środa, 2 stycznia 2019

Zły brzeg: Zaczęło się dobrze, zakończyło – źle

Sprawdź: https://fantastykacodzienna.pl/2019/01/02/zly-brzeg-recenzja/

11 komentarzy:

  1. Lubię słowiańskie klimaty i na początku myślałam, że będę mogła po nią sięgnąć, ale raczej sobie ją odpuszczę Myślę, że te wady, na których się skupiłaś irytowałyby mnie zbyt mocno.

    OdpowiedzUsuń
  2. To chyba najgorszy sposób, w jaki książka może rozczarować :/ Ja z kolei ostatnio staram się unikać polskich autorów piszących o światach inspirowanych słowiańskim folklorem. Chyba mam jakiś uraz. Zawsze przy takich lekturach mam wrażenie, że wszystkie są na jedno kopyto i generalnie wyglądają jak wyjątkowo udane fanfiction "Wiedźmina", a nie nawet jak przeciętna, jakoś tam udana powieść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby "Wiedźmin" był jakoś szczególnie słowiański... :P

      Usuń
  3. Patykiewicza dotąd nic nie czytałem, ale nie zachęciłaś :P. Zwłaszcza tymi katolikami - to wygląda prawie jak jakiś żart z czytelnika. A skojarzyło mi się z niesławnym serialem "Wiedźmin" - tam jak płonie świątynia w Ellander (pomińmy bezsens fabularny), słychać okrzyki "Jezu, pali się" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet tego nie pamiętam szczerze mówiąc. xD Ale ja chyba serialu nie widziałam. Poprzestałam na filmie.

      Usuń
  4. Pomijając już to, że Patykiewicz jest bardzo słaby na poziomie budowania zdania - typową przypadłością jego powieści i opowiadań jest to, że zaczyna się dobrze, a kończy żałośnie.

    I taka bardzo zabawna rzecz - ten facet ma wielki problem z napisaniem wyrazu "usta", w dziewięciu przypadkach na dziesięć napisze "wargi". Tak przypomniało mi się, bo znowu te wargi widzę na wrzuconym przez Ciebie fragmencie.

    Ta konkretna powieść Patykiewicza u mnie jest w ANTY-TOP 5 polskiej fantastyki. Autor może uznać za sukces, że jest to miejsce piąte, a nie pierwsze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwi mnie, że po "Złym brzegu" nie wyleciał z pisania w ogóle i że jednak SQN dało mu szansę. xD Szczególnie, że jakiegoś mocnego rozwoju między debiutem (któremu można sporo wybaczyć), a kolejnymi książkami nie ma.
      Niby w tym przypadku "wargi" nie bolą, ale faktycznie, może coś w tym jest.
      Ja chyba jednak czytałam gorsze rzeczy. XD Pomijam, że amerykańskie młodzieżówki są często w ogóle poza skalą, ale mam na półce trochę takich bezsensownych, polskich rzeczy, kupionych za grosze na wyprzedaży.

      Usuń
    2. Mi się przypomina Ferrin, Katarzyny Michalak. Ona w ogóle pisać nie potrafi, a próba napisania przez nią fantasy ... Straszno i śmieszni xd

      Usuń
    3. Huh, Michalak z jednej strony bym przeczytała, by się pośmiać, ale z drugiej... papieru kupić nie kupię, a czytanie tego na laptopie mija się z celem. Po co wzrok niszczyć.

      Usuń
  5. A ja lubię pana Piotra, choć na tę konkretną pozycję nie mam ochoty :D

    OdpowiedzUsuń

Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy.
Usuwam spam.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Nomida zaczarowane-szablony