"Listy" są świetne, to prawda ;). Nie tylko ze względu na to, że to kopalnia wiedzy na temat samej twórczości Tolkiena, ale i okazja, by poznać go "od podszewki". Jak zauważyłaś, fascynujący człowiek ;).
Fascynujący, ale też taki niezwykle ciepły. Dobrze się czyta ludzi, którzy znają swoją wartość, ale przy tym nie są bucowaci czy aroganccy, a Tolkien chyba taki właśnie był.
Mam w poprzednim wydaniu i jestem przeszczęśliwa, że stoi na półce. Ale owszem, nie jest to pozycja dla każdego, a i wydaje mi się, że to zainteresowanie sylwetką pisarza jest kluczowe. W ogóle muszę sobie porównać wydania - bo słyszałam, że to jest trochę zmienione w stosunku do tego z Prószyńskiego i się zastanawiam, czy jakoś znacząco...
Albo zainteresowanie pisarzem, albo zainteresowanie fantastytką jako taką - bo to też kopalnia wiedzy o historii fantasy. Niestety, w tym nie pomogę - chyba nawet nigdy nie widziałam go na żywo na oczy. :(
Myślę, że dla fanów Tolkiena i jego twórczości będzie to mega gratka. Ja chyba nie potrafiłabym docenić tych listów. Zbyt mało wiem o jednym i drugim. Ale listy wiele nam mówią o tych, którzy je piszą.
Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy. Usuwam spam.
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.
Ja czytałam tylko "Hobbita" i chcę przeczytać "Władcę pierścieni", ale w sumie to tyle co planuje od tego autora :D
OdpowiedzUsuńweruczyta
Generalnie - więcej nie trzeba, ale te "podstawy" warto znać. "Listy" to już taki poziom wyżej.
Usuń"Listy" są świetne, to prawda ;). Nie tylko ze względu na to, że to kopalnia wiedzy na temat samej twórczości Tolkiena, ale i okazja, by poznać go "od podszewki". Jak zauważyłaś, fascynujący człowiek ;).
OdpowiedzUsuńFascynujący, ale też taki niezwykle ciepły. Dobrze się czyta ludzi, którzy znają swoją wartość, ale przy tym nie są bucowaci czy aroganccy, a Tolkien chyba taki właśnie był.
UsuńMam w poprzednim wydaniu i jestem przeszczęśliwa, że stoi na półce. Ale owszem, nie jest to pozycja dla każdego, a i wydaje mi się, że to zainteresowanie sylwetką pisarza jest kluczowe. W ogóle muszę sobie porównać wydania - bo słyszałam, że to jest trochę zmienione w stosunku do tego z Prószyńskiego i się zastanawiam, czy jakoś znacząco...
OdpowiedzUsuńAlbo zainteresowanie pisarzem, albo zainteresowanie fantastytką jako taką - bo to też kopalnia wiedzy o historii fantasy. Niestety, w tym nie pomogę - chyba nawet nigdy nie widziałam go na żywo na oczy. :(
UsuńTo jeden z najbardziej niezwykłych pisarzy XX wieku, a do tego jeszcze taka piękna okładka zachęca do postawienia książki na półce.
OdpowiedzUsuńTak, razem z innymi książkami Tolkiena cudownie wygląda. <3
UsuńMyślę, że dla fanów Tolkiena i jego twórczości będzie to mega gratka. Ja chyba nie potrafiłabym docenić tych listów. Zbyt mało wiem o jednym i drugim. Ale listy wiele nam mówią o tych, którzy je piszą.
OdpowiedzUsuńJakie to jest opasłe tomiszcze.. Uwielbiam człowieka, ale wiem, że w najbliższej przyszłości nie miałabym nawet kiedy przeczytać tych listów.
OdpowiedzUsuńZawsze można je czytać fragmentami! To nie powieść, którą trzeba czytać na raz, od deski do deski.
Usuń