Ja czytałam ją już jako dorosła kobieta. Jednak brałam ją do ręki z tą myślą, że ma być dla mnie przede wszystkim niewymagającą rozrywką, a nie ambitną literaturą. I tak też do dziś patrzę na tą serię.
Nie miałam jeszcze okazji się zapoznać, wciąz czeka na mnie. Masz rację - amerykańskie książki są najgorsze, często na jedno kopyto, a wątki romantycznie w praktycznie każdej ostatnio doprowadzają mnie do szału. No cóż, musze się zapoznać z tą pozycją! :)
Gier ma super przyjemne pióro. Miałam do tej trylogii nie wracać, ale mi się rozbudziły nostalgiczne uczucia i sobie poszukam w bibliotece może kiedyś ;)
Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy. Usuwam spam.
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.
Czytałam całą serię i dobrze ją wspominam. Mam też w planach inne książki tej autorki, chociaż w tych nieco bardziej odległych.
OdpowiedzUsuńJa pewnie byłabym bardzo zadowolona, gdybym tylko czytała ją jakoś w gimnazjum.
UsuńJa czytałam ją już jako dorosła kobieta. Jednak brałam ją do ręki z tą myślą, że ma być dla mnie przede wszystkim niewymagającą rozrywką, a nie ambitną literaturą. I tak też do dziś patrzę na tą serię.
UsuńNie miałam jeszcze okazji się zapoznać, wciąz czeka na mnie. Masz rację - amerykańskie książki są najgorsze, często na jedno kopyto, a wątki romantycznie w praktycznie każdej ostatnio doprowadzają mnie do szału. No cóż, musze się zapoznać z tą pozycją! :)
OdpowiedzUsuńSprawdzić można, to miła rzecz całkiem. ;) Szczególnie, jak się ją dorwie na promocji. :P
UsuńGier ma super przyjemne pióro. Miałam do tej trylogii nie wracać, ale mi się rozbudziły nostalgiczne uczucia i sobie poszukam w bibliotece może kiedyś ;)
OdpowiedzUsuńCzasem warto tak wrócić. ;)
Usuń