Cóż, to ja sobie daruję. Jest sporo znakomitych książek, które mam ochotę przeczytać. A niezbyt mam ochotę czytać coś, co nawiązuje do twórczości samotnika z Providence, napisane prostackim językiem. Już prędzej sięgnę po to studium nad Lovecraftem autorstwa Houllebecque'a.
No to jest takie pisane pod masy. :( W ogóle czytając to miałam wyobrażenie o autorze jako o ciemnoskórym debiutancie. A to biały człowiek z latami w pisarstwie. Od kogoś, kto od tylu lat tworzy jednak chciałabym czegoś zdecydowanie więcej.
Trudno mi powiedzieć - bo nie oglądałam. Ale w przypadku książki jest trochę nawiązań, rozumiem skąd tytuł. Chociaż bez tego też by się mogła spokojnie obyć.
Książkę i serial sobie daruję, więc trudno mi się odnieść, ale okładka - fuj. Tak się zastanawiam, czy wydawcy robią te okładki filmowe/serialowe, bo dostają kasę za reklamę?
One są chyba tańsze w wykonaniu (bierzesz plakat i przerabiasz, co z problem) plus takie książki mogą się lepiej sprzedawać. No nie podoba mi się też raczej, ale co poradzić.
Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy. Usuwam spam.
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.
Cóż, to ja sobie daruję. Jest sporo znakomitych książek, które mam ochotę przeczytać. A niezbyt mam ochotę czytać coś, co nawiązuje do twórczości samotnika z Providence, napisane prostackim językiem. Już prędzej sięgnę po to studium nad Lovecraftem autorstwa Houllebecque'a.
OdpowiedzUsuńNo to jest takie pisane pod masy. :( W ogóle czytając to miałam wyobrażenie o autorze jako o ciemnoskórym debiutancie. A to biały człowiek z latami w pisarstwie. Od kogoś, kto od tylu lat tworzy jednak chciałabym czegoś zdecydowanie więcej.
UsuńJa takowych wyobrażeń nie miałem :P. Ale opis nie zachęca tak, czy siak. Szkoda czasu, moim zdaniem. Dzięki za ostrzeżenie.
UsuńNo ja nie sprawdziłam autora przed czytaniem, a w trakcie lektury brzmiało mi to jak debiut. :D Spoko, polecam się czy coś. :P
UsuńWydaje mi się, że po obejrzeniu serialu książka nie zaoferuje już nic nowego. I ten Lovecraft w tytule to taki typowy wabik.
OdpowiedzUsuńTrudno mi powiedzieć - bo nie oglądałam. Ale w przypadku książki jest trochę nawiązań, rozumiem skąd tytuł. Chociaż bez tego też by się mogła spokojnie obyć.
UsuńKsiążkę i serial sobie daruję, więc trudno mi się odnieść, ale okładka - fuj. Tak się zastanawiam, czy wydawcy robią te okładki filmowe/serialowe, bo dostają kasę za reklamę?
OdpowiedzUsuńOne są chyba tańsze w wykonaniu (bierzesz plakat i przerabiasz, co z problem) plus takie książki mogą się lepiej sprzedawać. No nie podoba mi się też raczej, ale co poradzić.
Usuń