>Może i „Uczeń skrytobójcy” nie jest czymś szczególnie przełomowym<
Nie każda książka musi być przełomowa i wnosić coś zupełnie nowego - czasami wystarczy zbudować dobrą opowieść ze znanych elementów. No i trzeba pamiętać, kiedy ta książka wyszła - 1995 rok, rok przed tym, jak Martin "Grą o tron" rzeczywiście zrewolucjonizował fantasy (tworząc nurt będący drugą - obok tolkienowskiego - nogą epic fantasy, sam to zwę historycyzującą fantasy).
A co do tego cyklu Hobb, to nieodmiennie będę powtarzał: najlepszą jego odsłoną jest minipowieść "Powrót do domu" dwukrotnie u nas wydana w antologiach ("Legendy II" i "Epopeja. Legendy fantasy"). Przy czym ta minipowieść z podcyklami o Skrytobójcy i Błaźnie oraz o Kupcach i Żywostatkach łączy się jedynie światem, więc można czytać jako samostojkę.
Mam nadzieję, że Mag będzie wydawał dalej cykl Hobb - wznowi Kupców i Żywostatki, wyda nam tetralogię "Rain Wild Chronicles" i dorzuci zbiór opowiadań i minipowieści (a liczba ich siedem :D).
Owszem, nie musi być, ale przy tym trudno się w sumie wstrzelić w stworzenie opowieści, która jednocześnie będzie dobra i "typowa". Ja na razie się troszeczkę boję kolejnych tomów, bo dochodzą do mnie bardzo mieszane opinie.
WYgląda na dobrą książkę, nie od każdej oczekuję świeżości... z resztą, teraz coraz ciężej o przełom w literaturze. Większość historii jednak została już opowiedziana :)
Okay. Mam tą serię na liście, ale nigdy tak naprawdę nie wiedziałam, o czym to jest. Totalnie kupuje mnie więź z psami i teraz wiem, że musze to przeczytać :D. Skoro tak lubisz ten temat, to w Kronikach Żelaznego Druida Atticus porozumiewa się tak ze swoim psem! :)
Wiesz, to wyszło tutaj i fajnie, podobało mi się, ale to też nie tak, że ja tego typu książek będę teraz szukać. Na razie probuje się wykopać z zaległości. xD
Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy. Usuwam spam.
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.
>Może i „Uczeń skrytobójcy” nie jest czymś szczególnie przełomowym<
OdpowiedzUsuńNie każda książka musi być przełomowa i wnosić coś zupełnie nowego - czasami wystarczy zbudować dobrą opowieść ze znanych elementów. No i trzeba pamiętać, kiedy ta książka wyszła - 1995 rok, rok przed tym, jak Martin "Grą o tron" rzeczywiście zrewolucjonizował fantasy (tworząc nurt będący drugą - obok tolkienowskiego - nogą epic fantasy, sam to zwę historycyzującą fantasy).
A co do tego cyklu Hobb, to nieodmiennie będę powtarzał: najlepszą jego odsłoną jest minipowieść "Powrót do domu" dwukrotnie u nas wydana w antologiach ("Legendy II" i "Epopeja. Legendy fantasy"). Przy czym ta minipowieść z podcyklami o Skrytobójcy i Błaźnie oraz o Kupcach i Żywostatkach łączy się jedynie światem, więc można czytać jako samostojkę.
Mam nadzieję, że Mag będzie wydawał dalej cykl Hobb - wznowi Kupców i Żywostatki, wyda nam tetralogię "Rain Wild Chronicles" i dorzuci zbiór opowiadań i minipowieści (a liczba ich siedem :D).
Owszem, nie musi być, ale przy tym trudno się w sumie wstrzelić w stworzenie opowieści, która jednocześnie będzie dobra i "typowa". Ja na razie się troszeczkę boję kolejnych tomów, bo dochodzą do mnie bardzo mieszane opinie.
UsuńWYgląda na dobrą książkę, nie od każdej oczekuję świeżości... z resztą, teraz coraz ciężej o przełom w literaturze. Większość historii jednak została już opowiedziana :)
OdpowiedzUsuńPrzepiękne wydanie, to pierwsze, co rzuca mi się w oczy. A co treści, to chętnie bym przeczytała. Mimo rozczarowującego zakończenia. :)
OdpowiedzUsuńOkay. Mam tą serię na liście, ale nigdy tak naprawdę nie wiedziałam, o czym to jest. Totalnie kupuje mnie więź z psami i teraz wiem, że musze to przeczytać :D. Skoro tak lubisz ten temat, to w Kronikach Żelaznego Druida Atticus porozumiewa się tak ze swoim psem! :)
OdpowiedzUsuńWiesz, to wyszło tutaj i fajnie, podobało mi się, ale to też nie tak, że ja tego typu książek będę teraz szukać. Na razie probuje się wykopać z zaległości. xD
Usuń