Ziemiański zdecydowanie spłodził więcej woluminów, niż Piskorski - sam kupiasty cykl o Achai to bodajże dwanaście pozycji. A Piskorski chyba w ogóle osiem (siedem powieści + zbiór opowiadań). Ale poziom nieporównywalny. Bo książki Ziemiańskiego też są na poziomie, tylko ten poziom jest bardzo niski.
Ponoć Piskorski wstydzi się dziś "Opowieści piasków" i nie zgadza na wznowienia. A to i tak o niebo lepsze od wszystkiego co napisał Ziemiański.
No właśnie o to mi chodziło. Ale to mnie zadziwia, jak duża może być różnica w poziomach twórców. Choć w ogóle mało znam chyba tak sensownych debiutów.
W Runie były jeszcze dwa ciekawe debiuty: Wit Szostak "Wichry Smoczogór" i Maciej Guzek "Królikarnia". Dobry debiut (Prószyński i S-ka) miał Radek Rak, choć w wydaniu realizm magiczny nie każdemu się spodoba. Dalej: Robert M. Wegner (w Powergraphie). Z ostatnich Tomasz Gnat (Dolnośląskie), Paweł Majka (Genius Creations) i Daniel Nogal (Genius Creations).
Majka to ciekawy przypadek, bo debiutował zaledwie siedem lat temu, a już ma na koncie dziesięć (!) powieści. Niestety, ilość nie przeszła w jakość i wciąż jego najlepszą jest debiutancki "Pokój światów".
Szostaka chce na pewno spróbować, o Guzku coś słyszałam choć niewiele. Rak właśnie tworzy realizm magiczny i no znam "Baśń o wężowym sercu", ale to nie moje klimaty. Wegnera mam na półce, o Gnacie i Nogalu nie słyszałam nic chyba, więc może dam radę zerknąć.
Guzka Macieja (nie mylić z Marcinem, także pisarzem fantasy) zdecydowanie polecam właśnie debiutancką "Królikarnię": http://seczytam.blogspot.com/2018/12/maciej-guzek-krolikarnia.html
Natomiast "Trzeci świat" - powieść z akcją w tym samym świecie - już nieco mniej, ale też nie odradzam: http://seczytam.blogspot.com/2016/01/maciej-guzek-trzeci-swiat.html
Bardzo lubię takie fantasy w klimatach egzotycznych, właśnie Nogala (kambodżańskie), Zaremby (mezoamerykańskie), Kivirähka (ugro-fińskie), a teraz czytam afrykańskie Jamesa Marlona „Czarny Lampart, Czerwony Wilk” – na razie jest bardzo dobrze.
O książce Gnata "Braciszkowie Niebożątka" nie pisałem na blogu, ale marginalnie w komentarzu na Esensji:
>Krótko - widać jeszcze pewne problemy wynikające z braku doświadczenia. Przez pierwszych kilkadziesiąt stron zbyt kwiecisty język, dość męczące popisy, ale dość szybko sprowadzone do racjonalnych wymiarów. Za dużo bohaterów, przez co część jest dość blada i nie budzi większego zainteresowania.
Na plus: język po pohamowaniu popisów - plastyczny i taki po prostu ładny, ciekawy świat, fabuła też OK biorąc pod uwagę, że to wstęp do czegoś większego. W każdym razie, dla mnie to debiut roku 2019<.
Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy. Usuwam spam.
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.
Nie lubię zaczynać od końca, więc będę musiała przyjrzeć się tej trylogii w całości. Zwłaszcza, że blisko tu do 'tolkienowskich' klimatów.
OdpowiedzUsuńNo raczej, tego się nie da czytać od środka. ;)
UsuńZiemiański zdecydowanie spłodził więcej woluminów, niż Piskorski - sam kupiasty cykl o Achai to bodajże dwanaście pozycji. A Piskorski chyba w ogóle osiem (siedem powieści + zbiór opowiadań). Ale poziom nieporównywalny. Bo książki Ziemiańskiego też są na poziomie, tylko ten poziom jest bardzo niski.
OdpowiedzUsuńPonoć Piskorski wstydzi się dziś "Opowieści piasków" i nie zgadza na wznowienia. A to i tak o niebo lepsze od wszystkiego co napisał Ziemiański.
No właśnie o to mi chodziło. Ale to mnie zadziwia, jak duża może być różnica w poziomach twórców. Choć w ogóle mało znam chyba tak sensownych debiutów.
UsuńW Runie były jeszcze dwa ciekawe debiuty: Wit Szostak "Wichry Smoczogór" i Maciej Guzek "Królikarnia". Dobry debiut (Prószyński i S-ka) miał Radek Rak, choć w wydaniu realizm magiczny nie każdemu się spodoba. Dalej: Robert M. Wegner (w Powergraphie). Z ostatnich Tomasz Gnat (Dolnośląskie), Paweł Majka (Genius Creations) i Daniel Nogal (Genius Creations).
UsuńMajka to ciekawy przypadek, bo debiutował zaledwie siedem lat temu, a już ma na koncie dziesięć (!) powieści. Niestety, ilość nie przeszła w jakość i wciąż jego najlepszą jest debiutancki "Pokój światów".
Szostaka chce na pewno spróbować, o Guzku coś słyszałam choć niewiele. Rak właśnie tworzy realizm magiczny i no znam "Baśń o wężowym sercu", ale to nie moje klimaty. Wegnera mam na półce, o Gnacie i Nogalu nie słyszałam nic chyba, więc może dam radę zerknąć.
UsuńGuzka Macieja (nie mylić z Marcinem, także pisarzem fantasy) zdecydowanie polecam właśnie debiutancką "Królikarnię":
Usuńhttp://seczytam.blogspot.com/2018/12/maciej-guzek-krolikarnia.html
Natomiast "Trzeci świat" - powieść z akcją w tym samym świecie - już nieco mniej, ale też nie odradzam:
http://seczytam.blogspot.com/2016/01/maciej-guzek-trzeci-swiat.html
Raka "Puste niebo" to jednak fantasy.
Nogal:
http://seczytam.blogspot.com/2018/02/daniel-nogal-betelowa-rebelia-spisek.html
Bardzo lubię takie fantasy w klimatach egzotycznych, właśnie Nogala (kambodżańskie), Zaremby (mezoamerykańskie), Kivirähka (ugro-fińskie), a teraz czytam afrykańskie Jamesa Marlona „Czarny Lampart, Czerwony Wilk” – na razie jest bardzo dobrze.
O książce Gnata "Braciszkowie Niebożątka" nie pisałem na blogu, ale marginalnie w komentarzu na Esensji:
>Krótko - widać jeszcze pewne problemy wynikające z braku doświadczenia. Przez pierwszych kilkadziesiąt stron zbyt kwiecisty język, dość męczące popisy, ale dość szybko sprowadzone do racjonalnych wymiarów. Za dużo bohaterów, przez co część jest dość blada i nie budzi większego zainteresowania.
Na plus: język po pohamowaniu popisów - plastyczny i taki po prostu ładny, ciekawy świat, fabuła też OK biorąc pod uwagę, że to wstęp do czegoś większego. W każdym razie, dla mnie to debiut roku 2019<.
Marlona mam na półce, ale jednak coś innego. Niemniej, sprawdzać będę. Dzięki, będę kminić przy zakupach kolejnych jakiś. :)
Usuń