środa, 17 maja 2023

Kołysanka dla czarownicy: solidne, rozrywkowe i kryminalne urban fantasy

 

Niezbyt utalentowany nekromanta odkrywa w zapomnianym grobowcu śpiącą dziewczynę. Jagoda Wilczek jest proszona o konsultację i odkrywa, że została na nią nałożona klątwa, która wygaśnie za kilka dni. Wkrótce jej brat zostaje zaatakowany, a wszystkie tropy prowadzą do ciemnowłosej nieznajomej.



Gdy przeczytałam opowiadanie o Jagodzie Wilczek w antologii „Harde baśnie”, wiedziałam, że „Kołysanka dla czarownicy” będzie miłą lekturą na oderwanie się. A że leżała już na mojej półce to po prostu po nią sięgnęłam, co tu dużo mówić. I przyznaję, było miło. Ale przy okazji w tej historii nie było w gruncie rzeczy niczego szczególnego.

Kołysanka dla czarownicy
Magdalena Kubasiewicz
wyd. SQN, 2022
Cykl Wilcza Jagoda, t. 1

Opowiadanie, jak to z nimi bywa, było bardziej skondensowane. Dlatego pewien brak wyjątkowości samego świata nie był aż tak widoczny, ale tu, co tu kryć, jest. Ot, mamy magiczny świat za zasłoną. Magów, którzy żyją we współczesnym świecie. Mają różne talenty, istnieją wielkie rodziny i ogólnie się dzieją rzeczy, ale to nie tak, że mamy tu jakąś jedną charakterystyczną cechę uniwersum. W gruncie rzeczy, gdyby ktoś mi powiedział, że to jest ten sam świat, który pojawia się w „Szamance od umarlaków” Raduchowskiej to po prostu nie miałabym żadnego większego „ale”. Jednocześnie jednak wszystko się na tyle dobrze składa w całość, że na tę historię taki świat przedstawiony jest po prostu wystarczający.

Brak cech charakterystycznych dostrzegam też w samym stylu autorki, przynajmniej w przypadku tej powieści. To rzemieślniczy, poprawny, ale też prosty język. Przez to historię czyta się miło, lekko i płynnie, co jest w porządku, gdy mówimy o literaturze rozrywkowej, ale jeśli ktoś oczekuje czegokolwiek więcej od języka, w którym napisana jest książka: to nie tutaj.

Ta książka to przede wszystkim jednak historia kryminalna. I jako taka wypada w porządku. Nie jest tak porywająca, że nie mogłam się od niej oderwać, ale jest wystarczająco wprawnie poprowadzona, bym była w stanie się w nią wciągnąć i z ciekawością śledzić poczynania bohaterów, a w gruncie rzeczy o to też chodzi. Sama Wilcza Jagoda to sympatyczna bohaterka: wciąż młoda, ale mająca w sobie pewien spokój i pewność siebie. To nie młoda Ida, która co chwilę panikuje i gra żartem przez swój charakter, ani nie Dora Wilk wykreowana przez Anetę Jadowską, która co chwilę idzie z kimś do łóżka. Jagoda jest „ascetyczna”, spokojna, stonowana. I to w gruncie rzeczy jej siła, bo takich bohaterek zbyt wielu nie ma.

Podoba mi się też to, że nie jest to historia o zbyt dużej stawce. Owszem, pojawia się jakieś zagrożenie, ale jest ono „mierzalne” i nic nie zmierza jak na razie do końca świata. Ponadto historia została dobrana tak, aby opowiedzieć trochę o historii rodziny Jagody, co pozwala lepiej ją poznać i nieco bardziej się z nią zżyć, a to nie jest bez znaczenia przy pierwszym tomie cyklu.

Było miło, ale nie nadzwyczajnie. Co prawda, nie jest to jakiś szczególnie duży problem w tym przypadku. Mimo wszystko tego typu kryminalnego urban fantasy, osadzonego w Polsce nie mamy na rynku zbyt dużo, a to jest naprawdę przyjemna lektura. Bardzo „bezpieczna” i doskonale nadająca się do tego, aby rozluźnić się przy książce. Na pewno zadowoleni z niej będą również ci, którzy lubią retellingi i wariacje na temat baśni. Ale jednocześnie nie czuję, aby to w tej chwili była historia, która mi bardzo mocno zapadła w pamięć.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy.
Usuwam spam.

Nomida zaczarowane-szablony