No właśnie - okładka zbyt sztywna, żeby ją zgiąć bez przełamania, i zbyt miękka, żeby się nie zgięła. U mnie wciąż leży na półce, bo zastanawiam się, jak to przeczytać i nie zniszczyć. Wydawniczy bubel.
A co do autorki, to zdajesz sobie sprawę, że to wyjątkowa oszołomka polityczna? Prawie jak Fedyk, tylko z drugiej (prawej) strony.
Z mojego doświadczenia - nie da się. Na ostatnim zdjęciu w ogóle trochę widać klej w środku - nie mogłam otworzyć książki w ten sposób, żeby się nie zamykała i żeby nie została uszkodzona. </3 A że ja nie z tych, co się cackają...
A może być sobie oszołomką - nie obserwuje jej i nie znam w gruncie rzeczy. Ale ten debiut naprawdę jest całkiem interesujący. Może nawet właśnie dlatego? To znaczy, osoby na krańcach spektrum mogą mieć ciekawą wrażliwość i zauważać ciekawe rzeczy, których "zwykły" człowiek nie widzi. I o ile w codziennym funkcjonowaniu to może robić problem komunikacyjny, o tyle przeniesione na historie może dać ciekawy efekt.
Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy. Usuwam spam.
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.
No właśnie - okładka zbyt sztywna, żeby ją zgiąć bez przełamania, i zbyt miękka, żeby się nie zgięła. U mnie wciąż leży na półce, bo zastanawiam się, jak to przeczytać i nie zniszczyć. Wydawniczy bubel.
OdpowiedzUsuńA co do autorki, to zdajesz sobie sprawę, że to wyjątkowa oszołomka polityczna? Prawie jak Fedyk, tylko z drugiej (prawej) strony.
Z mojego doświadczenia - nie da się. Na ostatnim zdjęciu w ogóle trochę widać klej w środku - nie mogłam otworzyć książki w ten sposób, żeby się nie zamykała i żeby nie została uszkodzona. </3 A że ja nie z tych, co się cackają...
UsuńA może być sobie oszołomką - nie obserwuje jej i nie znam w gruncie rzeczy. Ale ten debiut naprawdę jest całkiem interesujący. Może nawet właśnie dlatego? To znaczy, osoby na krańcach spektrum mogą mieć ciekawą wrażliwość i zauważać ciekawe rzeczy, których "zwykły" człowiek nie widzi. I o ile w codziennym funkcjonowaniu to może robić problem komunikacyjny, o tyle przeniesione na historie może dać ciekawy efekt.