To było moje pierwsze zetknięcie z prozą Kisiel i nadal uznaję je za najbardziej udane, choć i innym książkom Kisiel niczego nie brakuje. Może wynika to z tego, że naprawdę potrzebowałam książki w stylu "Dożywocia",kiedy po nie sięgnęłam.
Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy. Usuwam spam.
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.
Dla mnie to świetna lektura :D Doskonale się przy niej bawiłam i od tej pory uwielbiam powieści Marty Kisiel <3
OdpowiedzUsuńNo ja się nie dziwię. <3
UsuńChciałam nadmienić, że Dożywocie ma swoją kontynuację gdzie pojawiają się niektórzy bohaterowie w Sile niższej i Oczach urocznych :)
OdpowiedzUsuńGdyby to nie była seria to w metryczce nie byłoby mowy o tomach. :) Pewnie za jakiś czas sięgnę po kolejne.
UsuńTo było moje pierwsze zetknięcie z prozą Kisiel i nadal uznaję je za najbardziej udane, choć i innym książkom Kisiel niczego nie brakuje. Może wynika to z tego, że naprawdę potrzebowałam książki w stylu "Dożywocia",kiedy po nie sięgnęłam.
OdpowiedzUsuńJa zaczęłam od "Nomen omen" i już teraz wiem, że "Dożywocie" bardziej zapadnie mi w pamięć. Jest bardziej unikatowe.
Usuń