Myślę, że mogłaby mi się ta książka spodobać. Nie lubię czystych kryminałów, wolę właśnie z ddodatkiem thrilleru albo czasami obyczajówki. Będę mieć tę pozycję na uwadzę.
Co do uczucia deszczyku, chyba lepiej sprawdzają się ku temu horrory. Sama też często łapią się na tym, że kiedy sięgam po dreszczowiec, to czytam go właściwie ze spokojem a czasem to i nawet ze znudzeniem. Wiem, że ciężko jest stworzyć na pozór przeciętną historię z tą nutą tajemnicy która wywoła w nas ciarki...ale niestety to się w jakiś 80% przypadków nie udaje.
Nie wiem, czy książka zniechęciłaby mnie ze względu na formę wydania - jeśli męczyłby mi się wzrok, to najprawdopodobniej bym ją odłożyła. Co do fabuły to będę szczera - sama nie wiem co myśleć.
Typowego dreszczowca nigdy nie czytałam, ale już kryminały czy thrillery nie są mi obce. "Zaginieni..." może i nie brzmią bardzo oryginalnie czy wybitnie, ale wydają się być ciekawą pozycją, która z pewnością zaangażuje czytelnika i pozwoli miło spędzić czas. Myślę, że w przyszłości się nią zainteresuję.
Mnie znowu kryminały raczej nudzą na potęgę, także rzadko po nie sięgam, tylko jak mnie wybitnie zainteresują, a ta pozycja tym razem tego nie zrobiłam niestety. ;P
Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy. Usuwam spam.
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.
Mimo debiutu, chętnie bym tą książkę przeczytała. Lubię ten gatunek, zazwyczaj bardzo wciąga :)
OdpowiedzUsuńZdecydowanie coś dla mnie :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
http://zksiazkanakanapie.blogspot.com/
Myślę, że mogłaby mi się ta książka spodobać. Nie lubię czystych kryminałów, wolę właśnie z ddodatkiem thrilleru albo czasami obyczajówki. Będę mieć tę pozycję na uwadzę.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam:
Biblioteka Feniksa
Jeśli chodzi o kryminały, to czasem lubię sobie coś takiego przeczytać, ale do tej książki jakoś mnie nie ciągnie ;)
OdpowiedzUsuńCo do uczucia deszczyku, chyba lepiej sprawdzają się ku temu horrory. Sama też często łapią się na tym, że kiedy sięgam po dreszczowiec, to czytam go właściwie ze spokojem a czasem to i nawet ze znudzeniem. Wiem, że ciężko jest stworzyć na pozór przeciętną historię z tą nutą tajemnicy która wywoła w nas ciarki...ale niestety to się w jakiś 80% przypadków nie udaje.
OdpowiedzUsuńHorror akurat ma w zwyczaju kompletnie mnie nudzić ;P
UsuńOsobiście jestem bardzo zadowolona z lektury :)
OdpowiedzUsuńNiby fajnie, niby ciekawie, ale jednak coś nie gra... Może się jednak skuszę :)
OdpowiedzUsuńNie wiem, czy książka zniechęciłaby mnie ze względu na formę wydania - jeśli męczyłby mi się wzrok, to najprawdopodobniej bym ją odłożyła. Co do fabuły to będę szczera - sama nie wiem co myśleć.
OdpowiedzUsuńKurczę, jakoś przez wiosnę i lato nie mam ochoty na kryminały, ale myślę, że jak tylko nadejdzie jesień będę nadrabiać zaległości. ;)
OdpowiedzUsuńJesienny klimat robi swoje :D
UsuńTwoja recenzja mówi mi, że to jest książka dla mnie ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
Lady Spark
[kreatywna-alternatywa]
Typowego dreszczowca nigdy nie czytałam, ale już kryminały czy thrillery nie są mi obce. "Zaginieni..." może i nie brzmią bardzo oryginalnie czy wybitnie, ale wydają się być ciekawą pozycją, która z pewnością zaangażuje czytelnika i pozwoli miło spędzić czas. Myślę, że w przyszłości się nią zainteresuję.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ♥
bookmania46.blogspot.com
Mnie znowu kryminały raczej nudzą na potęgę, także rzadko po nie sięgam, tylko jak mnie wybitnie zainteresują, a ta pozycja tym razem tego nie zrobiłam niestety. ;P
OdpowiedzUsuń