niedziela, 11 lutego 2018

Zaklinacz koni: Podobno o tragedii i koniach. Podobno

9 komentarzy:

  1. Szkoda, że wątek wychodzenia z traumy konia i dziewczyny schodzi na drugi plan, bo nie ukrywam, że kiedy słyszałam o tej książce, to miałam nadzieję, że jest ona w dużej mierze poświęcona koniom, które kochaaaam!
    Teraz jednak nie mam na tę książkę ochoty przez te sceny erotyczne, przeciętny styl i zrezygnowanie z najważniejszego wątku-konia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te konie niby tu są, ale naprawdę, najważniejsze zdecydowanie nie są.

      Usuń
  2. Czytałam tą książkę dawno temu i mimo wszystko nadal jest bliska memu sercu. Mnie kilka razy doprowadziła do łez i wzruszenia.
    Zapamiętałam tą historię mimo upływu kilku lat, a to chyba zaletą dla bohaterów i fabuły

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam osoby zachwycone tą książką i filmem, ale sama jakoś nie mam ochoty.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pozycja wydawała się ciekawa zanim przeczytałam Twoją opinię, teraz raczej sobie ją odpuszczę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba nie zdziwi cię, że się nie skuszę.
    Och, współczuję - mnie przy tłumaczeniu najnowszej książki Flanagana szlag trafiał :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja mama i ciocie mimo wszystko były zachwycone zarówno filmem jak i książką. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie jestem koniarą, więc pewnie tych wad w tłumaczeniu bym nie zauważyła, ale po Twojej recenzji straciłam ochotę na tę powieść.

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę w końcu przeczytać, mimo wszystko...

    OdpowiedzUsuń

Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy.
Usuwam spam.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Nomida zaczarowane-szablony