie, bo dotarła do mnie chwilę wcześniej. To rzecz wzięta z
Czytam Pierwszy (mam punkty, to korzystam, choć nie maniakalnie). Już
przeczytana, opinia niedługo się pojawi. Ale jest tak no… co tu kryć, średniawo.
![]() |
| Tak, podpaliła sobie wąsa z własnej woli. I tak: przez kolejną godzinę nienawidziła stołu. |
Jeśli
o inne rzeczy i wieści chodzi. Po pierwsze, moje ptaki dostały szelki. Iorweth
się ich panicznie boi i raczej nie ma ochoty nawet przy nich pracować. Z Merą
jest lepiej. Pozwala je sobie już zakładać, tylko boi się w nich poruszać i
irytuje ją, że ma coś w zasięgu dzioba. Niemniej, w międzyczasie nauczyła się
też klikać niczym klikier do treningu zwierząt. Może myślała, że jeśli będzie
wydawać z siebie dźwięk nagradzania to smakołyki będą jej się sypać ot tak, bez
zakładania strasznych szelków. Cóż.
Po
drugie, jak wspominałam – „Seryjnych morderców” nie wzięłam do recenzji ot tak.
Jeszcze przed całą tą kwarantanną nagrałyśmy ze studentkami kryminologii
pierwszą część naszej audycji w Radiu Studenckim MORS. „Godzina zbrodni”, bo
taką nosi nazwę, wyszła na razie tylko w jednym odcinku i chwilowo produkcja
jest wstrzymana, ale jeśli kogoś tutaj interesuje ta tematyka to zachęcam do
wysłuchania. Audycje możecie znaleźć TUTAJ. Myślę, że warto, bo dziewczyny
mówią o sporej ilości ciekawych oraz ważnych tematów, a i książka w
międzyczasie się przewija.
No
i trzecia sprawa na koniec. Jak część z Was wie (albo i nie) od dawien dawna
bawię się w gry typu Play By Forum. Gdy zaczynałam, miałam chyba jedenaście
lat, więc to naprawdę nie jest w moim przypadku żadna nowość. W każdym razie,
jeśli ktoś tutaj miałby ochotę w czasie kwarantanny (a może i po niej!) przenieść
się do lat 50. i porzucać trochę zaklęć z „Harry’ego Pottera” zapraszam na Morsmordre.
Jestem tam graczem już od ponad roku, więc w razie czego możecie się do mnie
zgłaszać. Na pewno pomogę i wyjaśnię co i jak. A jak mnie nie ma tutaj to
pewnie dlatego, że nie czytam, bo… biorę udział w sesjach. Mimo wszystko,
prowadzenie własnych postaci czasem jest nieco bardziej emocjonujące niż
czytanie historii, na których wpływu się po prostu nie ma.
By
nie było wątpliwości: dalej nie przepadam za książkowym Potterem. Ale jednak
gra to nie książka, a mechanika sprawia, że dziurawy świat Rowling przestaje
być aż tak dziurawy.
środa, 22 kwietnia 2020
niedziela, 19 kwietnia 2020
czwartek, 16 kwietnia 2020
poniedziałek, 13 kwietnia 2020
piątek, 10 kwietnia 2020
środa, 8 kwietnia 2020
Haul książkowy + trochę dziennik
Spotkasz mnie teraz tutaj: https://fantastykacodzienna.pl/
Kwarantanna
trwa w najlepsze. Ja chwilowo „utknęłam” w domu rodzinnym, z tylko kilkoma książkami
w zanadrzu. To znaczy – mam tu swoje zbiory, ale wzięłam ze sobą zaledwie kilka
pozycji do przeczytania. W związku z tym musiałam poczynić małe zakupy, by mieć
co robić w razie czego.
Więc…
cóż, poczyniłam największe z zakupów książkowych od dawna. W moje ręce trafiło
w sumie jedenaście książek, z czego jednej na zdjęciu nie ma, bo po prostu przyszła
dzień później. Siedem z nich to rzeczy używane, w większości w całkiem niezłym
stanie, z jednym wyjątkiem. Pozostałe cztery to nowe książki, bo cóż, kolekcje
trzeba zbierać!
Co do mnie przyszło?
· „Co
to jest fantastyka naukowa”, Julij Kagarlicki – używana pozycja z lat 80.
Ponieważ piszę pracę magisterską na fantastyczny temat, może mi się przydać
jako obiekt badawczy.
· „Opowieść
piasków” tomy 1-2, Krzysztof Piskorski – dwa używane, pobliblioteczne tomy, bo w
księgarniach ich już praktycznie nie ma. Od dawna chciałam się zapoznać z
kolejnymi książki Piskorskiego, a że pisać na razie nie będzie to mam zamiar
poznać jego starszą twórczość.
· „List
Pożegnalny” i „Feniks”, Janusz A. Zajdel – pierwsze wydania z lat 80. takiego autora
po prostu mają dla mnie wartość sentymentalną. A że na razie znam tylko jego
powieści to i z opowiadaniami chętnie się zapoznam.
· „Smoczy
jeździec”, Cornelia Funke – używana książka w najgorszym stanie; twarda oprawa
po prostu się rozkleiła. Ale nie ma tego złego! Przeczytać przeczytam. I
sprawdzę swoją pamięć, bo kojarzę, że autorka nieźle dawała sobie radę w
światotworzeniu, mimo że jej twórczość skierowana jest dl młodzieży.
· „W
stronę życia”, Pearl S. Buck – używana, choć wcale na taką nie wygląda! Autorkę
kolekcjonuję, bardziej dla własnej satysfakcji, niż z powodu jej wielkiego
uwielbienia. Niemniej, przeczytam chętnie.
· „The
Expanse”, t. 5-6, James S. A. Corey – jak wiecie, po prostu lubię tę serię. I
absolutnie uwielbiam te wydania Maga. Po prostu kolekcjonuje dalej, by cała
seria mogła pięknie prezentować się na półce. Oczywiście, czytać też będę!
· „Przedksiężycowi
t. 1”, Anna Kańtoch – to chyba jedna z nielicznych polskich autorek, która wydaje
regularnie, jest ceniona, a ja jeszcze niczego od niej nie czytałam. No, prawie
niczego; lata temu poznałam jedno z jej opowiadań, ale pamiętam je jak przez
mgłę. W każdym razie, czas się z nią zapoznać i liczę, że się nie zawiodę.
· „Martwy
sezon”, Aneta Jadowska – to ta książka, której nie ma na zdjęciu. Okazało się,
że jestem słabym człowiekiem. Ta powieść jest kontynuacją „Trupa na plaży”,
który był przyjemny, ale raczej nie wybitny. I nie czuje wielkiej presji, by
czytać tę serię dalej. Ale wiecie, była promocja, będzie ładnie wyglądać na
półce, SQN ogółem po prostu lubię i tak jakoś… powieść trafiła do koszyka.
Przypadkiem zupełnie!
Trochę
tego jest, choć mam nadzieje, że czytanie pójdzie mi raczej szybko. To w większości
nie są bardzo długie lub ciężkie książki.
Poza
tym wiecie jaki jest mój największy ból kwarantanny? Chciałam czytać Wegnera. I
nawet go ze sobą wzięłam… Tyle tylko, że chwyciłam za zły tom i nie mam jak się
za niego porządnie zabrać.
![]() |
| Kot w naturalnym, alkoholowo-pudełkowym środowisku. Bo nikt nie będzie mówił Kotu, że ma spać w posłaniu ze sklepu, jak Kot nie chce. |
Jeśli
chodzi o inne, nie-książkowe sprawy… cóż, sytuacja w kraju nie jest prosta, ale
mam to szczęście, że jeszcze studiuje (czyli tak czy siak jestem częściowo na „cudzym”
utrzymaniu) i przy okazji jestem na wsi. Mam więc ogródek i zwierzaczki, na
dodatek jestem rasowym introwertykiem. Właściwie całkiem mi dobrze z tym, że
nikt nie próbuje mnie wyganiać z domu. A pieski, kotki, owieczki i papużki mogę
głaskać, mi to generalnie po prostu wystarcza. I uwaga, tak – „kotki”! Ten
zwierzak na zdjęciu powyżej to Rota, zwana też Kotem bądź Nieruszajtegodługopisu.
Jest stworzeniem przypadkowo domowym, wychowanym gdzieś na klatce schodowej. Wprosiła się w łaski łaszeniem podczas pobytu u weterynarza, przybyła do domu i nagle
okazało się, że wcale miziać się nie chce. Ale za to poluje. Na wszystko co się
rusza. Jej własny ogon też się rusza, więc na niego też trzeba polować. Jest kociakiem
z motorkiem w czterech literach, który jest wszędzie tam, gdzie ludzie, choć
lepiej na odległość. Niemniej, nie ma w sobie agresji czy wredności. Jak
człowiek chce podnieść czy trzymać to może, byle nie zbyt długo bo się Kot zaczyna
wyrywać.
Problemem
oczywiście, są papugi. Których tu zazwyczaj nie ma, które przyjechały wraz ze mną. Także
generalnie mają areszt pokojowy, chyba że Kot zostaje zamknięty. Niestety, to
małe ptaki i Rota bardzo łatwo mogłaby im zrobić krzywdę. A na zdjęciu tyranosaurus
Iorwreth na drzewie, które dostały w ramach rekompensaty za małą, „tymczasową” (bo
kto wie, ile ten tymczas teraz potrwa) klatkę.
wtorek, 7 kwietnia 2020
sobota, 4 kwietnia 2020
Subskrybuj:
Posty (Atom)





