Ja zamierzam spróbować, bo wiele zagranicznych moli książkowych podaje jako jedną ze swoich ulubionych. Jednak właśnie tego poczucia humoru nie jestem pewna... Potraktuję to jak badania nad elementem popkultury :D.
Mnie się bardzo podobała ta książka :) Może to wina tłumaczenia, nie wiem. Czytałam w oryginale i szczerze mówiąc wszystko ładnie ze sobą grało. Może to też dlatego, że bardzo lubię tego typu historie, które na pierwszy rzut oka są pozbawione logiki lub nastawione tylko na dobrą zabawę czytelnika. Niemniej polecam spojrzeć na oryginał, może zmieniłabyś zdanie! :).
Książka nadal przede mną, ale film bardzo mi się podobał właśnie ze względu na humor. Wiadomo, każdy ma inne poczucie humoru, ale filmowa "Narzeczona księcia" wpasowała się w moje gusta. Ciekawam, jak będzie z wersją pisaną.
Film oglądałam w oryginale i odebrałam go niby trochę lepiej niż książkę, ale tak czy siak to nie było coś mojego ;p Na pewno nie dłużył mi się tak, jak niektóre fragmenty książki, bo wiadomo - jest krótszy.
Mam tę książkę na swojej czytelniczej liście. Nie jest to pozycja, którą muszę koniecznie teraz przeczytać, ale myślę, że za jakiś czas po nią sięgnę. :)
Ostatnio było sporo o tej książce w blogsferze. Nie jestem do niej do końca przekonana, ale może kiedyś sięgnę, aby przekonać się o czym właściwie mowa. :P
Niue lubię kiedy wstęp do głównego wątku i właściwej fabuły jest za długi - męczy mnie to i irytuje a potem na koniec wychodzi, zę właściwej fabuły jest niewiele lub ona mnie nieciekawi. Widzę, ze tę powieść spokojnie mogę sobie odpuścić :)
Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy. Usuwam spam.
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.
Ja zamierzam spróbować, bo wiele zagranicznych moli książkowych podaje jako jedną ze swoich ulubionych. Jednak właśnie tego poczucia humoru nie jestem pewna... Potraktuję to jak badania nad elementem popkultury :D.
OdpowiedzUsuńZdecydowanie z tego powodu warto po nią sięgnąć :D
UsuńMnie się bardzo podobała ta książka :) Może to wina tłumaczenia, nie wiem. Czytałam w oryginale i szczerze mówiąc wszystko ładnie ze sobą grało. Może to też dlatego, że bardzo lubię tego typu historie, które na pierwszy rzut oka są pozbawione logiki lub nastawione tylko na dobrą zabawę czytelnika. Niemniej polecam spojrzeć na oryginał, może zmieniłabyś zdanie! :).
OdpowiedzUsuńZobaczymy, może kiedyś się uda ;)
UsuńOglądałam ten film :) Musiałam zerknąć na filmweb, bo nie byłam pewna ale tytuł mi sie kojarzył. Nie wiem czy jestem fanką ale nie był zły ;)
OdpowiedzUsuńKsiążka nadal przede mną, ale film bardzo mi się podobał właśnie ze względu na humor. Wiadomo, każdy ma inne poczucie humoru, ale filmowa "Narzeczona księcia" wpasowała się w moje gusta. Ciekawam, jak będzie z wersją pisaną.
OdpowiedzUsuńFilm oglądałam w oryginale i odebrałam go niby trochę lepiej niż książkę, ale tak czy siak to nie było coś mojego ;p Na pewno nie dłużył mi się tak, jak niektóre fragmenty książki, bo wiadomo - jest krótszy.
UsuńMam tę książkę na swojej czytelniczej liście. Nie jest to pozycja, którą muszę koniecznie teraz przeczytać, ale myślę, że za jakiś czas po nią sięgnę. :)
OdpowiedzUsuńOstatnio było sporo o tej książce w blogsferze. Nie jestem do niej do końca przekonana, ale może kiedyś sięgnę, aby przekonać się o czym właściwie mowa. :P
OdpowiedzUsuńMuszę ją wreście przeczytać bo odkładam i odkładam ją na kiedy indziej :)
OdpowiedzUsuńNiue lubię kiedy wstęp do głównego wątku i właściwej fabuły jest za długi - męczy mnie to i irytuje a potem na koniec wychodzi, zę właściwej fabuły jest niewiele lub ona mnie nieciekawi. Widzę, ze tę powieść spokojnie mogę sobie odpuścić :)
OdpowiedzUsuńZ tym, że go akurat możesz pominąć i np. wrócić po lekturze :)
UsuńTo już chyba nie będzie to samo ;)
UsuńHmm... biorąc pod uwagę, że wstęp spoiluje treść książki to faktycznie, nie będzie to samo - będzie lepiej :D
UsuńMoże kiedyś, przy okazji spróbuję...
OdpowiedzUsuń