Dzięki Rudej sforze zakochałam się w twórczości Kossakowskiej. Jak dla mnie autorce udało się bardzo oryginalnie ubrać te oklepane w fantastyce wątki, bo to klasyczna powiesć drogi (jest drużyna, wyruszamy na przygodę) i przyznam, że zakończenie mnie nawet trochę zdruzgotało. A Siewcę już mam na półce :)
Powiem Ci, że powieść drogi mocniej czuć u Kossakowskiej w "Bramach światłości" - tam po prostu bohaterowie wyraźnie mówią o wyprawie. Tutaj owszem, mamy ją, ale nie w aż tak bardzo oczywisty sposób.
Chodzi mi o to, że tutaj ta wyprawa wychodzi "naturalnie" - ktoś na kogoś wpada i robimy drużynę w ten sposób. Tam przybywa pani archeolog, mówi, że jest coś do ogarnięcia i wszyscy się szykują do drogi :D
Mam w planach "Rudą sforę" od dłuższego czasu. Bardzo lubię "Zastępy Anielskie". Ale zaskoczyłaś mnie tym, że jest to bardziej książka młodzieżowa. Kiedyś pewnie przeczytam :)
Tak jak mówisz, raczej dość lekka pozycja i z mocnym nakierowaniem na młodszego odbiorcę - nie zmienia to faktu, że obok cyklu anielskiego jest to moja ulubiona ksiązka Kossakowskiej. Żadne późniejsze już tak do mnie nie trafiły. No i ta mitologia jakucka - nie znam żadnej innej powieści w tych klimatach, co też było miłą odskocznią.
Nie, nie zaobserwuje Twojego bloga w zamian za obserwację mojego - wolę mieć garstkę zainteresowanych blogiem czytelników, niż tysiąc zapychaczy. Usuwam spam.
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.
Ostatnio często widzę pozytywne opinie na temat twórczości autorki. Mam nadzieję, że wkrótce przeczytam jakąś jej książkę. ;)
OdpowiedzUsuńJestem kupiona! Lubię takie przygodówki z młodymi bohaterami, zawsze bardzo dobrze mi się to czyta :)
OdpowiedzUsuńDzięki Rudej sforze zakochałam się w twórczości Kossakowskiej. Jak dla mnie autorce udało się bardzo oryginalnie ubrać te oklepane w fantastyce wątki, bo to klasyczna powiesć drogi (jest drużyna, wyruszamy na przygodę) i przyznam, że zakończenie mnie nawet trochę zdruzgotało. A Siewcę już mam na półce :)
OdpowiedzUsuńPowiem Ci, że powieść drogi mocniej czuć u Kossakowskiej w "Bramach światłości" - tam po prostu bohaterowie wyraźnie mówią o wyprawie. Tutaj owszem, mamy ją, ale nie w aż tak bardzo oczywisty sposób.
UsuńI w Rudej sforze w sUmie jest też takie klasyczne zbieranie drużyny, na szczęście jeszcze mnie takie klasyczne motywy nie znudziły :>
UsuńChodzi mi o to, że tutaj ta wyprawa wychodzi "naturalnie" - ktoś na kogoś wpada i robimy drużynę w ten sposób. Tam przybywa pani archeolog, mówi, że jest coś do ogarnięcia i wszyscy się szykują do drogi :D
UsuńMam w planach "Rudą sforę" od dłuższego czasu. Bardzo lubię "Zastępy Anielskie". Ale zaskoczyłaś mnie tym, że jest to bardziej książka młodzieżowa. Kiedyś pewnie przeczytam :)
OdpowiedzUsuńLubię Kossakowską i nadal mam przed sobą kilka jej książek. Ta nadal do nich należy. :D
OdpowiedzUsuńNiestety nie przepadam za taką tematyką :)
OdpowiedzUsuńChyba nie moja tematyka.
OdpowiedzUsuńTak jak mówisz, raczej dość lekka pozycja i z mocnym nakierowaniem na młodszego odbiorcę - nie zmienia to faktu, że obok cyklu anielskiego jest to moja ulubiona ksiązka Kossakowskiej. Żadne późniejsze już tak do mnie nie trafiły. No i ta mitologia jakucka - nie znam żadnej innej powieści w tych klimatach, co też było miłą odskocznią.
OdpowiedzUsuńTeż polecam :) Choć dla mnie była ciut cięższa w odbiorze niż Zastępy Anielskie :D
OdpowiedzUsuń